Zamknij
REKLAMA

Wyremontowali za 150 000 zł, ale efektu już nie widać

12:49, 04.02.2020 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

Wydali 150 000 zł, aby mieszkańcy i przypadkowo przejeżdżający kierowcy z zewnątrz mogli w miarę normalny sposób dojechać z drogi powiatowej Łękinia-Koczała przez las do Grabowa i ewentualnie dalej w kierunku Białego Boru do drogi krajowej nr 25. O ile odcinek leżący po stronie powiatu szczecineckiego, wykonany z asfaltu, jest możliwy do przejechania, o tyle część leżąca po stronie powiatu człuchowskiego to droga gruntowa, na której od lat istniał problem błota i dziur. Powiat człuchowski skrzyknął się z Nadleśnictwem Niedźwiady i 2 lata temu dokonali remontu drogi gruntowej, wydając 150 000 zł, w tym 50 000 zł od Nadleśnictwa. Minęło trochę czasu i według kierowców pieniądze zostały dosłownie wyrzucone w błoto, bo droga wygląda tak jakby nigdy nie była remontowana.

- Chciałbym poinformować, że droga z Łękini do Grabowa, w którą zainwestowano 150 000 zł, jest w tak fatalnym stanie, że takiego nie pamiętam od 40 lat! Jest dziura na dziurze, więc drogą tą nie można poruszać się szybciej niż 15 km na godzinę, a po przejechaniu trzykrotnie tą trasą z prędkością 10 km/h mam do wymiany w samochodzie wahacze i amortyzatory - alarmuje mieszkaniec gminy Koczała. - Ktoś za to wziął ogromne pieniądze i zniszczył tę drogę. Proszę potraktować moją wiadomość poważnie.

Tak też zrobiliśmy, bo poważnie traktujemy każde zgłoszenie od Czytelnika. Dotarliśmy z jego uwagami do szefa Zarządu Dróg Powiatowych Stanisława Marka, który jednak poważnie zastanawia się, czy te uwagi są słuszne.

- To jest ocena czytelnika, bo ja byłem tam 2 tygodnie temu i uważam, że droga jest przejezdna. Wyremontować trzeba tylko parę miejsc - mówi dyrektor Stanisław Marek. - W najgorszym stanie są te odcinki, które nie były modernizowane, bo trzeba wiedzieć, że 2 lata temu remontu tej drogi nie robiliśmy na całym odcinku, a jedynie na wybranych fragmentach, żeby umocnić je kruszywem. W tych miejscach znajdują się małe dziury, które zostaną wiosną naprawione. Największe są przy skrzyżowaniu z drogą leśną, gdzie wywożone jest drewno z lasu. 

Przedstawiciel dróg powiatowych nie przewiduje, aby w najbliższym czasie na tej drodze wylany był asfalt, tak jak jest to po stronie powiatu szczecineckiego. Granica powiatów i województw jest tuż za Grabowem w miejscu, gdzie urywa się asfalt. Stanisław Marek przewiduje, że można liczyć tylko na doraźne remonty drogi gruntowej. Na poważniejsze roboty nie ma pieniędzy.

- Trzeba wyraźnie podkreślić, że odcinki wyremontowane 2 lata temu są w zdecydowanie lepszym stanie niż te, które były tylko profilowane - podkreśla.

[ZT]5065[/ZT]

Zaznacza, że takie drogi gruntowe są dwa razy w roku naprawiane i tak też będzie w przypadku drogi do Grabowa. Pierwsze prace mają rozpocząć się wiosną. 

Marek podkreśla, że jeśli chodzi o gminę Koczała, większość dróg asfaltowych jest w dobrym stanie. Do zrobienia zostało jeszcze trochę gruntowych. Przypomina modernizację, którą wykonano ostatnio w Bielsku, a wcześniej remont drogi do Załęża.

- Ktoś przesadza, wysyłając takie zgłoszenia. Powinien spojrzeć na to w taki sposób, że jest to przecież droga gruntowa, a nie asfaltowa - zauważa Stanisław Marek.

Czy kiedykolwiek będzie tam drogę asfaltowa? Nie będzie z tym łatwo, bo powiat człuchowski podobno nie ma pieniędzy.

- Na pewno w tym roku nie jest to możliwe, bo budżet jest uchwalony. Na pewno w przyszłości trzeba zmodernizować 3 km tej drogi. Nawet już ją zgłaszaliśmy do rządowego programu, lecz nie udało się uzyskać dofinansowania. W naszym powiecie jest tak, że co roku dwie gminy składają swoje drogi do rządowego programu. W ubiegłym roku zgłoszone zostało Przechlewo i Rzeczenica, ale nic z tego nie wyszło. Wojewoda ustanowił inne kryteria, bo wkład powiatu miał być ze środków bieżących, a nie inwestycyjnych, a środków bieżących my nie mamy. Musielibyśmy zaciągać kredyt - wyjaśnia Tadeusz Lisowski, przewodniczący Rady Powiatu Człuchowskiego, mieszkaniec Koczały.

Przewiduje on, że w przyszłym roku remontowane mają być drogi powiatowe w gminie Debrzno i Czarne. Koczała może doczekać się remontu w 2022 roku. 

Przypomina, że łatwo nie jest, bo przecież powiat człuchowski ma również inne zobowiązania i tak na przykład do szpitala trzeba będzie dołożyć 4 miliony złotych, a do oświaty aż 12 milionów złotych.

- W innych latach można było cokolwiek innego jeszcze zrobić, ale działania rządu są takie, a nie inne. Zrzucają wszystko na samorządy, a pieniędzy nie dają. Zrobili reformę oświaty i też pieniędzy nie dali. Miało być coraz lepiej, a jest coraz gorzej dla lokalnej władzy. Dlatego to nie jest tak, że powiat nie chce albo nie ma na to środków - opowiada Lisowski.

Podkreśla, że trzeba było wyłożyć ogromne pieniądze na dostosowanie szkół do przyjęcia dwóch roczników, aby nie odbywały się tam zajęcia na dwie zmiany. Rząd nie dał na to pieniędzy, a drogi są inwestycją bardzo kosztowną.

- Jeśli chodzi o drogę do Grabowa, zgłaszałem już to staroście. Jak przyjdzie wiosna na pewno będzie wyprofilowana i doprowadzona do porządku - zapowiada Lisowski.

Podkreśla, że wielkie szkody czynią samochody ciężarowe z drewnem. 

- Kiedyś czytałem, że jeśli tir z takim ciężarem przejedzie po drodze asfaltowej to jest to tak, jakby przyjechało około 2000 samochodów osobowych - komentuje Lisowski. - Nie jesteśmy w stanie, jako powiat, utrzymywać jej nieustannie w bardzo dobrym stanie, ale jest ona na pewno przejezdna. W minioną sobotę przejeżdżałem tą drogą i mogę powiedzieć, że mogłem normalnie przedostać się tam samochodem osobowym. Oczywiście nie można przejechać 60 km na godzinę, ale z prędkością 40 km na godzinę można spokojnie przyjechać.

Lisowski podkreśla, że jeśliby myśleć o wylaniu asfaltu od Łękini do Grabowa to trzeba liczyć się z wydatkiem przynajmniej 3 milionów złotych na 3 km drogi. 

Taką inwestycję z chęcią widziałby wójt Jerzy Barzowski, ale jego zdaniem jeszcze ważniejsza jest przebudowa drogi powiatowej w samej Koczale. Gmina starała się o tę inwestycję, ale nie udało się otrzymać dofinansowania. 

- Jestem otwarty na sugestie starosty, ale zależy mi też na remoncie drogi przez Koczałę, bo stan techniczny jest jaki jest. Poruszałem ten temat na ostatnim konwencie, podobnie jak budowę ścieżki pieszo-rowerowej na ulicy Wrzosowej. Zdaję sobie sprawę, że temat remontu drogi do Grabowa jest zablokowany od kilkunastu lat i cały czas jest ona łatana tylko doraźnie. Nie wiem czy powiat znajdzie takie pieniądze, ale jeśli będą chcieli pochylić się nad tym problemem, to ja jestem jestem gotowy do rozmów - podkreśla Jerzy Bajowski.

Potwierdza to, co mówił szef Rady Powiatu, że remonty dróg powiatowych blokuje fakt, że Urząd Wojewódzki przy realizacji rządowego programu wymaga wyłożenia pieniędzy ze środków bieżących, których w trudnych czasach powiat po prostu nie ma.

Artykuł archiwalny z Gazety Miasteckiej nr 148. Aktualne informacje w najnowszej Gazecie z 4.02.

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

MartaMarta

2 0

Potwierdzam - remont przyniósł więcej szkody niż pożytku, a droga jest fatalna i trudno przejezdna. 10:54, 05.02.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

RAMBORAMBO

1 0

Pytam się kto te roboty zlecił i kto dokonał odbioru. 00:15, 10.02.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz