Zamknij
REKLAMA

Awanse nauczycielskie w miasteckiej "trójce"!

13.48, 01.07.2022 P.K.
Skomentuj
REKLAMA

Dla uczniów wakacje to czas odpoczynku, a dla nauczycieli to nie tylko czas urlopu - to także moment finalizacji studiów magisterskich, podyplomowych i awansów. W dniu dzisiejszym troje nauczycieli Szkoły Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła Ii w Miastku uzyskało wyższy stopień awansu zawodowego, a ich starania i codzienną pracę doceniła komisja kwalifikacyjna na czele z dyrektorem szkoły.

- Miło nam poinformować, że nasi nauczyciele ukończyli nie tylko studia magisterskie i podyplomowe, które dają im kwalifikacje do nauczania kolejnych przedmiotów, ale także w wyniku postępowania kwalifikacyjnego awans na stopień nauczyciela kontraktowego otrzymały panie: Weronika Hrycyszyn, Anna Jurgielewicz i Helena Popik. Serdecznie gratulujemy - informuje dyrekcja szkoły.

Ponadto, kilka dni temu podczas zakończenia roku szkolnego, nastąpiło uroczyste powierzenie Pawłowi Biernackiemu stanowiska Dyrektora. Stanowisko dyrektora jest powierzane na okres 5 lat, oznacza to zatem, że Paweł Bierancki będzie zarządzał placówką aż do 2027 roku. 

Wszystkim nauczycielom, którzy w ostatnim czasie awansowali oraz poszerzyli swoje kwalifikacje - serdecznie gratulujemy. Dyrektorowi życzymy wytrwałości w rozwoju placówki w kolejnych latach.

KLIKNIJ przycisk SUBSKRYBUJ na stronie głównej FB i otrzymuj e-mailem Gazetę Miastecką w wersji PDF! Tylko dla subskrybentów premierowe reportaże wideo i pełne wersje tekstów, niedostępne na portalu www.miastko24.pl!

(P.K.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (6)

ważneważne

0 0

https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,28638040,kto-wygra-wybory-na-burmistrza-miastka.html?fbclid=IwAR0lWkMXjS8r16YATs3o3s-WuDwgVvKLfqDc0T0-ZFFJejshOZwWAluiRME&disableRedirects=true

Wybory na burmistrza Miastka jak scenariusz na serial. Kto wygra w niedzielę?
Owyborach burmistrza w Miastku można by nakręcić serial albo wystawić dramat. Jego bohaterkami byłyby głównie kobiety związane z miasteckim szpitalem.
3 lipca w Miastku na Pomorzu odbędą się przedterminowe wybory na burmistrza tego 10-tysięcznego miasta. Sytuacja polityczna przed wyborami jest tu jednak nietypowa i mogłaby stać się kanwą scenariusza niezłego serialu. Jego scenerią byłby miejski szpital, głównymi bohaterkami była i obecna burmistrz, dwie ostatnie prezeski szpitala i jego naczelna pielęgniarka, która nieoczekiwanie ma szansę zająć fotel burmistrza Miastka.

Odwołanie prezes szpitala i burmistrz Miastka
9 grudnia ub. roku ówczesna burmistrz Miastka Danuta Karaśkiewicz (PO) odwołała w trybie natychmiastowym prezeskę miejskiego szpitala Renatę Kiempę. Decyzja ta oburzyła personel szpitala, mieszkańców oraz radnych. Szybko powstała strona internetowa i profil na Facebooku "Referendum Miastko".

30 grudnia na wniosek grupy radnych przegłosowano na sesji rady miasta uchwałę o rozpisaniu referendum w sprawie odwołania burmistrz. Potem jeszcze dodatkowo mieszkańcy Miastka zebrali podpisy w tej sprawie. Odbyło się ono 3 kwietnia br. i ponad 96 procent jego uczestników zagłosowało za odwołaniem burmistrz Karaśkiewicz. Wzięła w nim udział też wymagana prawem liczba osób.

