Reforma oświaty w gminie Miastko została przegłosowana, ale emocje wcale nie opadły. Dla jednych to konieczny krok wobec demografii i finansów, dla innych początek kolejnych problemów organizacyjnych. O kulisach decyzji, sporach wśród radnych i skutkach zmian rozmawiamy z radnym Dominikiem Radeckim.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
::addons{"type":"forecast-allergy"}
CO TAK NAPRAWDĘ WYDARZYŁO SIĘ W MIASTKU?
– Najpierw trzeba sobie odpowiedzieć, czy to była reforma, czy reorganizacja. Ja używam tych pojęć zamiennie, ale najważniejsze jest to, że po wielu latach dyskusji w końcu coś zostało zrobione. Ten temat wracał od dawna, bo sytuacja w oświacie była coraz trudniejsza i nie dało się już udawać, że problem nie istnieje.
DLACZEGO ZMIANY BYŁY W OCENIE RADNEGO NIEUNIKNIONE?
– Gmina przeznacza na oświatę prawie 50 milionów złotych, czyli około jednej trzeciej budżetu. Jednocześnie subwencja z państwa nie pokrywa wszystkich kosztów. Od wielu lat samorząd dokłada do tego systemu około 20 milionów złotych. Przy takich liczbach trzeba było w końcu podjąć decyzję.
– Do tego dochodzi jeszcze demografia. Jeżeli przyjmiemy za punkt odniesienia rok 2000, to przez około 25 lat z samego miasta ubyło mniej więcej 2,5 tysiąca mieszkańców. Rodzi się mniej dzieci, ludzie wyjeżdżają, a później mamy klasy, w których uczy się kilku uczniów. To wszystko generuje ogromne koszty.
JAKIE DECYZJE OSTATECZNIE PODJĘŁA RADA?
– Zdecydowano o zamknięciu dwóch szkół wiejskich – w Słosinku i Piaszczynie. Natomiast w samym Miastku pozostawiono trzy szkoły, z czego jedna ma funkcjonować jako pełna szkoła podstawowa, a w dwóch pozostałych mają zostać tylko klasy 1–3.
– I właśnie tutaj mam największe zastrzeżenia. Uważam, że sam kierunek zmian był potrzebny, ale nie zgadzam się z tym, że zostawiono dwie szkoły miejskie w formule 1–3. W mojej ocenie lepiej byłoby pozostawić dwie pełne szkoły podstawowe.
CO BYŁOBY LEPSZYM ROZWIĄZANIEM?
– Uważałem, że należało zostawić pełną „trójkę” i jeszcze jedną pełnoklasową szkołę – albo „jedynkę”, albo „dwójkę”. Ja głosowałem za tym, żeby Szkoła Podstawowa nr 2 pozostała szkołą ośmioklasową. To byłby model bardziej przejrzysty i bardziej racjonalny.
– Teraz mamy sytuację, w której zostawiono trzy budynki szkolne, ale w praktyce stworzono układ, który może rodzić dalsze problemy. Jeden z kolegów trafnie powiedział, że w „trójce” powstaje duży kombinat, bo liczba uczniów może tam bardzo mocno wzrosnąć.
CZY RODZICE MOGĄ OMINĄĆ SZKOŁY 1–3?
– To jest bardzo prawdopodobne. Rodzic może pomyśleć, że skoro dziecko po trzeciej klasie i tak będzie musiało zmienić szkołę, to lepiej od razu zapisać je tam, gdzie będzie mogło kontynuować naukę bez kolejnej przeprowadzki. I wtedy naturalnym wyborem stanie się właśnie „trójka”.
– To może osłabić nabór do tych szkół, w których zostaną tylko klasy 1–3. Dlatego od początku uważałem, że pozostawienie dwóch pełnych szkół miejskich byłoby rozwiązaniem stabilniejszym.
ILE GMINA MA ZAOSZCZĘDZIĆ NA REFORMIE?
– Z analiz przedstawionych przez urząd wynika, że oszczędności po reformie mają wynieść około 9,8 miliona złotych. I to trzeba jasno podkreślić – nie chodzi o to, że system będzie tyle kosztował, tylko o to, że po zmianach gmina ma wydawać o tyle mniej niż dotychczas.
– To nie oznacza, że nagle do budżetu wpłynie dodatkowe 10 milionów złotych. Chodzi o to, że utrzymanie systemu oświaty po zmianach ma być wyraźnie tańsze. Przy zadłużeniu gminy przekraczającym 50 milionów złotych to są naprawdę bardzo poważne pieniądze.
CZY TE WYLICZENIA SĄ PEWNE?
– To są analizy, które dostaliśmy z urzędu. Na czymś trzeba było oprzeć decyzję. Były one tłumaczone na komisjach, omawiano mechanizmy finansowania, więc nie mam podstaw, żeby mówić, że są niewiarygodne. Oczywiście życie pokaże, jak to będzie wyglądało w praktyce, ale radni musieli podejmować decyzję na podstawie konkretnych danych.
