Zamknij
REKLAMA

KTO MA RACJĘ? Kiempa czy Karaśkiewicz? Wywiad i riposta byłej prezes

22:24, 29.12.2021 | M.W.
Skomentuj Była prezes Renata Kiempa i burmistrz Danuta Karaśkiewicz
REKLAMA

Wywiad z burmistrz Miastka, Danutą Karaśkiewicz i odpowiedź byłej prezes szpitala Renaty Kiempy.

Czy miała pani konflikt z byłą prezes Szpitala Miejskiego w Miastku, Renatą Kiempą? Można w jej odwołaniu doszukiwać się “drugiego dna”?

Uważam, że żadnego konfliktu nie było. Organy są od tego, żeby ze sobą rozmawiać i przedstawiać rzeczywistą sytuację. Tylko w takim celu rozmawiałyśmy. Nie byłyśmy koleżankami, ale pracowałyśmy jako dwa niezależne organy. Konfliktu nie było. 

Podobno konflikt jednak był i wynika z tego, że była prezes Renata Kiempa odmówiła pracy dla pani męża?

Chcę w tym miejscu oświadczyć, że takiej sytuacji nigdy nie było. Nie było nawet takiego pomysłu, żeby starać się o pracę w szpitalu. 

A czy prawdą jest, że zwracała się pani o poparcie w kampanii wyborczej do byłej prezes?

Rzeczywiście rozmowa była, bo ja w kampanii wyborczej każdego prosiłam o wsparcie. To jest normalne. Należy zaznaczyć, że nie było też oficjalnej odmowy w tej kwestii ze strony byłej prezes. 

Czy faktycznie finanse Szpitala Miejskiego w Miastku są w tak złym stanie, że trzeba było odwołać prezes?

Bardzo się cieszę z tego pytania. Cieszę się, że mieszkańcy będą mogli w końcu zapoznać się z prawdziwymi argumentami i z powodem zmiany zarządu. Za podjęciem takiej decyzji nie stało nic innego, jak tylko sprawy finansowe naszego szpitala. Mówię celowo naszego szpitala, bo ja się bardzo utożsamiam z miasteckim Szpitalem Miejskim. Mieszkam tu od urodzenia i uważam, że szpital był, jest i musi być. Przypominając troszeczkę historii, spółka Szpital Miejski w Miastku powstała po odłączeniu się od spółki Szpital Powiatu Bytowskiego w grudniu 2013 roku i rozpoczęła działalność. Zapewnienia byłej pani prezes były takie, że poprowadzi spółkę w taki sposób, że będzie się ona sama finansować. Od tamtego czasu gmina wsparła Szpital Miejski w Miastku kwotą ponad 15 mln zł na różne cele, w tym kwotą samych tylko umorzeń podatku prawie 900 tys. zł. Nie było tak, że gmina Szpitala Miejskiego nie wspierała i bardzo dobrze, że to czyniła. Bardzo dobrze, że szpital też pozyskiwał środki z zewnątrz na swoją działalność. 

Tu się na chwilę zatrzymam. Mówi pani o 15 mln zł, a ja słyszałem, że w tej kwocie wymienia pani zawsze pieniądze rządowe, pozyskane tak naprawdę przez prezes Renatę Kiempę. Powszechnie wiadomo, że miała ona bardzo dobre relacje z przedstawicielami rządu, w tym z wicewojewodą Mariuszem Łuczykiem i to bezpośrednio ona załatwiała te wysokie dofinansowania. Pieniądze te z konieczności trafiały na konto gminy Miastko i później dopiero były przekazywane na rzecz szpitala. Czy w tych 15 mln zł są również te pieniądze?

To gmina składała wnioski do Funduszu Inwestycji Lokalnych czy do Funduszu Inwestycji Strategicznych. Tak naprawdę gmina mogła te wnioski złożyć na inne cele, ale mieliśmy świadomość, że trzeba wspierać szpital. Clou jest całkiem gdzie indziej. Pomimo tak dużego wsparcia, tych dużych pieniędzy, Szpital Miejski niestety z roku na rok powiększa stratę. Już w 2019 roku, w pierwszym roku mojej działalności, 2,1 mln zł gmina przekazała szpitalowi w gotówce, bo już wtedy źle się działo. Gmina poręczyła również kredyt w wysokości 10,5 mln zł. Od 2019 roku minęły 2 lata i znowu nie ma pieniędzy, a strata się powiększa. W 2019 roku strata Szpitala Miejskiego przy kapitale zakładowym 23 mln zł wynosiła 6,48 mln zł. Na dzień 30 września tego roku strata wynosi już blisko 9 mln zł. O tyle wzrosła tylko przez 2 lata.  W mojej ocenie wyjście z tej sytuacji możliwe jest tylko poprzez zmianę zarządzania i dzięki innej wizji prowadzenia szpitala. Moim zdaniem tylko w taki sposób można rosnącą stratę zatrzymać i uratować istnienie szpitala w Miastku.

Z czego mogła wynikać ta rosnąca strata? Była pani prezes za daleko poszła w wydatkach inwestycyjnych?

