W niedzielę 29 marca w Dretyniu odbędą się wybory uzupełniające do Rady Miejskiej w Miastku. O mandat powalczą 19-letni Hubert Szymankowski, przewodniczący Młodzieżowej Rady Gminy Miastko, oraz Jacek Freza – prezes miejscowej jednostki OSP Dretyń, członek rady sołeckiej i działacz społeczny. To właśnie ci dwaj kandydaci staną naprzeciw siebie w wyborczej rywalizacji o miejsce w radzie.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Publikujemy rozmowę z Hubertem Szymankowskim. Komentarz Jacka Frezy publikujemy również pod tym wywiadem.
– Chcę wnieść do tej gminy świeże spojrzenie na wiele spraw. Widzę, że u nas często wciąż żyje się starymi układami, starymi przyzwyczajeniami i starym sposobem myślenia. A ja chcę patrzeć na samorząd inaczej – bardziej odważnie, nowocześnie i konkretnie – mówi Hubert Szymankowski.
Dlaczego zdecydowałeś się kandydować w wyborach uzupełniających do Rady Miejskiej w Miastku?
Bo uważam, że naszej gminie bardzo potrzebne jest świeże spojrzenie. Kiedy oglądam sesje rady i komisji, mam wrażenie, że zbyt często funkcjonujemy jeszcze według starych schematów, starych układów i dawnych przyzwyczajeń. A przecież wiele spraw można oceniać inaczej, zadawać inne pytania i proponować nowe rozwiązania.
Druga rzecz to to, co nazywam mądrością niewiedzy. Czasem ktoś nowy w samorządzie potrafi zadać pytanie, które dla innych wydaje się oczywiste, a potem okazuje się, że odpowiedź już wcale taka oczywista nie jest.
Jakie pytania masz na myśli?
Choćby w sprawie mieszkań, które kupuje gmina. Wszyscy przyjęli za oczywiste, że skoro kupujemy mieszkania, to znaczy, że to dobry ruch. A ja pytam: czy gmina analizowała inne scenariusze? Czy sprawdzała rynek? Czy radni dostali jakiekolwiek porównania i analizy?
Bo wydać kilka milionów złotych to nie jest sztuka. Sztuką jest zrobić to odpowiedzialnie. Trzeba wiedzieć, czy taka oferta rzeczywiście jest korzystna dla lokalnego rynku, czy może były tańsze i lepsze rozwiązania. Może warto byłoby rozważyć wykup mieszkań z rynku wtórnego, może budowę własnych mieszkań przez gminę. Tych pytań po prostu zabrakło.
W rozmowie dużo miejsca poświęciłeś też inwestycjom drogowym.
Bo to jest realny problem. Cieszę się, że droga w kierunku Turska będzie robiona, bo sam przy niej mieszkam. Ale z drugiej strony dziwi mnie sytuacja, w której gmina dokłada ogromne pieniądze do inwestycji powiatowych, mimo że to przecież są zadania własne powiatu.
Bardzo zadziwia mnie, gdy słyszę, że „musimy dać, bo inaczej nam nie zrobią”. Nie może być tak, że samorząd działa pod presją takiego szantażu. Jeżeli powiat stosuje takie praktyki, to rada powinna jasno powiedzieć, że się z tym nie zgadza.
Tym bardziej że nasza gmina ma ograniczone środki inwestycyjne, a mieszkańcy od lat czekają na własne, podstawowe inwestycje.
Co masz konkretnie na myśli?
Na przykład drogę do Okunina. Mieszkańcy czekają na nią od lat i słyszą ciągle, że nie ma pieniędzy, że może w przyszłym roku, może później. A tymczasem nagle znajduje się 600 tysięcy złotych na dofinansowanie innej inwestycji.
To budzi frustrację. Ludzie widzą, że na coś pieniądze są, a na ich potrzeby od lat ich nie ma.
Podobnie można było pomyśleć o rewitalizacji jeziora w Tursku. To miejsce, z którego korzysta mnóstwo dzieci i mieszkańców. Można było też zapytać, co dokładnie ma powstać przy tej drodze – czy będzie ścieżka rowerowa, chodnik, poszerzenie jezdni. Nie można wydawać setek tysięcy złotych w ciemno, bez projektu i bez konsultacji społecznych.
Jak chcesz działać jako radny?
Na pewno nie chcę być częścią układu, w którym radny krytykuje uchwałę, a potem i tak głosuje za. Jeżeli ktoś mówi, że projekt jest zły, a potem podnosi rękę „za”, to pokazuje brak konsekwencji.
Dla mnie radny nie może być maszyną do głosowania. Jeżeli coś szkodzi mieszkańcom albo budzi poważne wątpliwości, to trzeba się temu sprzeciwić albo próbować to poprawić. Inaczej po co w ogóle zasiadać w radzie?
W wywiadzie dużo mówiłeś też o oświacie.
Bo bardzo nie lubię sformułowania, że gmina „dopłaca” do oświaty, jakby szkoły były jakimś zbędnym ciężarem. Prowadzenie szkół podstawowych to zadanie własne gminy. Państwo daje subwencję, ale to gmina odpowiada za edukację swoich mieszkańców.
Oczywiście trzeba podejmować trudne decyzje, bo pewne działania powinny zostać podjęte już dawno temu. Ale nie można sprowadzać wszystkiego wyłącznie do pieniędzy. Trzeba patrzeć też na warunki nauki dzieci. Jeżeli klasy są zbyt liczne, jeśli uczniowie tracą komfort pracy i indywidualne podejście nauczyciela, to nie jest dobra droga.
Jako Młodzieżowa Rada apelowaliśmy, by klasy były mniejsze, bardziej przyjazne uczniom, bo młodzi ludzie najlepiej wiedzą, w jakich warunkach chcą się uczyć.
Czujesz, że głos młodych w Miastku rzeczywiście nie jest słyszany?
Tak. I mówię to z pełnym przekonaniem. Mamy Młodzieżową Radę, działamy, przygotowujemy stanowiska, angażujemy się, a mimo to przez pół roku nie dostaliśmy ani jednej uchwały do zaopiniowania. Ani jednej.
A przecież jeśli ktoś naprawdę chce traktować młodych poważnie, to powinien pytać ich o zdanie w sprawach, które ich dotyczą. Zwłaszcza w kwestiach edukacji. Tymczasem często wygląda to tak, że młodzieżową radę fajnie jest pokazać, pochwalić się nią, ale już niekoniecznie realnie z nią współpracować.
Mocno podkreślasz też temat promocji gminy.
Bo to jest jedna z najprostszych rzeczy do poprawienia, a jednocześnie jedna z najbardziej zaniedbanych. Dziś naprawdę czasem wystarczy jeden mail, żeby poinformować mieszkańców i media o tym, co dzieje się w gminie.
Jestem zwolennikiem nowoczesnej komunikacji. Newsletter gminny, aktywne media społecznościowe, lepsza współpraca z portalami, wykorzystanie TikToka, Instagrama, Młodzieżowej Rady – to wszystko można robić. Nie trzeba wielkich pieniędzy, trzeba chęci i świadomości, jak dużo może dać dobra promocja.
Młode pokolenie żyje dziś w internecie. I jeśli gmina chce do niego dotrzeć, to musi mówić jego językiem.
Jesteś bardzo młodym kandydatem. Traktujesz to jako atut?
Zdecydowanie tak. Jeśli zostanę wybrany, będę najmłodszym radnym w historii Rady Miejskiej w Miastku. I chcę, żeby ten głos młodego pokolenia w końcu był słyszalny.
Nie chodzi tylko o wiek. Chodzi o energię, świeżość, otwartość i gotowość do działania. W Młodzieżowej Radzie pokazaliśmy, że jak bierzemy się za jakiś projekt, to go realizujemy. I dokładnie takie podejście chcę przenieść do samorządu.
Co z miejskim szpitalem? To jedna z najtrudniejszych spraw w gminie.
To bardzo trudny temat i nie będę udawał eksperta od rynku medycznego. Ale jedno wiem na pewno – nie można w nieskończoność tylko dyskutować i dokładać pieniędzy bez konkretnych decyzji.
Od lat słyszymy, że to już ostatni raz, że musi powstać plan naprawczy, że będzie „basta”. A potem przychodzi kolejne głosowanie i znów pieniądze są dokładane.
Trzeba w końcu zdecydować, w jakim kierunku ten szpital ma iść. Czy utrzymujemy wszystkie oddziały, czy robimy gruntowną reformę, czy przekształcamy placówkę w bardziej podstawowy, lokalny szpital nastawiony na prostsze świadczenia. Najgorsze jest trwanie w zawieszeniu.
Jaka jest najważniejsza zmiana, jaką chciałbyś wnieść do Rady Miejskiej?
Chciałbym, żeby rada przestała być miejscem samej dyskusji, a zaczęła być miejscem działania. Dyskusja jest potrzebna, ale po niej muszą przyjść wnioski, projekty i decyzje. Inaczej rada staje się tylko klubem dyskusyjnym.
Mam wrażenie, że mieszkańcy są już zmęczeni obietnicami, wieloletnimi zapowiedziami i odkładaniem wszystkiego na później. Chcą konkretów. Chcą widzieć, że coś naprawdę się dzieje.
Jak dziś patrzysz na samą gminę Miastko?
Widzę ogromny potencjał, ale też ogromne zmęczenie konfliktami. Miastko ma dziś wizerunek gminy skłóconej, w której ciągle trwa jakaś wojna. A to nikomu nie służy.
Nie da się budować dobrej przyszłości, jeśli wszyscy ciągle się ze sobą spierają i walczą o wszystko. Trzeba umieć rozmawiać, współpracować i załatwiać sprawy mieszkańców ponad podziałami. Właśnie tak chcę działać.