CZY REFORMA OZNACZA MASOWE ZWOLNIENIA?
– Z tego, co wiem, nie należy się spodziewać masowych zwolnień. Wielu nauczycieli pracuje w kilku szkołach, więc część z nich może stracić dodatkowe godziny, ale niekoniecznie całe etaty. Inaczej wygląda sytuacja pracowników obsługi czy administracji, bo tutaj szczegóły dopiero będą się układały.
– Nie zmienia to faktu, że to jest trudna decyzja i naturalne jest, że ludzie boją się o swoją przyszłość. Dotyczy to zarówno nauczycieli, jak i pracowników szkół oraz rodziców.
W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ POJAWIŁY SIĘ GŁOSY, ŻE NIE BYŁO KONSULTACJI SPOŁECZNYCH.
– Z tym się zdecydowanie nie zgadzam. Konsultacje były. Były spotkania z rodzicami, z radami rodziców, z dyrektorami, były rozmowy na komisjach i na sesjach. Tych dyskusji naprawdę było dużo.
– To, że ktoś nie uczestniczył w tych spotkaniach, nie oznacza, że ich nie było. Nie można zarzucać ani radnym, ani burmistrzowi, że temat został przeprowadzony bez rozmów.
JAK PRZEBIEGAŁO GŁOSOWANIE?
– To nie było jednogłośne głosowanie. Radnych było trzynastu, bo jeden mandat wygasł, a jeden radny był nieobecny. Było pięć uchwał i przy części z nich pojawiały się różnice zdań.
– Jeśli chodzi o cały pakiet uchwał, przeciwna była Helena Binczyk. Najwięcej emocji wzbudzała sprawa tego, która szkoła miejska ma pozostać pełnowymiarowa. Nasz klub popierał reformę jako taką, ale chciał zostawić pełnoklasową „dwójkę”, a ograniczyć „jedynkę”. Ostatecznie większość poparła wariant przygotowany przez urząd i burmistrza.
CZY TO OSTATECZNIE TRAGEDIA DLA OŚWIATY, CZY RACZEJ KONIECZNE UZDROWIENIE SYSTEMU?
– Powiedziałbym tak: to był potrzebny ruch, ale nie w najlepszym możliwym wariancie. Z jednej strony szkoda szkół, szkoda ludzi i szkoda tego społecznego napięcia, które zawsze pojawia się przy takich decyzjach. Z drugiej strony gmina jest biedna i po prostu nie ma pieniędzy na utrzymywanie systemu w dotychczasowym kształcie.
– Dlatego uważam, że dobrze się stało, iż ten temat w końcu został ruszony. Nawet jeśli nie ze wszystkimi rozwiązaniami się zgadzam, to nie można było dłużej odkładać tej decyzji.
CZY TO ZAMYKA TEMAT NA LATA?
– Nie. Jeżeli demografia dalej będzie wyglądała tak, jak dziś, to za kilka albo kilkanaście lat temat wróci. Ten system nie będzie wieczny. Może się okazać, że w przyszłości znów trzeba będzie rozmawiać o ograniczaniu albo likwidowaniu kolejnych placówek. Tego nie da się wykluczyć.
CZY PO OŚWIACIE PRZYJDZIE CZAS NA SZPITAL?
– Myślę, że temat szpitala też wróci bardzo szybko. Nie wyobrażam sobie dziś jego zamknięcia, ale jakaś forma reorganizacji będzie konieczna. To kolejna bardzo trudna sprawa dla gminy i pewnie również bardzo niepopularna społecznie.
JAK RADNY PATRZY NA TO Z PERSPEKTYWY BYŁEGO DZIENNIKARZA?
– Kiedy pracowałem jeszcze jako reporter, te problemy już istniały. Zawsze wracał temat szpitala, zawsze wracał temat szkół. Dziś jestem po drugiej stronie i uczestniczę w decyzjach, które są ważne dla miasta. To nie są łatwe sprawy, ale właśnie po to mieszkańcy wybierają radnych, żeby w takich momentach podejmowali odpowiedzialne decyzje.
::news{"type":"see-also","item":"16953"}
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Wetersls21:04, 02.04.2026
Panie radny Radecki moze niech Pan kolegom tez poleję przed sesją bo strasznie pier.... głupoty.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu miastko24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Radny „zgłosił” policji picie alkoholu we własnym domu
Chciał zabłysnąć i znów zrobił z siebie głupka. A jak tam idzie małżonce? Cieplutka posadka co 😃
Rsz
21:06, 2026-04-02
Dominik Radecki o reformie oświaty w Miastku
Panie radny Radecki moze niech Pan kolegom tez poleję przed sesją bo strasznie pier.... głupoty.
Wetersls
21:04, 2026-04-02
Radny „zgłosił” policji picie alkoholu we własnym domu
Radny smietana konfident smietana
Kazik
15:49, 2026-04-02
Radny „zgłosił” policji picie alkoholu we własnym domu
Komfitura z Dretynia ,wielki radny bezradny
Melon
13:10, 2026-04-02