Sprawy potoczyły się więc ekspresowo, a odwołanie Renaty Kiempy ze stanowiska prezesa szpitala było głównym powodem rozpisania referendum w sprawie odwołania Karaśkiewicz.

W trakcie kampanii referendalnej stronnicy Kiempy i organizatorzy referendum przedstawiali Karaśkiewicz jako osobę, która nie potrafi rozmawiać z ludźmi, chciała reorganizować wiejskie szkoły, czym oburzyła mieszkańców, a na dodatek odwołała cenioną prezes szpitala.

- Niestety, Danuta Karaśkiewicz nie potrafiła się bronić i w ogóle nie odpowiadała na te zarzuty. Platforma Obywatelska też nie stanęła po jej stronie. Nikt z władz partii nie przyjechał do Miastka, żeby jej pomóc w trakcie tego referendum - mówi nam anonimowo lokalna działaczka PO.
Już po przegranym referendum sama Karaśkiewicz powiedziała na naszych łamach: - Uważam, że cała ta kampania referendalna o moje odwołanie z funkcji burmistrza była oparta na kłamstwach osób, którym nacisnęłam na odcisk, bo marnotrawiły publiczny majątek. Liczyłam, że mieszkańcy Miastka nie dadzą się na nie nabrać i docenią moją pracę - stwierdziła.

Renata Kiempa komisarzem Miastka z poparciem polityków PiS
Karaśkiewicz nie doceniła przeciwników. Liczyła, że w referendum weźmie udział za mało osób i okaże się ono nieważne. Tymczasem stronnicy Renaty Kiempy okazali się bardzo zmobilizowani i zdeterminowani. Podpisy o referendum zbierali m.in. w lokalnych sklepach i salonach fryzjerskich. Na dodatek mieli silne wsparcie ze strony PiS. Kiempa przyjaźni się z wicewojewodą pomorskim Mariuszem Łuczykiem. W 2018 roku Łuczyk startował na burmistrza Miastka, ale zajął trzecie miejsce i nie wszedł do drugiej tury, którą wygrała Karaśkiewicz.
Od początku konfliktu wspierał Kiempę. 19 grudnia ub. roku, jeszcze przed ogłoszeniem referendum, był na jej pożegnaniu w podmiasteckim Dolsku, gdzie - jak donosił "Głos Pomorza" - wypowiedział takie słowa: "Gdy gmina Miastko przejęła szpital, pojawiła się pani Renata Kiempa. Szpital w Miastku zaczął dobrze prosperować. Nadrabiał stracony czas. Pani prezes ściągała pieniądze z zewnątrz na remonty, modernizacje itd. I w tym momencie zapada taka dziwna decyzja [odwołanie Renaty Kiempy red.]. Dziwna, gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę sprawę pandemii. To nieodpowiedzialna decyzja. Pani prezes okazała się świetnym menedżerem. Szpital nie miał problemów z obsadą personelu. Dziękuję za te wszystkie lata. Za troskę o mieszkańców. Dzisiaj kończy się pewien etap, ale wierzę, że jest to początek czegoś nowego w gminie Miastko".

Osoby z Miastka, z którymi rozmawialiśmy, są przekonane, że ta dwójka już wcześniej miała plan odsunięcia Karaśkiewicz od władzy, a odwołanie Kiempy było tylko dobrym pretekstem. Zaraz po wygranym referendum wicewojewoda Łuczyk zaproponował kancelarii premiera powołanie Renaty Kiempy na tymczasowego komisarza Miastka do czasu wyborów i 9 kwietnia premier ją powołał.
Komisarz odwołuje nowe władze szpitala, gdy na jaw wychodzi audyt
Dopiero wtedy na jaw wyszły dokumenty świadczące o tym, że była burmistrz miała mocne podstawy do tego, żeby odwołać Kiempę ze stanowiska prezesa szpitala.
Nowa prezes szpitala Alicja Łyżwińska, powołana jeszcze przez Karaśkiewicz, po odwołaniu Kiempy rozpoczęła audyt, który wykrył szereg nieprawidłowości. Skierowała do prokuratury oraz CBA cztery zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Trzy z nich dotyczą umów zawartych przez Renatę Kiempę ze Spółką Lekarsko-Pielęgniarską "Eskulap".

Komisarzem Miastka została prezeska szpitala, wobec której postępowania prowadzi prokuratura
Pierwsze zawiadomienie dotyczy "nieuzasadnionego najmu karetek spółki "Eskulap" do transportu pacjentów chorych na COVID-19". Zgodnie z audytem szpital wydał ponad 664 tys. zł na wynajem karetek, chociaż NFZ w pewnym momencie, ze względu na poprawiającą się sytuację z epidemią, przestał finansować tę usługę. Zdaniem audytorów płacono więc za coś, co nie było potrzebne.

Podobnie oceniono inną umowę szpitala z Eskulapem - na realizację zadań w ramach skoordynowanej opieki chorób cywilizacyjnych. Te usługi miały też być szpitalowi niepotrzebne, niefinansowane przez NFZ i nie znaleziono dowodów, że były w ogóle realizowane.

W sumie nowa prezes szpitala zarzuciła poprzedniczce marnotrawstwo ponad 1,5 mln zł.

Komisarz Renata Kiempa udowodniła wkrótce, że funkcję tę zdobyła po to, aby zająć się tymi kompromitującymi dla niej zarzutami.

Tuż przed majówką odwołała radę nadzorczą miasteckiego szpitala, która podpisała się pod zarzutami wobec niej do prokuratury. 4 maja powołała nową radę, w której składzie znalazł się Jarosław Waśniewski z Gdańska, który przewodniczył tej radzie, kiedy sama była prezesem szpitala. Następnie zmieniona rada nadzorcza powiększyła zarząd szpitala o drugą osobę - Iwonę Ściślewską, która zajmuje się w szpitalu m.in. zamówieniami publicznymi. Zarząd powiększono, kiedy Alicja Łyżwińska była na zwolnieniu lekarskim i właśnie jej nieobecnością tłumaczono tę decyzję. Następnego dnia, 2 czerwca, rada nadzorcza szpitala odwołała Alicję Łyżwińską ze stanowiska prezesa placówki, a na jej miejsce powołała Ściślewską.

Komisarz Miastka odwołała radę szpitala, która wcześniej odwołała ją samą pod zarzutem niegospodarności
Renata Kiempa wykorzystała więc tymczasowe stanowisko komisarza do tego, aby pozbyć się ze szpitala osób, które podały ją do prokuratury. Po czym zgłosiła swoją kandydaturę na burmistrza Miastka.

Naczelna pielęgniarka wchodzi do gry
Renata Kiempa nie miała jednak odwagi pozbyć się ze szpitala jeszcze jednej osoby - Anny Świcy-Nieścierowicz. To naczelna pielęgniarka miasteckiego szpitala, którą sama Kiempa powołała na to stanowisko. A zrobiła to, bo pani Anna pracuje w tym szpitalu od 35 lat i cieszy się ogromnym autorytetem. Matka dwóch dorosłych córek, doświadczona życiem podwójna wdowa (obaj mężowie zmarli na raka), która pracując jako pielęgniarka w szpitalu, ukończyła studia magisterskie na kierunku administracja ochrony zdrowia. Dodatkowo pracuje w hospicjum domowym. Teraz postanowiła samodzielnie wystartować w wyborach na burmistrza Miastka, przeciwko swojej byłej szefowej. Gdy dzwonimy do niej na dwa dni przed ciszą wyborczą, mówi , że nie może rozmawiać, bo... zajmuje się pacjentami.
- Zawsze ważny był dla mnie człowiek, który potrzebuje pomocy - mówi Anna Świca-Nieścierowicz. - Wiem, że zostały tylko trzy dni kampanii, ale dla mnie od kampanii ważniejsza jest pomoc, której muszę udzielić tu i teraz.

Dwa lata temu pani Anna omal nie odeszła ze szpitala po tym jak zorganizowała protest pielęgniarek. Pracujące na kontraktach pielęgniarki domagały się podniesienia płac o 2 zł od godziny. Za zorganizowanie protestu pani Anna została przeniesiona przez prezes Kiempę na inny oddział szpitala. Prosiła o uzasadnienie tej decyzji, ale się nie doczekała.

- Dbałość o stosunki personalne nie jest mocną stroną pani prezes Kiempy - mówi Anna Świca-Nieścierowicz. - Nie startuję jednak w tych wyborach po to, żeby coś jej teraz udowodnić. Główny powód mojego kandydowania to chaos panujący w szpitalu. Panie Kiempa, odwołując radę nadzorczą i panią Łyżwińską, stała się sędzią we własnej sprawie. Chce wyciszyć wszystkie negatywne emocje, nie tylko w szpitalu, ale w całym Miastku, bo społeczeństwo jest dziś bardzo podzielone. Budowanie mostów to dla mnie najważniejsze zadanie.

PAMIETAMY UKŁADY KIEMPOWEJ Z HINGSTAMI
22:54, 01.07.2022

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

magikmagik

1 0

To synek hingstowej ( nozownik , skazany sadownie) założył profil referendum Miastko bo Karaskiewicz wydała decyzje o zwrocie 500 tys zł nienależnie pobranych srodków na szkołę w kamnicy.
Coś sprawa zwrotu 500 tys zł do urzędu ucichła gdy burmistrzem została kiempowa Czy to dług wdzieczności???????????? 23:02, 01.07.2022


Bardzo WażneBardzo Ważne

0 1

Dramat to będzie jak wygra ktoś z zasiedziałych radnych. Wiecie co się zmieni? NIC. Komuś bardzo na tym zależy, żeby było po staremu. Po co nowi inwestorzy, wtedy nasi wpływowi przedsiębiorcy stracą tanią siłę roboczą. Urzędnicy nie będą musieli się spinać i w spokoju zajmą się przewalaniem tych samych papierów....
Błoga spokojna wieś się marzy kandydatom w wieku tuż przed emeryturą a nie jakieś rewolucje, które wymagają dużo pracy i zaangażowania.
Obecne kłopoty szpitala to tylko zasłona dymna, żeby pozbyć się się kandydatki, która może rozwinąć nasze miasteczko. Już zapomnieli, jak piali z zachwytu nad cudami Kiempy. Nie pamiętają raptem jak pękali z dumy, że nasza placówka się rozwija w przeciwieństwie do lecznicy powiatowej.
Ten nagły zwrot od zachwytów i wsparcia do nienawiści to dopiero serial! 23:29, 01.07.2022


waznewazne

0 0

https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,28638040,kto-wygra-wybory-na-burmistrza-miastka.html?fbclid=IwAR0lWkMXjS8r16YATs3o3s-WuDwgVvKLfqDc0T0-ZFFJejshOZwWAluiRME&disableRedirects=true

Wybory na burmistrza Miastka jak scenariusz na serial. Kto wygra w niedzielę?
Owyborach burmistrza w Miastku można by nakręcić serial albo wystawić dramat. Jego bohaterkami byłyby głównie kobiety związane z miasteckim szpitalem.
3 lipca w Miastku na Pomorzu odbędą się przedterminowe wybory na burmistrza tego 10-tysięcznego miasta. Sytuacja polityczna przed wyborami jest tu jednak nietypowa i mogłaby stać się kanwą scenariusza niezłego serialu. Jego scenerią byłby miejski szpital, głównymi bohaterkami była i obecna burmistrz, dwie ostatnie prezeski szpitala i jego naczelna pielęgniarka, która nieoczekiwanie ma szansę zająć fotel burmistrza Miastka.