Nie pokuszę się o taką ocenę. Teraz przeprowadzony zostanie audyt i wszyscy dowiemy się skąd wynika tak wielka strata finansowa. Mówię o liczbach, które są prawdziwe. Trzeba ratować szpital i trzeba też zmienić ścieżkę zarządzania. 

Wielu radnych mówi, że do tej pory nie było z nimi rozmów na temat tych konkretnych kwot. Żyli podobno w niewiedzy. Może to był błąd?

To nieprawda. Radni już w roku 2019 wiedzieli, że nie jest dobrze. Cyklicznie otrzymywali informacje o kondycji Szpitala Miejskiego. Faktem jest, że była pani prezes być może tych danych nie przedstawiała bardzo jasno. Wystarczy wrócić do sesji nadzwyczajnej w listopadzie. Czy ktoś tam od byłej pani prezes usłyszał te konkretne liczby? Temu była poświęcona ta sesja, a z ust pani prezes nie było takich wyliczeń. Przedstawił je tylko jeden z członków rady nadzorczej, Jerzy Rejmer. Radni go jednak nie dopytywali, a to jest bardzo istotne. Podjęłam decyzję w celu ratowania szpitala, bo doszlibyśmy jeszcze do sytuacji, w której należałoby ogłosić upadłość spółki. 

Czyli prawdą jest sprawa omówiona na sesji, że szpital kredyty spłaca?

Tak, to prawda. Gmina poręczyła 10-milionowy kredyt i on jest spłacany. Najbardziej niepokojąca jest strata w bilansie, która na 30.09. tego roku wynosiła blisko 9 mln zł. Jeśli przekroczy ona 50 proc. wartości kapitału zakładowego spółki, co wynika wprost z Kodeksu spółek handlowych, należałoby już ogłaszać upadłość szpitala. Niestety zbliżamy się do tego progu. 

Radny Tomasz Śmietana podkreślił, że mówimy o kapitale zakładowym, wyliczonym 8 lat temu. Gdyby teraz to raz jeszcze oszacować, mogłoby się okazać, że kapitał zakładowy jest znacznie większy, bo ceny nieruchomości wzrosły i powstały też na terenie szpitala różne inwestycje, takie jak na przykład lądowisko. Czy zgadza się pani z takim rozumowaniem? 

Taki kapitał zakładowy jest zapisany w KRS-ie i tego się trzymam. Nie możemy na potrzeby niwelowania straty robić aktualizacji kapitału zakładowego. Byłaby to kreatywna księgowość. Taka sytuacja jest niedopuszczalna. 

Wspomniany radny, Tomasz Śmietana, krytykował styl odwołania byłej prezes, Renaty Kiempy. Dlaczego zrobiła to pani znienacka i w taki sposób, że odbyło się to nawet bez powiadomienia radnych i samej zainteresowanej? Radny Jan Basara twierdzi, że odwołanie prezes powinna poprzedzić długa dyskusja z radnymi, analiza finansowa i wówczas decyzja o zwolnieniu byłej prezes nie spotkałaby się z takim oporem społecznym.

Trudno mi oceniać odczucia radnych. Od samego początku mieli wiedzę co się dzieje w Szpitalu Miejskim. Niczego nie ukrywaliśmy. Uważam, że radni nie słuchali rzeczywistych, prawdziwych argumentów.  

Dlaczego ich pani nie powiadomiła o zamiarze odwołania prezes Renaty Kiempy? Czy chciała pani ich celowo zaskoczyć?

Są to wyłączne kompetencje burmistrza. Tak to się odbywa. Po prostu. 

Pomimo to radni uważają, że jednak wypadałoby ich powiadomić o takich zamiarach.

Trudno dyskutować z takimi wypowiedziami. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Ja nie zrobiłam nic, czego nie mogłam zrobić. 

Proste pytanie. Dlaczego pani postanowiła ich nie powiadamiać?

Konkretnym powodem jest sytuacja finansowa szpitala i pogłębiająca się z miesiąca na miesiąc strata. Nie można było już dać więcej czasu, bo była pani prezes miała go od 2019 roku. Proszę zwrócić uwagę na to, że 2 lata temu powstał plan naprawczy. Dlaczego powstał? Dlaczego było tak dobrze, że aż tak źle? Plan naprawczy nie powstał przypadkowo. Niestety, nie zadziało się nic, aby chociaż zatrzymać tę stratę. Ona niestety cały czas się powiększała. 

Była pani prezes tłumaczyła, że po drodze był jeszcze koronawirus, więc zmieniły się realia. 

Oczywiście to prawda. Plan naprawczy jest po to, żeby go później korygować. Można nawet powiedzieć, że dzięki koronawirusowi szpital w 2020 roku nie powiększył straty. Właśnie dzięki koronawirusowi, bo były dodatkowe pieniądze. Być może źle to brzmi, że koronawirus pomógł, ale to prawda. 

Z czego ta strata mogła wynikać? Za małe finansowanie ze strony państwa? Za wysokie płace w szpitalu?

Co do żadnego z tych stwierdzeń nie mogę obecnie nic potwierdzić ani zaprzeczyć. Trzeba to sprawdzić. Wstępnie mogę powiedzieć, że strata mogła wynikać z zarządzania. Trzeba po prostu inaczej zarządzać szpitalem.  

Była prezes już jakiś czas temu informowała, że największą stratę przynosi Ginekologia i Położnictwo, bo jest to rocznie 3 mln zł. Chciała ten oddział zlikwidować, aby straty nie było, ale to właśnie pani to zablokowała. Osoby przychylne prezes Renacie Kiempie mówią, że tą decyzją zdecydowała pani, że gmina do funkcjonowania szpitala chce co roku dokładać, a teraz zwalnia pani za to byłą prezes?

To prawda, że to ja zablokowałam i nadal oświadczam, że nie ma zgody na likwidację Oddziału Ginekologiczno-Położniczego w Miastku. Oddział powinien być, ale można go przeorganizować. Właśnie to należy do zarządzającego, a nie do burmistrza. Dlatego tak, jak mówię, najważniejszym argumentem za odwołaniem byłej prezes była sytuacja finansowa i pogłębiająca się strata finansowa szpitala. Uważam, że nie było odpowiedniego zarządzania. 

A jeśli nowa prezes też powie, że trzeba zlikwidować Ginekologię i Położnictwo? 

Nowa pani prezes ma się przyjrzeć rzeczywistym kosztom Położnictwa i Ginekologii. Chciałabym poznać koszty pośrednie. To są rzeczy, które będziemy teraz sprawdzać i analizować. 

Pojawiły się też sugestie, że należy dogadać się ze Szpitalem Powiatu Bytowskiego w Bytowie, bo w jednym powiecie są teraz dwa szpitale i dublują się oddziały. Zasugerowano, że można podzielić się zadaniami. Pod jakim względem jest to możliwe?

Ja bym chętnie przejęła Ginekologię i Położnictwo z Bytowa. Tam mieszkańcy mają blisko do szpitala np. w Kościerzynie. Tam panie rodzące nie pozostałyby bez opieki, a z Miastka  niestety jest wszędzie daleko.

No ale w takiej sytuacji trzeba by było coś oddać szpitalowi w Bytowie.

Na tę chwilę jest za wcześnie, aby o tym mówić. Jest nowa prezes. Trzeba dać jej trochę czasu. Zadeklarowała, że do połowy stycznia przedstawi pierwsze swoje przemyślenia dla radnych. To będzie czas na przedstawienie nowej wizji nowej prezes. 

Przewodniczący Rady Miejskiej, Tomasz Borowski zauważył, że samodzielną decyzją o odwołaniu prezes Renaty Kiempy wzięła pani na siebie również pełną odpowiedzialność za dalsze losy szpitala. Czuje pani ten ciężar? Nie uważa pani, że to zadanie karkołomne, bo jednak chyba większość szpitali w Polsce przynosi straty?

To nieprawda. Na przykład szpital w Tczewie nie przynosi straty, a wręcz dochody i też ma wszystkie oddziały. Jest to szpital powiatowy. Jak widać można tak zorganizować funkcjonowanie szpitala, że nie będzie przynosić straty. Trochę to jednak musi potrwać. Ja jestem przekonana, że to się uda. 

Pojawiła się też teoria spiskowa, że nowa prezes Szpitala Miejskiego, Alicja Łyżwińska, została podstawiona przez starostę, Leszka Waszkiewicza. Wskazuje się, że jest ona byłą pracownicą Urzędu Marszałkowskiego. Podobno ma zadbać o interesy Szpitala Powiatu Bytowskiego w Bytowie, aby Szpital Miejski w Miastku nie był za mocny. 

Nie wiem skąd takie informacje. Uważam to za daleko wymyślone. 

Obawia się pani, że jednak referendum zostanie zatwierdzone i zostanie pani przedwcześnie odwołana? 

Uważam, że w chwili obecnej głównym tematem powinno być ratowanie szpitala i ocena sytuacji finansowej, a nie organizowanie referendum. Każdy ma prawo wypowiadać się, tylko nie w emocjach, tak jak to uczynił na przykład radny Tomasz Śmietana. Zastanawiam się co takiego wydarzyło się od końca czerwca tego roku do końca listopada, że radni mówią teraz o odwołaniu mnie ze stanowiska? Przecież w czerwcu moja praca została doceniona i uzyskałam wotum zaufania oraz udzielono burmistrzowi absolutorium, a radni, w tym i Tomasz Śmietana, bardzo mnie chwalili. Podkreślano, że dużo zrobiliśmy, rozszerzając na przykład zakres działalności spółki Zakład Wodociągów i Kanalizacji, która zajęła się odbiorem odpadów. Same superlatywy. Nagle w grudniu radni mówią, że burmistrz nic nie robi. Moim zdaniem wypowiedzi takie jak Tomasza Śmietany, są po prostu nieprzemyślane i bardzo krzywdzące. 

Rozmawiałem z nim kilka dni temu i powiedział, że podtrzymuje swoje słowa wypowiedziane na sesji.

A więc zaprzecza sam sobie, bo w czerwcu o burmistrzu wypowiadał się w samych superlatywach. Wydaje mi się, że cały czas rozmawiamy tylko personalnie o prezesie spółki, a nie o sytuacji Szpitala Miejskiego. Cała dyskusja idzie w niewłaściwym kierunku. Nie powinniśmy rozmawiać o byłej prezes, tylko o sytuacji finansowej i o tym, czy ten szpital będzie istniał, czy też nie. Dla mnie to jest istotne. Trzeba ustalić co robić dalej, jak zarządzać, żeby zatrzymać stratę.

Chciałaby pani, żeby Szpital Miejski finansował się albo miał niewielką stratę?

Tak. Taki jest cel, ale niestety do tej pory tak nie było i z roku na rok strata się drastycznie powiększała. Była prezes na spotkaniu z radnymi już zdążyła powiedzieć, że w 2022 roku planuje 1,5 mln zł straty. Prezes, który planuje kolejne 1,5 mln zł straty, planuje stratę skumulowaną i przekraczającą połowę kapitału zakładowego spółki. Nie można na to spokojnie patrzeć, bez żadnej reakcji. Radni mieli te dokumenty. Mieli tę wiedzę, a nic nie robili. Niepopularne decyzje są zawsze trudne do podejmowania. Ja odważyłam się podjąć taką decyzję, ale nie dlatego, że chciałam zmienić panią prezes, ale tylko dlatego, że taka okazała się sytuacja spółki. Nie było nawet działań zmierzających do tego, żeby przynajmniej zatrzymać stratę na przyszły rok, tylko od razu założenie, że strata będzie się powiększać. 

Jeśli chodzi o niepopularne decyzje, to może powinna pani wcześniej zgodzić się na likwidację Ginekologii i Położnictwa? Byłoby 3 mln zł rocznie do przodu i prawdopodobnie żadnych strat by nie było. 

Wykażemy, robiąc audyty, jakie rzeczywiste straty przynosiła Ginekologia i Położnictwo. 

A może gmina Miastko popełniła błąd, przejmując 8 lat temu szpital? Inne gminy rozwijają się, mają dodatkowe źródła dochodu, a Miastko musi martwić się kolejnymi milionami straty. Na przykład gmina Biały Bór w przyszłym roku na inwestycje wyda 30 proc. swojego budżetu. Do naszego szpitala dołożyli też kwotę w wysokości 5 tys. zł. Oni obecnie zaczynają martwić się na co wydać pieniądze…

Faktycznie tylko burmistrz Paweł Mikołajewski jako jedyny zareagował na mój apel, wystosowany do ościennych gmin. Podziękowałam mu za to. W sytuacji jakiej znajduje się szpital liczy się obecnie każde wsparcie. 

Miastko zajmuje się teraz szpitalem, a na przykład w gminie Borzytuchom powstaje kolejny zakład na 12 hektarach i będzie 1 mln zł podatku rocznie. Pod Bytowem także będą kolejne 3 nowe zakłady pracy i następny w gminie Tuchomie. Miastko natomiast musi zajmować się szpitalem, a nowych zakładów nie ma. Dlaczego tak jest?

To nie jest pytanie do burmistrza, tylko pytanie do inwestorów. To inwestor wybiera sobie lokalizację. Jednak nie jest też tak, że nic się nie dzieje. Nasze miejscowe przedsiębiorstwo kupiło sobie tereny po Domstalu i będą się rozwijać, płacąc podatki. Kolejna nasza firma kupiła tereny przy stacji paliw Orlen i też planuje tam rozwój. To nie jest tak, że w Miastku nic się nie dzieje, bo inwestorzy tu inwestują. 

No ale jednak chyba skala jest inna, niż na przykład w Bytowie, czy nawet we wsi Borzytuchom? 

Problemem w naszej gminie jest brak osób do pracy. Byłam na rozmowie z prezesem firmy Drutex. Pytałam go czy byłaby możliwość zbudowania filii zakładu w Miastku? Powiedział jasno, że w Miastku nie znajdzie siły roboczej. To jest chyba ten problem. 

W Bytowie też są problemy z pracownikami, tylko tam zakłady pracy nawzajem zabierają sobie pracowników, podwyższając ich płace. Chyba w Miastku przydałby się zakład, który wyższymi płacami odbierałby pracowników pozostałym, zmuszając tamtych również do większych wynagrodzeń. 

Jestem otwarta na kolejne inwestycje. Nasza gmina jest przyjazna przedsiębiorcom. Byliśmy chwaleni na przykład przez firmę, która budowała mieszkania przy ulicy Wybickiego. Jeśli ktoś do nas przychodzi i oczekuje pomocy, nie ma żadnych opóźnień i otrzymuje nasze wsparcie. Teraz chcemy przygotować teren przy ulicy Koszalińskiej, za biurem PSS “Społem”, pod budownictwo mieszkaniowe. Nie można mówić, że w gminie nic się nie dzieje czy też gmina nic nie robi. Cały czas czekamy na inwestorów. 

Czy będzie pani namawiać radnych na sesji 30 grudnia, aby nie głosowali za wnioskiem dotyczącym przeprowadzenia referendum?

Nie będę namawiać, tylko będę przedstawiać argumenty. Ja nie mogę nikogo namawiać, ale muszę mówić prawdę. Jestem osobą, która mówi prawdę, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

[ZT]7086[/ZT]

Burmistrz wybiera drogę SAMOKOMPROMITACJI!

Renata Kiempa - była prezes Szpitala Miejskiego w Miastku

Podczas jednego z naszych pierwszych spotkań obecna burmistrz, a wtedy jeszcze radna wprost wskazała, żebym zatrudniła jej męża w szpitalu. Na moje pytanie o kwalifikacje usłyszałam odpowiedź, że jest kierowcą. Grzecznie odpowiedziałam, że pracy dla kierowcy nie mam, karetki są w umowie podwykonawstwa i do tej firmy proszę się zwrócić. Na to pani Karaśkiewicz odpowiedziała, cytuję, bo te słowa dokładnie pamiętam: “Nie ma pani samochodu służbowego, proszę kupić, a mój mąż będzie panią woził”, na co odpowiedziałam, że dziś mam większe problemy jak samochód służbowy dla szpitala. Brakuje mi na leki i to jest mój priorytet na dzisiaj. Wychodząc pani Karaśkiewicz dodała:

- Zapamiętam to sobie!

Odpowiedziałam: - Nie wątpię.

Ta historia była powszechnie znana, gdyż nie ukrywałam jej. Znali ją również niektórzy radni.

Przy pierwszym kontakcie po wyborze na fotel burmistrza, czyli 5 lat po tym, kiedy zostałam prezesem szpitala, pani Karaśkiewicz zwróciła się do mnie z uwagą, że ten szpital nie ma dobrego gospodarza i czas to zmienić.

Co do zbytej milczeniem prośby o poparcie w kampanii wyborczej, jak powinna wyglądać taka oficjalna odmowa zrobienia czegoś co u swoich podstaw jest nieetyczne? Z takim “zachęcaniem” do poparcia burmistrz miałam do czynienia podczas kampanii w 2014 i w 2018 roku.

Byłam prezesem szpitala. Placówka medyczna ma chronić życie i zdrowie obywateli. Nie wolno nam ich dzielić na lepszych i gorszych, a tym bardziej stosować podziałów politycznych. Nawet w czasie konfliktów zbrojnych medycy niosą pomoc rannym, często nie oglądając się na to, kto swój, a kto wróg. Nawet jako osoba prywatna nie mogłabym udzielić żadnego poparcia. Nie mieszkam przecież w Miastku.

Co do finansów szpitala, warto wiedzieć, czym różnią się prawdziwe argumenty od manipulacji faktami. Kwota 15 mln zł, którą tak często operuje burmistrz, to środki które rzeczywiście wpłynęły na konto szpitala, lecz znaczna część, to kwoty pozyskane samodzielnie przez szpital, które jedynie przeszły przez konto gminy. Mało tego, gmina wielokrotnie skreślała wnioski szpitala i przesyłała własne. W efekcie czego środków nie otrzymywał ani szpital ani gmina. Tak właśnie straciliśmy 3 mln zł z zaplanowanych 7 mln zł na budowę nowego SOR. Dobrze by było podsumować, jakie kwoty straciliśmy przez opieszałość burmistrz i jej kompletny brak zrozumienia mechanizmów wsparcia w czasie pandemii. Najbardziej dobitnym przykładem jest utrata 6,5 mln zł w ramach Polskiego Ładu. Kiedy inne gminy pozyskiwały kwotę przekraczające 10 mln, Miastko otrzymało 3,5 mln zł. Tłumaczenia słyszeliśmy. Były żenujące.

Gmina od 2014 roku szpital w Miastku wsparła kwotą 4,9 mln zł. W 2015 roku dokapitalizowała kwotą 1 mln zł, w 2016 roku kwotą 75 tys. zł na wkład własny do projektu współfinansowanego z PFRON, w 2018 roku kwotą ok. 100 tys. zł na rozbudowę wewnętrznej sieci ciepłowniczej, zapewniła wkład własny do projektu informatyzacji w kwocie 842 tys. zł, dokapitalizowała szpital w 2019 roku kwotą 2,1 mln zł i umorzyła podatek od nieruchomości w latach 2014-2020 w kwocie ok. 800 tys. zł.

Jednak Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych też żadna zasługa burmistrz. Do pani burmistrz zgłosiłam 3 wnioski. SOR na 7 mln zł, ginekologię i położnictwo na 2,5 mln zł. i ZOL na 400 tys. zł. Szpital nie mógł sam ich złożyć gdyż mogły to uczynić to jedynie samorządy. Burmistrz poprosiła o spotkanie z radnymi. Zostało ono w ostatniej chwili przełożone tak, abym nie mogła na nie dotrzeć. Na tym spotkaniu pani burmistrz poinformowała radnych, że nie mam zgody rady nadzorczej na złożenie tych wniosków, co było ewidentnym kłamstwem. Nie poddawałam się i burmistrz była zmuszona jeszcze raz poprosić radnych o spotkanie. Wsparcia w tej kwestii udzielili mi radni Borowski i Zabrocki. W wyniku ich interwencji burmistrz zdecydowała, że wnioski złoży. Poinformowałam panią burmistrz, że priorytetem jest wniosek na SOR, bo to jest inwestycja, która mogła znacząco poprawić finanse szpitala. SOR to inwestycja strategiczna również z punktu widzenia Państwowego Systemu Ratownictwa Medycznego. Jaki był skutek moich starań? Złożono pozostałe dwa wnioski z pominięciem SOR-u. To zakrawa na celowe działanie na szkodę spółki.

Poręczenie kredytu, też odbyło się po interwencji radnych. Rozmowy z burmistrz prowadziłam w tej sprawie kilka miesięcy. Bank nie wymagał od szpitala poręczenia gminy, a jedynie oświadczenia patronackiego, co nie wiązało się z zabezpieczeniem środków w budżecie. Poręczenie patronackie zawierało m.in. jeden punkt, na który pani burmistrz nie chciała się zgodzić, a mianowicie, że w przypadku zmiany właściciela szpitala (czytaj: oddanie szpitala w obce ręce), musi być to uzgodnione z bankiem. Jak to rozumieć? Celowo zadłużono gminę poprzez emisję obligacji na poręczenie kredytu, zamiast oświadczyć, że gmina nie ma zamiaru pozbyć się szpitala. Nie muszę Państwu przypominać, że pewien upadły podmiot był zainteresowany nabyciem szpitala. Burmistrz kazała mi nawet wydać część dokumentacji, na co oczywiście się nie zgodziłam.

W kwestii straty, niestety pani burmistrz ma zadziwiającą zdolność do zapominania liczb, które świadczą o tym, jak dobrze zarządzany był szpital. Byłoby to zrozumiałe, gdyby w gminie pozyskiwane z rozmaitych funduszy środki były czymś powszechnym. O ile mi jednak wiadomo, gmina nie ma się tu czym pochwalić. Szpital od 2014 roku pozyskał 38 mln zł na inwestycje, z czego z UE 17,3 mln zł, 2 mln z gminy Miastko (ujęte w tych 4,9 mln zł), 10,2 mln zł stanowi wsparcie z budżetu państwa, a ponad 6 mln zł szpital zainwestował z własnych środków. Nadal brakuje ponad 2 mln zł na wkład własny dla projektu na 15 mln zł. Zaciągnięty kredyt w 2019 roku na kwotę 7 mln zł był powiązany również z inwestycjami. Jak wiadomo, przedsiębiorstwa zaciągają kredyty i inwestują, aby w przyszłości zwiększać swoje dochody. Banki zaś dokładnie prześwietlają kondycję przedsiębiorstwa, aby kredyt został zwrócony.

Pani burmistrz powinna się na coś zdecydować. Albo liczby mówią wszystko, albo są niejasne. Szpital w Miastku jest spółką prawa handlowego i jego sprawozdania finansowe są powszechnie dostępne. Co może być w nich niejasnego? Nie wiem.

Na sesji w listopadzie szczegółowo omówiłam z czego wynika strata szpitala. W planie na rok 2021 jest wyraźnie napisane, co z czego wynika. Po prostu trzeba umieć to czytać. Trzeba też znać zasady finansowania placówek ochrony zdrowia i przepływy środków finansowych. Ktoś, kto uważa, że wystarczy wiedzieć co to jest, przychód, dochód i koszt z pewnością niczego wielkiego na tym polu nie osiągnie. Może za to dojść do przekonania, że szpital to jakaś mała fabryczka, która pakuje jakąś pastę w tubki i ma podpisane długoletnie kontrakty na dostawy dla wojska.

Pan Rejmer wskazał, że zobowiązania spółki od stycznia 2021 roku do września 2021 roku wzrosły o 3,7 mln zł. Nie potrafił jednak powiedzieć, dlaczego? Tymczasem zobowiązania wzrosły, bo szpital otrzymał 3,6 mln zł dotacji. Dopytajcie księgową, jak w bilansie wykazuje się takie celowe dotacje i na jakich kontach występują do czasu zrealizowania inwestycji, na którą były przeznaczone.

Między innymi dlatego walczyłam o usunięcie z rady nadzorczej pana Rejmera, gdyż członek rady nadzorczej, który korzystne sytuacje dla spółki interpretuje jako niekorzystne, staje się dla niej istotnym zagrożeniem.

Co do rzekomego grożącemu upadłością zadłużenia, zacytuję Kodeks Spółek Handlowych: art. 233. § 1. Jeżeli bilans sporządzony przez zarząd wykaże stratę przewyższającą sumę kapitałów zapasowego i rezerwowych oraz połowę kapitału zakładowego, zarząd jest obowiązany niezwłocznie zwołać zgromadzenie wspólników w celu powzięcia uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki.

Wydaje się więc, że burmistrz ma jakąś inną wizję upadłości szpitala, niż wynikałoby to zacytowanego paragrafu. Prognozowana skumulowana strata na rok 2021 jest na poziomie 8,8 mln zł, z czego strata przejęta przy podziale z Bytowa to 2,6 mln zł. Wniosek o podjęcie uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki należy złożyć przy stracie 11,5 mln. zł, co i tak w żaden sposób nie wiąże się z upadłością szpitala. To jest zupełne niezrozumienie zagadnienia. Tu obowiązuje prawo upadłościowe, a przesłanek do upadłości szpitala nie ma. Występują zobowiązania wymagalne w spółce, nawet te przeterminowane 3 miesiące, na poziomie 400-500 tys. zł, ale wierzyciele wiedzą, że zostaną spłaceni po wpływie z NFZ należności za COVID, czy wykonane nadlimity. Żaden z nich nie wystąpił na drogę sądową, celem windykacji swoich wierzytelności, ponieważ wszyscy zdają sobie sprawę, że system finansowania placówek ochrony zdrowia rządzi się swoimi dość zmiennymi prawami, a zjawisko pandemii dodatkowo te prawo zaburzyło.

Warto nadmienić, że w przypadku złożenia wniosku o upadłość spółki, należy złożyć również złożyć aktualny wykaz majątku wraz z szacunkową wyceną jego składników, czyli aktualną wyceną majątku spółki. Co to ma wspólnego z kreatywną księgowością? Każdy chyba wie, że zainwestowane w ostatnich latach przez szpital środki zwiększają majątek spółki.

Kwestia nierealizowania planu naprawczego to jest jedno z największych kłamstw, jakie dotyczą mojej pracy, jako prezesa szpitala w Miastku. Prawda jest taka, że burmistrz sama blokowała realizację planu naprawczego. Parę przykładów: 

- Nie wyraziła zgody na inwestycję w ZOL, która znacząco podniosłaby dochody spółki.

- Nie chciała składać wniosków w ramach Rządowego Programu Inwestycji Lokalnych.

- W trakcie naboru do Polskiego Ładu nie złożyła żadnego z wniosków szpitala. Za bardziej potrzebną inwestycję burmistrz uznała skatepark.

- Do dzisiaj nie złożyła wniosku do starostwa o budynek po byłej kotłowni gazowej, czym blokuje szpitalowi rozwój sterylizacji i kuchni.

Kuriozalna i znana jest postawa burmistrz wobec stworzenia poradni i oddziału onkologicznego, który również zapisany był w planie naprawczym. Plan naprawczy był realizowany przez szpital pomimo kłód pod nogi, które rzucała nam burmistrz. Oczywiście COVID wyhamował tempo naszego rozwoju. Nie mogliśmy zrealizować wielu procedur, co jest chyba oczywiste nawet dla osób, które nie są specjalistami w dziedzinie zarządzania placówką medyczną. Jednak COVID dał nam szansę na pozyskiwanie środków. Była szansa na to, aby te środki były znacznie większe. Niestety, właściciel spółki, działając na jej niekorzyść - sam rezygnował z tych środków.

Trzeba mieć wyjątkowo dużo złej woli, aby nie rozumieć, że epidemia nie jest żadnym złotym runem dla takiego szpitala, jak nasz. Rada nadzorcza powinna informować właściciela, że owszem szpital osiągnął przychody z tytułu COVID, ale jednocześnie nie wykonał wielu usług medycznych, do których był zobligowany umowami z NFZ. Trzeba było te usługi wykonać w późniejszym okresie i czekać na decyzję odnośnie finansowania tych nadlimitowych usług wykonanych w 2021. To jest podstawa powiększonej straty na koniec III kwartału i zdecydowanie lepszego wyniku planowanego na koniec roku. COVID niczego tu nie załatwił. Po prostu za pacjentem idą pieniądze i nie ma ich, kiedy pacjenta przyjąć nie możemy.

Przy okazji wspomnę o nieco dziwnej postawie burmistrz związanej z wybuchem epidemii. Gdy zwróciłam się do niej, aby utworzyć w gminie sztab kryzysowy w sprawie wspólnych działań dotyczących pandemii - usłyszałam jedno zdanie: “Proszę nie mieszać burmistrz ani radnych w koronawirusa”. 

Niestety, podczas całego okresu trwania pandemii nie czujemy wsparcia ze strony najważniejszej osoby w mieście, a była ona wielokrotnie potrzebna.

Co do przyczyny zaistnienia straty, wypowiedź burmistrz to kolejny przykład migania się od oczywistej odpowiedzi. Jak włodarz miasta może nie wiedzieć, że procedury medyczne są niedoszacowane? Burmistrz nie wie też nic o inflacji, która w bieżącym roku wywołała skok kosztów działalności szpitala o 20 proc.? Czyżby rada nadzorcza o tym nie informowała?

Od roku 2019 strata na ginekologii i położnictwie wyniosła ponad 6,5 mln zł. Miałam odwagę zadać gminie pytanie, co dalej z porodówką? Pani burmistrz była za jej likwidacją. Rozmowy ze starostwem były prowadzone. Powstał nawet projekt umowy. W ostatniej chwili się wycofała. Poprzednia rada nadzorcza wydała opinię, że porodówkę należy zlikwidować. Kolejna rada nadzorcza stale monitorowała wynik finansowy na tej działalności. Na moje pytanie do rady nadzorczej, co dalej z porodówką, bo generuje straty, po pierwsze z powodu rażąco niskiej wyceny świadczeń oraz małej ilości porodów, usłyszałam, że to sprawa polityczna. Nigdy moim zamiarem nie była likwidacja porodówki. Chciałam tylko mieć opinię burmistrz, czy akceptuje stratę na tej działalności? Jest to bardzo nieodpowiedzialne wymaganie aby szpital pełnił funkcję społeczną, a rozliczany jest jak przedsiębiorca.

Porodówka, aby zaczęła zbliżać się do samofinansowania, musi mieć około 1200 porodów rocznie. W dwóch szpitalach nie ma ich tylu łącznie. Likwidacja porodówki w Bytowie nie przyniesie takiego wzrostu porodów. Szacuję go na poziomie ok. 10 proc. Bytowianki nie będą rodzić w Miastku i odwrotnie. Do tej działalności niestety gmina będzie musiała dokładać. Można dokładać mniej, jeśli wdroży się jakiś program wspierania dzietności. W tej kwestii nie widać żadnych ruchów ze strony gminy.

Co do sytuacji szpitala w Tczewie, najlepiej porównać wzniesienia wokół Miastka do Tatr i mieć pretensje do trenera, że nie wychował mistrza olimpijskiego w narciarstwie zjazdowym. Szpital w Tczewie to przede wszystkim spółka akcyjna. Posiada dwa razy tyle łóżek, ma dużo wyższy kontrakt z NFZ, 19 poradni, dwa ZOL-e, posiada opiekę paliatywną, porodów ma 1100 rocznie i - co najważniejsze - został oddłużony.

Wcześniej stawiano nam za wzór Sławno. Tam nie funkcjonuje oddział ginekologiczno-położniczy, neonatologia i pediatria. Jest tylko chirurgia, interna i oddział rehabilitacyjno-reumatologiczny.

Nie wiem w związku z tym, czy szpital w Miastku wg pani burmistrz ma się rozwijać czy zwijać? Na coś trzeba się zdecydować. Ja stawiałam na rozwój.

Nie ma żadnej trudnej sytuacji spółki. Trzeba umieć merytorycznie czytać przedstawiane radzie nadzorczej dokumenty. Wielokrotnie wnioskowałam o interwencję w sprawie braków merytorycznych członków rady nadzorczej. Podobnie czynili lekarze. Zamiast tego burmistrz wybiera drogę samokompromitacji. Na temat planowania w pandemii wypowiadałam się wielokrotnie. Tworzenie planów bez wiarygodnych założeń jest wysoce nieodpowiedzialne i zbliża osobę, która to wykonuje, do standardów kreatywnej księgowości, no co nigdy nie było mojej zgody.

Wspomnieć warto, że na początku urzędowania pani burmistrz poprosiłam ją, żeby mi towarzyszyła w spotkaniu z prezesem Drutexu, gdzie podpisywałam umowę darowizny. Pani burmistrz zamiast zachęcić potencjalnego dalszego darczyńcę rozwodziła się na temat bałaganu w szpitalu.

Raz jeszcze poprosiłam panią burmistrz o udział w spotkaniu w Urzędzie Marszałkowskim, gdzie też nie otrzymałam od niej wsparcia. Kolejne wszystkie spotkania odbywałam sama osobiście wiedząc, że na wsparcie pani burmistrz nie mam co liczyć.

Podsumowując, cała strata szpitala wynika ze straty przejętej z Bytowa w kwocie 2,6 mln zł i straty z porodówki w kwocie 6,5 mln zł. To burmistrz zdecydowała o długu porodówki, ale zapomniała, że należy go pokryć.

WIĘCEJ AKTUALNYCH INFORMACJI w papierowej Gazecie Miasteckiej. 

[ZT]7063[/ZT]

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (7)

GoscGosc

0 5

Czy ktoś się zastanowił ze takie audyty kosztują i że płaci firma w której są przeprowadzanie do tego proponowane podwyzki i to ma być ratowanie szpitala brawo 06:56, 30.12.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

PracownikPracownik

7 4

Dobrze że była pani prezes została odwołana,czas na nowe. Szpital był ,jest i będzie 07:48, 30.12.2021

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

GoscGosc

0 2

No tak ginekologia 08:34, 30.12.2021


Bytów GórąBytów Górą

0 0

będzie ale w Bytowie
22:59, 11.01.2022


sorrysorry

3 3

tego szpitala i tak nie będzie, to są ogromne koszty a sytuacja w kraju coraz mniej wesoła. Niestety nie wróżę optymizmu , bo leczenie będzie tylko dla człowieka zamożnego 07:59, 30.12.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

GoscGosc

0 0

Przykre ale finansowo szpital miastecki sobie nie poradzi. Mieszkam od kilku lat na terenie niemiec i tu tez poupadaly szpitale niekonkurencyjne. Z samego finansowania z NFZ jeszcze nikt nie wyzyl. Trzeba, poza oferta podstawowa leczenia, miec oddzial albo dwa, ktore naprawde zarobia pieniadze na dzialalnosc podstawowa. 10:18, 04.01.2022


DO LUDZIDO LUDZI

0 0

SZPITAL MIASTECKI W CZASIE KIEDY KIEROWAŁA NIM PREZES RENATA KIEMPA ZNAKOMICIE SOBIE RADZIŁ I DALEJ SOBIE PORADZI POD WARUNKIEM ŻE BURMISTRZ KARAŚKIEWICZ ZOSTANIE ODSUNIĘTA OD MOŻLIWOŚCI DZIAŁANIA NA JEGO SZKODĘ 13:21, 16.01.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
0%