W wyborach uzupełniających w Dretyniu o mandat radnego walczy również Jacek Freza – prezes OSP Dretyń, członek rady sołeckiej i działacz społeczny. Jak podkreśla, nie chce prowadzić personalnego sporu z kontrkandydatem, ale zwraca uwagę na swoje wieloletnie zaangażowanie w sprawy lokalnej społeczności.
– Nie chcę mówić „dlaczego ja, a nie on”. Nie będę odnosił się do Huberta personalnie. Młodość ma swoje atuty, każdy ma prawo do własnego spojrzenia na świat. Ja jednak patrzę na tę kandydaturę z perspektywy konkretnej pracy społecznej, którą wykonuję od lat – mówi Jacek Freza.
Freza podkreśla, że jego aktywność nie ogranicza się wyłącznie do straży pożarnej.
– Dretyń to nie tylko OSP. To również rada sołecka, w której działam już drugą kadencję. To Koło Gospodyń Wiejskich, współpraca ze stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju Dretynia, współpraca ze szkołą, z kościołem i z mieszkańcami. To jest cały Dretyń, nie tylko straż – zaznacza.
Kandydat przypomina też, że przez lata współpracował nie tylko z mieszkańcami Dretynia, ale również z sąsiednimi miejscowościami.
– Współpracowałem przez lata także z sołectwami ościennymi, takimi jak Tursko, Okunino, Cisy czy nawet Świeszyno. Zawsze staraliśmy się być obecni i działać tam, gdzie było to potrzebne – mówi.
Jacek Freza nie ukrywa, że nie podoba mu się sprowadzanie jego kandydatury wyłącznie do roli strażaka.
– Podpinanie mnie wyłącznie pod hasło „strażak” jest zwyczajnie niesprawiedliwe. Strażak nie może być radnym? Oczywiście, że może. W samorządach działa wielu ludzi związanych ze strażą i nikomu to nie przeszkadza. Ale ja przede wszystkim stawiam na pracę społeczną i współpracę z mieszkańcami – podkreśla.
Freza zaznacza również, że nie zamierza prowadzić kampanii opartej na atakach wobec rywala.
– Każdy ma swoją drogę i swoje argumenty. Nie mówię, że młody człowiek nie powinien kandydować. Nie o to chodzi. Społeczeństwo samo oceni, komu bardziej ufa i kogo chce widzieć w radzie. W niedzielę mieszkańcy zdecydują – mówi.
Kandydat zwraca też uwagę, że sama zapowiedź zmian to za mało, jeśli nie idzie za nią odpowiedź na pytanie, z kim i w jaki sposób te zmiany miałyby zostać przeprowadzone.
– Padają hasła o nowej jakości i zmianie pokoleniowej. Tylko trzeba jeszcze odpowiedzieć, jak tę nową jakość realnie wprowadzić i z kim ją budować w radzie. To też jest ważne pytanie, które mieszkańcy powinni sobie zadać – ocenia.
Na koniec podkreśla, że kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami, ale on sam chce pozostać przy spokojnym tonie i konkretach.
– W każdych wyborach pojawiają się emocje i różne zaczepki. Tego się nie uniknie. Ja jednak wolę mówić o swojej pracy, o doświadczeniu i o tym, co robiłem dla mieszkańców przez lata. Resztę rozstrzygną demokratyczne wybory – podsumowuje Jacek Freza.
W niedzielę 29 marca mieszkańcy okręgu obejmującego Dretyń, Kowalewice, Cisy, Okunino i Tursko zdecydują, który z dwóch kandydatów – Hubert Szymankowski czy Jacek Freza – zdobędzie mandat radnego Rady Miejskiej w Miastku.
::news{"type":"see-also","item":"17945"}
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu miastko24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Degradacja w miasteckim komisariacie
Pewnie wiedział o tytoniu bo w zamian za przyzwolenie dostał 60 synka co szpagat robi ,ot komendat
Wiesek
18:13, 2026-03-27
Degradacja w miasteckim komisariacie
Witold Z. - człowiek z Miastka ma KŁOPOTY. Jest śledztwo w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w czasie pełnienia obowiązków burmistrza. Artykuł z 26.10.2025
kiedy się dowiemy
08:29, 2026-03-27
Degradacja w miasteckim komisariacie
Przyszedł nowy komendant i się go pozbył a że nikt go nie chce to tylko zostaje dziupla czyli na dyżurnego.
Jon
22:20, 2026-03-26
NOWA PREZES Ważna. Sąd to nie tylko paragrafy
Tak znam tą Agusie, cala rodzinka rządzi w sadzie...a jej córka dobra jest w* te sprawy* po mamusi...a kuratora juz nie ma za wybryki? Mamusia jej załatwiła razem z ....bez nazwisk. Pani AgniesKo pozdrowienia dla Pani partnera Brzoski ,mojego ziomala...ze szkoly...nie pamieta sz mnie Agnieszka jak pilismi jaralismy i zaYwalismy a potem sie rż..,..lismy...
Brzóska
19:25, 2026-03-26