Odwołanie prezes szpitala i burmistrz Miastka
9 grudnia ub. roku ówczesna burmistrz Miastka Danuta Karaśkiewicz (PO) odwołała w trybie natychmiastowym prezeskę miejskiego szpitala Renatę Kiempę. Decyzja ta oburzyła personel szpitala, mieszkańców oraz radnych. Szybko powstała strona internetowa i profil na Facebooku "Referendum Miastko".

30 grudnia na wniosek grupy radnych przegłosowano na sesji rady miasta uchwałę o rozpisaniu referendum w sprawie odwołania burmistrz. Potem jeszcze dodatkowo mieszkańcy Miastka zebrali podpisy w tej sprawie. Odbyło się ono 3 kwietnia br. i ponad 96 procent jego uczestników zagłosowało za odwołaniem burmistrz Karaśkiewicz. Wzięła w nim udział też wymagana prawem liczba osób.

Sprawy potoczyły się więc ekspresowo, a odwołanie Renaty Kiempy ze stanowiska prezesa szpitala było głównym powodem rozpisania referendum w sprawie odwołania Karaśkiewicz.

W trakcie kampanii referendalnej stronnicy Kiempy i organizatorzy referendum przedstawiali Karaśkiewicz jako osobę, która nie potrafi rozmawiać z ludźmi, chciała reorganizować wiejskie szkoły, czym oburzyła mieszkańców, a na dodatek odwołała cenioną prezes szpitala.

- Niestety, Danuta Karaśkiewicz nie potrafiła się bronić i w ogóle nie odpowiadała na te zarzuty. Platforma Obywatelska też nie stanęła po jej stronie. Nikt z władz partii nie przyjechał do Miastka, żeby jej pomóc w trakcie tego referendum - mówi nam anonimowo lokalna działaczka PO.
Już po przegranym referendum sama Karaśkiewicz powiedziała na naszych łamach: - Uważam, że cała ta kampania referendalna o moje odwołanie z funkcji burmistrza była oparta na kłamstwach osób, którym nacisnęłam na odcisk, bo marnotrawiły publiczny majątek. Liczyłam, że mieszkańcy Miastka nie dadzą się na nie nabrać i docenią moją pracę - stwierdziła.

Renata Kiempa komisarzem Miastka z poparciem polityków PiS
Karaśkiewicz nie doceniła przeciwników. Liczyła, że w referendum weźmie udział za mało osób i okaże się ono nieważne. Tymczasem stronnicy Renaty Kiempy okazali się bardzo zmobilizowani i zdeterminowani. Podpisy o referendum zbierali m.in. w lokalnych sklepach i salonach fryzjerskich. Na dodatek mieli silne wsparcie ze strony PiS. Kiempa przyjaźni się z wicewojewodą pomorskim Mariuszem Łuczykiem. W 2018 roku Łuczyk startował na burmistrza Miastka, ale zajął trzecie miejsce i nie wszedł do drugiej tury, którą wygrała Karaśkiewicz.
Od początku konfliktu wspierał Kiempę. 19 grudnia ub. roku, jeszcze przed ogłoszeniem referendum, był na jej pożegnaniu w podmiasteckim Dolsku, gdzie - jak donosił "Głos Pomorza" - wypowiedział takie słowa: "Gdy gmina Miastko przejęła szpital, pojawiła się pani Renata Kiempa. Szpital w Miastku zaczął dobrze prosperować. Nadrabiał stracony czas. Pani prezes ściągała pieniądze z zewnątrz na remonty, modernizacje itd. I w tym momencie zapada taka dziwna decyzja [odwołanie Renaty Kiempy red.]. Dziwna, gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę sprawę pandemii. To nieodpowiedzialna decyzja. Pani prezes okazała się świetnym menedżerem. Szpital nie miał problemów z obsadą personelu. Dziękuję za te wszystkie lata. Za troskę o mieszkańców. Dzisiaj kończy się pewien etap, ale wierzę, że jest to początek czegoś nowego w gminie Miastko".

Osoby z Miastka, z którymi rozmawialiśmy, są przekonane, że ta dwójka już wcześniej miała plan odsunięcia Karaśkiewicz od władzy, a odwołanie Kiempy było tylko dobrym pretekstem. Zaraz po wygranym referendum wicewojewoda Łuczyk zaproponował kancelarii premiera powołanie Renaty Kiempy na tymczasowego komisarza Miastka do czasu wyborów i 9 kwietnia premier ją powołał.
Komisarz odwołuje nowe władze szpitala, gdy na jaw wychodzi audyt
Dopiero wtedy na jaw wyszły dokumenty świadczące o tym, że była burmistrz miała mocne podstawy do tego, żeby odwołać Kiempę ze stanowiska prezesa szpitala.
Nowa prezes szpitala Alicja Łyżwińska, powołana jeszcze przez Karaśkiewicz, po odwołaniu Kiempy rozpoczęła audyt, który wykrył szereg nieprawidłowości. Skierowała do prokuratury oraz CBA cztery zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Trzy z nich dotyczą umów zawartych przez Renatę Kiempę ze Spółką Lekarsko-Pielęgniarską "Eskulap".

Komisarzem Miastka została prezeska szpitala, wobec której postępowania prowadzi prokuratura
Pierwsze zawiadomienie dotyczy "nieuzasadnionego najmu karetek spółki "Eskulap" do transportu pacjentów chorych na COVID-19". Zgodnie z audytem szpital wydał ponad 664 tys. zł na wynajem karetek, chociaż NFZ w pewnym momencie, ze względu na poprawiającą się sytuację z epidemią, przestał finansować tę usługę. Zdaniem audytorów płacono więc za coś, co nie było potrzebne.

Podobnie oceniono inną umowę szpitala z Eskulapem - na realizację zadań w ramach skoordynowanej opieki chorób cywilizacyjnych. Te usługi miały też być szpitalowi niepotrzebne, niefinansowane przez NFZ i nie znaleziono dowodów, że były w ogóle realizowane.

W sumie nowa prezes szpitala zarzuciła poprzedniczce marnotrawstwo ponad 1,5 mln zł.

Komisarz Renata Kiempa udowodniła wkrótce, że funkcję tę zdobyła po to, aby zająć się tymi kompromitującymi dla niej zarzutami.

Tuż przed majówką odwołała radę nadzorczą miasteckiego szpitala, która podpisała się pod zarzutami wobec niej do prokuratury. 4 maja powołała nową radę, w której składzie znalazł się Jarosław Waśniewski z Gdańska, który przewodniczył tej radzie, kiedy sama była prezesem szpitala. Następnie zmieniona rada nadzorcza powiększyła zarząd szpitala o drugą osobę - Iwonę Ściślewską, która zajmuje się w szpitalu m.in. zamówieniami publicznymi. Zarząd powiększono, kiedy Alicja Łyżwińska była na zwolnieniu lekarskim i właśnie jej nieobecnością tłumaczono tę decyzję. Następnego dnia, 2 czerwca, rada nadzorcza szpitala odwołała Alicję Łyżwińską ze stanowiska prezesa placówki, a na jej miejsce powołała Ściślewską.

Komisarz Miastka odwołała radę szpitala, która wcześniej odwołała ją samą pod zarzutem niegospodarności
Renata Kiempa wykorzystała więc tymczasowe stanowisko komisarza do tego, aby pozbyć się ze szpitala osób, które podały ją do prokuratury. Po czym zgłosiła swoją kandydaturę na burmistrza Miastka.

Naczelna pielęgniarka wchodzi do gry
Renata Kiempa nie miała jednak odwagi pozbyć się ze szpitala jeszcze jednej osoby - Anny Świcy-Nieścierowicz. To naczelna pielęgniarka miasteckiego szpitala, którą sama Kiempa powołała na to stanowisko. A zrobiła to, bo pani Anna pracuje w tym szpitalu od 35 lat i cieszy się ogromnym autorytetem. Matka dwóch dorosłych córek, doświadczona życiem podwójna wdowa (obaj mężowie zmarli na raka), która pracując jako pielęgniarka w szpitalu, ukończyła studia magisterskie na kierunku administracja ochrony zdrowia. Dodatkowo pracuje w hospicjum domowym. Teraz postanowiła samodzielnie wystartować w wyborach na burmistrza Miastka, przeciwko swojej byłej szefowej. Gdy dzwonimy do niej na dwa dni przed ciszą wyborczą, mówi , że nie może rozmawiać, bo... zajmuje się pacjentami.
- Zawsze ważny był dla mnie człowiek, który potrzebuje pomocy - mówi Anna Świca-Nieścierowicz. - Wiem, że zostały tylko trzy dni kampanii, ale dla mnie od kampanii ważniejsza jest pomoc, której muszę udzielić tu i teraz.

Dwa lata temu pani Anna omal nie odeszła ze szpitala po tym jak zorganizowała protest pielęgniarek. Pracujące na kontraktach pielęgniarki domagały się podniesienia płac o 2 zł od godziny. Za zorganizowanie protestu pani Anna została przeniesiona przez prezes Kiempę na inny oddział szpitala. Prosiła o uzasadnienie tej decyzji, ale się nie doczekała.

- Dbałość o stosunki personalne nie jest mocną stroną pani prezes Kiempy - mówi Anna Świca-Nieścierowicz. - Nie startuję jednak w tych wyborach po to, żeby coś jej teraz udowodnić. Główny powód mojego kandydowania to chaos panujący w szpitalu. Panie Kiempa, odwołując radę nadzorczą i panią Łyżwińską, stała się sędzią we własnej sprawie. Chce wyciszyć wszystkie negatywne emocje, nie tylko w szpitalu, ale w całym Miastku, bo społeczeństwo jest dziś bardzo podzielone. Budowanie mostów to dla mnie najważniejsze zadanie.

PAMIETAMY UKŁADY KIEMPOWEJ Z HINGSTAMI
22:55, 01.07.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

JanJan

0 4

Kiempa potrafiła ożywić miastecki szpital, z gminą też sobie poradzi.
Co potrafią pozostali kandydaci oprócz gadania? Tyle co każdy Janusz przed swoim telewizorem - mądrować się, toczyć pianę i snuć wizje świetlanej przyszłości. Na tym stanowisku trzeba umieć działać . Lokalni kandydaci od zawsze siedzą w radach i za wiele nie ugrali.
Oby Kiempa wygrała w 1 turze. Szkoda kasy na kosztowne dogrywki.

23:09, 01.07.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Bardzo ważneBardzo ważne

0 2

Dramat to będzie jak wygra ktoś z zasiedziałych radnych. Wiecie co się zmieni? NIC. Komuś bardzo na tym zależy, żeby było po staremu. Po co nowi inwestorzy, wtedy nasi wpływowi przedsiębiorcy stracą tanią siłę roboczą. Urzędnicy nie będą musieli się spinać i w spokoju zajmą się przewalaniem tych samych papierów....
Błoga spokojna wieś się marzy kandydatom w wieku tuż przed emeryturą a nie jakieś rewolucje, które wymagają dużo pracy i zaangażowania.
Obecne kłopoty szpitala to tylko zasłona dymna, żeby pozbyć się się kandydatki, która może rozwinąć nasze miasteczko. Już zapomnieli, jak piali z zachwytu nad cudami Kiempy. Nie pamiętają raptem jak pękali z dumy, że nasza placówka się rozwija w przeciwieństwie do lecznicy powiatowej.
Ten nagły zwrot od zachwytów i wsparcia do nienawiści to dopiero serial! 23:29, 01.07.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
0%