Zamknij
REKLAMA

Wicedyrektor wróciła z Wietnamu. Boją się koronawirusa

06:09, 09.03.2020 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

Informacje publikowane przez ogólnopolskie i światowe media o rozprzestrzeniającym się koronawirusie sprawiają, że w niektórych miejscach można odczuć symptomy paniki i przesadnej ostrożności. Czy z taką sytuacją mamy do czynienia w Przedszkolu nr 3 w Miastku? Takie pytanie można sobie zadać, zapoznając się ze sprawą zgłoszoną przez naszego czytelnika.

- Wicedyrektor przedszkola wróciła w miniony poniedziałek z Wietnamu. Po powrocie do pracy źle się poczuła i poszła na zwolnienie chorobowe, ale wcześniej miała styczność z dziećmi. Uważam, że ta sprawa jest ukrywana, a powinna być nagłośniona - mówi mieszkaniec Miastka. - Nie wszyscy wiedzieli, że pani wicedyrektor była wcześniej w Wietnamie na wycieczce, a ci którzy dowiedzieli się, bardzo się zbulwersowali, gdy krótko po powrocie do pracy nagle poszła na zwolnienie lekarskie. Przecież to jest taka sprawa, z którą żartów nie ma. Powinna być dokładnie zbadana. Nie rozumiem dlaczego ona w ogóle przyszła do przedszkola, skoro coś jej dolegało po powrocie z tego rejonu zagrożonego? Wietnam i sąsiednie kraje to przecież obszary szczególnie zagrożone. Gdy do podobnej sytuacji doszło na południu kraju, zamknęli całą szkołę na kilka dni, aby wyeliminować zagrożenie. Mam nadzieję, że to zwykła grypa w przypadku pani wicedyrektor, ale lepiej w takich sytuacjach dmuchać na zimne.

[ZT]4977[/ZT]

Wicedyrektor Przedszkola nr 3 nie chciała z nami na ten temat rozmawiać. Udaliśmy się więc do dyrektor Barbary Kiedrowskiej, która zapewnia, że informacje przekazywane przez mieszkańca to tylko... półprawda. 

- Faktycznie wicedyrektor była w Wietnamie i wróciła w poniedziałek. We wtorek 25 lutego pojawiła się w pracy. Mając świadomość, że pani Jola była w rejonach zagrożonych koronawirusem, chociaż wróciła w pełni zdrowa, bez najmniejszych objawów chorobowych, postanowiłam nakłonić ją do konsultacji z lekarzem i przejścia na zwolnienie lekarskie. Stało się to po konsultacjach z Sanepidem i kuratorium - wyjaśnia Barbara Kiedrowska.

Po kilku dniach zaczęły dochodzić sygnały od spanikowanych rodziców. Wszystko dlatego, bo lotem błyskawicy rozprzestrzeniła się plotka, że wicedyrektor jest na zwolnieniu lekarskim z uwagi na podejrzenie zakażenia koronawirusem. Rodzice zaczęli się bać. Dyrektor Kiedrowska zapewnia, że to plotka, a prawdziwy jest tylko pobyt w południowo-wschodniej Azji i przejście na zwolnienie, ale bez objawów.

PEŁNA TREŚĆ TEKSTU i wiele innych lokalnych informacji w Gazecie Miasteckiej z 10.03.

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (3)

AxnAxn

7 1

Jak można iść na zwolnienie będąc zdrowym?Co na to ZUS?przecież od razu widać że jest coś nie tak. 07:31, 09.03.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

JolaJola

1 0

Zeby Zus uznał zwolnienie, lekarz musi wydac zaświadczenie , ze delikwent jest chory i tym samym zwolnienie. Zdrowej osobie lekarz nie daje zwolnienia, chyba, ze po znajomosci!
Lekarze miasteccy, małżeństwo...wróciło z Włoch i tez bezpieczeństwo i społeczeństwo maja w czarnej du.. bo łażą na zakupy, do pracy, urzędu... ludzie na stanowiskach, wykształceni i tacy światowi a nieodpowiedzialnie postępują narażając kolejne osoby, ciemnogród! 23:33, 10.03.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

RAMBORAMBO

1 0

Wcale nie musiała jechać do tego Wietnamu. To co nie wiedziała że w tamtym regionie panuje zaraza [wirus]. Dziwi to moją osobę.Pozdrawiam. 15:27, 14.03.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz