Zamknij
REKLAMA

Śmierdzący problem sąsiedzki na Kościelnej w Kępicach

09:42, 27.09.2020 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

Kto tego każdego dnia nie przeżywa, ten nie zrozumie problemu mieszkańców budynku przy ulicy Kościelnej 19 w Kępicach. Doskwiera im okropny fetor wydobywający się z położonego na parterze mieszkania. Faktycznie już po wejściu do klatki schodowej czuć okropny odór. Nie pomaga otwarte na oścież okno. Nie pomogły apele i interwencje w Miasteckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Nie pomogła nawet kontrola Sanepidu, więc mieszkańcy liczą, że pomoże wstyd. Takiego uczucia oczekują od sąsiadów odpowiedzialnych za brzydkie zapachy wydobywające się z ich mieszkania. 

- Kiedyś śmierdziało jak tylko przechodzili przez klatkę schodową, a jak zamknęli drzwi było lepiej. W ostatnich miesiącach smród zaczął wydostawać się już nawet przez zamknięte drzwi. Wstyd przyjmować gości, bo jak się wejdzie do naszego bloku, zapach nieprzyjemny czuć na całej klatce schodowej - opowiada jeden z lokatorów, który prosi o nieujawnianie jego imienia i nazwiska.

To on jako pierwszy sprawę zgłosił. Dołączają do niego następni sąsiedzi. Wszyscy zgodnie mówią, że problem istnieje od lat, ale w ostatnim czasie jest coraz gorzej. Sąsiedzi to małżeństwo w wieku ponad 60 lat. Nie mają potomstwa i rzadko wychodzą z domu. W środku słychać ujadanie psa. Sąsiedzi podejrzewają, że pies, który prawdopodobnie w ogóle nie jest z domu wyprowadzany, załatwia się gdzie popadnie i to pewnie właśnie psie odchody są największą przyczyną brzydkich zapachów. Odrębna kwestia to ewidentny brak higieny u właścicieli psa. 

- Jak robi się zimno i okna na klatce schodowej są zamykane, robi się taki smród, że nie można wytrzymać. Z tego, co wiem, sąsiedzi mieszkający najbliżej tego małżeństwa zwracali im uwagę, ale nic to nie dało. Za bardzo się nawet z tego nie tłumaczą. Ignorują wszystkich i kompletnie nie rozumieją problemu albo nie chcą rozumieć - opowiada mężczyzna.

Z jego relacji wynika, że to już drugie mieszkanie, które doprowadzili do takiego stanu. Podobno jest to ich lokal własnościowy, który kupiła jeszcze nieżyjąca matka kobiety. Wcześniej mieszkali na osiedlu Bielaka i tam podobno w mieszkaniu mieli nawet budę dla psa. 

Przeszliśmy się po mieszkaniach i wniosek jest jeden - wszyscy zgodnie potwierdzają, że zapach jest okropny i trzeba z tym coś zrobić.

- Te nieprzyjemne zapachy cały czas się wydobywają. Ja to jeszcze mam w miarę dobrze, bo mieszkam kawałek dalej, ale ci, którzy mają swoje lokale bliżej, mają znacznie gorzej. Przyznam, że w tej sprawie z nimi nie rozmawiałem, bo w sumie nie ma o czym, ponieważ i tak nie reagują - mówi Henryk Pawłowski, jeden z mieszkańców budynku przy ulicy Kościelnej 19. 

Długi staż jako mieszkaniec tego bloku ma Gerard Domaszk, który w każdym punkcie potwierdza zeznania sąsiadów.

- Ciężko przejść klatką schodową, szczególnie rano, chociaż nawet okna są pootwierane. Jak córka przychodzi z pobliskiego bloku, to nos zatyka i zaraz chce się jej wymiotować, bo nie może wytrzymać - mówi Gerard Domaszk. - Zwracałem tym ludziom uwagę, że śmierdzi, ale zawsze mówią to samo, że to wcale nieprawda, bo nie śmierdzi. Skoro on przez dwa miesiące nosi jedne i te same spodnie, to jak ma nie śmierdzieć?

Lokatorzy zeznają, że mężczyzna zajmujący to mieszkanie jeszcze czasem na zewnątrz wychodzi, ale kobieta przebywa właściwie cały czas w domu. On kiedyś podobno pracował jako robotnik leśny.

- Z nią to w ogóle nie mogę porozmawiać, bo jak tylko drzwi otwiera, to od razu krzyczy - komentuje Gerard Domaszk. 

Próbowaliśmy porozmawiać z właścicielami mieszkania, z którego wydobywają się nieprzyjemne zapachy. Gdy naciskaliśmy dzwonek, w środku zaczął ujadać pies. Po chwili drzwi uchyliła kobieta, która jednak nie chciała rozmawiać.

- To dobrze, że pan ładnie pachnie - oznajmiła i zatrzasnęła drzwi.

O skali problemu świadczy okno należące do tych lokatorów. Szyba jest aż czarna od brudu, podobnie jak firanki nieprane od lat. Na domiar złego drewniane okna są szczelnie zamknięte.

- Byłem tam kiedyś w środku i był taki zaduch, jakby ktoś się tam załatwił. Wcześniej tak nie było, bo jak mieszkała w tym mieszkaniu jej matka, to jeszcze o nie dbała - podkreśla Gerard Domaszk.

Jak się okazuje, Miastecka Spółdzielnia Mieszkaniowa jest na dalekim etapie postępowania w tej sprawie. Kontrola Sanepidu to nie wszystko, ponieważ odbyła się już nawet licytacja mieszkania. 

- Zwróciliśmy się do tych państwa pisemnie z ostrzeżeniem, dotyczącym uporządkowania tego lokalu. Wyznaczono termin na dokonanie takiej operacji - mówi Tomasz Fabianiak, prezes Miasteckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. 

Ostrzega, że w takich przypadkach grozi lokatorom nawet eksmisja bez możliwości przyznania pomieszczenia tymczasowego, a więc mogliby wylądować na przykład w noclegowni dla bezdomnych. W takim przypadku mieszkanie pozostanie ich własnością do czasu dokonywania przez nich opłat. Jeśli jednak zalegają z opłatami, a 2 licytacje komornicze okazują się bezskuteczne, to wówczas spółdzielnia mieszkaniowa kupuje lokal i szuka dla niego nowego nabywcy. 

- W czwartek był przegląd tej nieruchomości. Były panie ze Słupska, z Sanepidu. Współwłaściciel lokalu złożył oświadczenie, że do 28 września doprowadzi go do porządku. Poczekamy do tego terminu. Jeśli stan mieszkania się nie poprawi, skierujemy do sądu sprawę o eksmisję - informuje Fabianiak.

Trzeba podkreślić, że ze względu na zadłużenie, mieszkanie to zostało już zlicytowane przez komornika i Miastecka Spółdzielnia Mieszkaniowa przejęła prawo własności. Lokatorzy dobrowolnie mieszkania nie opuścili. Miastecka Spółdzielnia Mieszkaniowa oczekuje na wskazanie mieszkania tymczasowego przez gminę.

- Władze gminy obiecały nam, że jeśli coś się zwolni, to pomieszczenie tymczasowe zostanie wskazane - komentuje Fabianiak. - Jeśli jednak eksmisja będzie miała nastąpić z powodu niedotrzymania obietnicy uporządkowania lokalu, to wówczas pomieszczenie tymczasowe tym ludziom nie przysługuje i ci państwo będą mogli trafić do noclegowni dla bezdomnych. 

Sąsiedzi uciążliwych lokatorów zapewniają, że taki rozwój sytuacji ich zadowala. Mają nadzieję, że wkrótce dojdzie do eksmisji.

WIĘCEJ INFORMACJI LOKALNYCH w aktualnej Gazecie Miasteckiej - od 29.09 m.in. o masowym zarażeniu koronawirusem w jednej z gmin.

 

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

KononKonon

1 0

Tk niezłe śmierdziuch 15:06, 28.09.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA