W Miastku wraca pomysł mieszkań kontenerowych. To nie jest luźna dyskusja, ale reakcja na coraz trudniejszą sytuację w zasobie komunalnym. Część budynków jest w tak złym stanie, że według rekomendacji inspektora nadzoru budowlanego nadaje się do rozbiórki. Problem w tym, że w wielu z nich nadal mieszkają ludzie.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Temat pojawia się podczas posiedzenia komisji, na którym Joanna Szweda, dyrektor Zarządu Mienia Komunalnego w Miastku, przedstawia radnym aktualny obraz sytuacji mieszkaniowej. Lista problemów jest długa. Są budynki w fatalnym stanie technicznym, lokale o bardzo niskim standardzie, wysokie koszty bieżących napraw, zaległości czynszowe i około 70 osób oczekujących na mieszkanie.
::event{"type":"vertical","item":"196"}
W centrum dyskusji szybko pojawia się pytanie, czy część problemów można rozwiązać poprzez budowę mieszkań kontenerowych.
– Czy budowle kontenerowe ewentualnie nadają się też na budynki socjalne? – pyta radny Sławomir Czomko.
Joanna Szweda odpowiada, że w jej ocenie takie rozwiązanie może pomóc przynajmniej w części przypadków.
– Uważam, że kontenerowce gdzieś by nam tutaj rozwiązały problem chociażby mieszkań socjalnych – mówi dyrektor ZMK.
LUDZIE MIESZKAJĄ PO KILKANAŚCIE METRÓW. TOALETA BYWA NA ZEWNĄTRZ
Skąd w ogóle pomysł na kontenery? Z opisu sytuacji wynika, że część obecnych lokali ma bardzo niski standard. Joanna Szweda wskazuje m.in. budynek przy Koszalińskiej 10.
– Mamy grom mieszkańców, którzy mieszkają na dziesięciu, piętnastu metrach. Między innymi na Koszalińskiej 10 właśnie takie są lokale, gdzie toaleta jest na zewnątrz, nie mają ich w pokojach. Tak więc kontenery socjalne jak najbardziej – ocenia Joanna Szweda.
Radni słyszą, że do rozbiórki lub sprzedaży po ewentualnym wyburzeniu typowanych jest pięć budynków. Chodzi o nieruchomości przy ulicach Rybackiej 10, Koszalińskiej 10, Kowalskiej 10 oraz Wybickiego 6 i 6A.
Rybacka 10 jest pustostanem. Przy Koszalińskiej 10 znajduje się dziesięć lokali. Przy Kowalskiej 10 są dwa. W budynku przy Wybickiego 6 jest pięć lokali, a przy Wybickiego 6A kolejne dwa.
– Wszystkie budynki, które są podane, to są budynki rekomendowane do rozbiórki, które tak naprawdę nie nadają się ze względu na stan techniczny – mówi Joanna Szweda.
W praktyce oznacza to prawie dwadzieścia lokali, z którymi gmina musi coś zrobić. Nie może ich po prostu zlikwidować z dnia na dzień, bo w większości nadal mieszkają ludzie.
KONTENERY TAK, ALE JAKO ROZWIĄZANIE TYMCZASOWE
Pomysł kontenerów nie jest jednak prosty. Wiceburmistrz Daniel Radziszewski zwraca uwagę, że taki kierunek ma poważne ograniczenia finansowe.
– Jeśli chodzi o kontenery, Bank Gospodarstwa Krajowego nie udzieli dofinansowania, traktując te zabudowy jako nietrwale związane z gruntem i tymczasowe – wyjaśnia wiceburmistrz.
Dodaje, że gmina już wcześniej analizowała taki wariant.
– Nie mówię, że to jest zły pomysł, bo my też go rozważaliśmy ze względu chociażby kosztowego. Niemniej jednak traktować te lokale należy jako tymczasowe – zaznacza Daniel Radziszewski.
W rozmowie pada też orientacyjna kwota. Joanna Szweda mówi, że przy wcześniejszych analizach pojawiało się około 100 tys. zł za kontener, ale przy większej powierzchni, powyżej 50 metrów kwadratowych. Zastrzega jednak, że wszystko zależy od metrażu, ocieplenia i tego, czy obiekt ma być całoroczny.
„GMINA OD TEGO NIE UCIEKNIE”
Radny Sławomir Czomko przekonuje, że brak dofinansowania nie rozwiązuje podstawowego problemu. Gmina i tak ma obowiązek zapewnienia lokali socjalnych.
Jego zdaniem kontenery mogą być jednym z narzędzi dla osób, którym gmina musi zapewnić lokal, ale które mają problemy z płatnościami.
– Apeluję o rozważenie tych budowli kontenerowych, żeby tam umieszczać najbardziej niepłacących mieszkańców, którym po prostu musimy zapewnić jakieś mieszkanie. Jest to wyjście, jest to stosowane również w innych miastach – mówi Czomko.
To jedna z najmocniejszych wypowiedzi w całej dyskusji, bo pokazuje kierunek myślenia części radnych. Lepszy tani lokal tymczasowy niż dalsze pompowanie pieniędzy w budynki, które technicznie są do rozbiórki.
CZYNSZ 4 TYS. ZŁ ROCZNIE, REMONT ZA PRAWIE 22 TYS. ZŁ
Z danych przedstawionych przez Joannę Szwedę wynika, że utrzymywanie starego zasobu coraz częściej przestaje się bilansować.
Przykład? Budynek przy Wybickiego 6. Roczny przychód z samego czynszu wynosi tam 4 225,12 zł. Tymczasem w 2025 roku gmina musi wydać 21 920,25 zł na wymianę instalacji elektrycznej.
– Byliśmy zmuszeni do wymiany instalacji elektrycznej, bo groziło to pożarem. Musimy te czynności wykonywać ze względu na to, że są osoby, które tam mieszkają – mówi dyrektor ZMK.
To nie jedyny problem. W jednym z mieszkań przy Wybickiego 6 montowane są rekuperatory, aby ograniczyć grzyba. Joanna Szweda wskazuje też na szerszy problem wentylacji.
– Trzy czwarte zasobu mieszkaniowego, które jest w mieście i nie tylko, nie ma wentylacji wywiewno-nawiewnej. To jest problem, który jest bardzo, bardzo duży – mówi.
NOWE MIESZKANIA NIE ROZWIĄŻĄ CAŁEGO PROBLEMU
W trakcie dyskusji radni pytają, czy mieszkańcy budynków przeznaczonych do rozbiórki mogą trafić do nowych lokali, które gmina planuje pozyskać. Mirosław Kwaśniewski podkreśla, że osoby solidnie płacące i dbające o lokale powinny mieć pierwszeństwo.
– Jeśli się kwalifikują i są solidnymi płatnikami, to uważam, że oni powinni się znaleźć na tej liście. Powinni kwalifikować się do tego obiektu – mówi radny.
Joanna Szweda odpowiada, że z omawianych budynków maksymalnie cztery rodziny mogą kwalifikować się do takiego przeniesienia. Jednocześnie przypomina, że problem jest znacznie większy.
– Na dzień dzisiejszy na liście mamy 70 osób oczekujących – informuje.
To oznacza, że nawet pozyskanie nowych mieszkań nie likwiduje kolejki. Gmina musi jednocześnie zapewnić lokale obecnym mieszkańcom z budynków w złym stanie i myśleć o osobach, które od dawna czekają na przydział.
KUPIĆ MIESZKANIA Z RYNKU WTÓRNEGO?
W dyskusji pojawia się też alternatywa dla kontenerów. Radny Dariusz Zagaja proponuje, aby gmina sprawdziła możliwość zakupu mieszkań z rynku wtórnego.
– Na rynku wtórnym w Miastku pojawia się naprawdę sporo ciekawych mieszkań. Praktycznie w cenie 4 tysięcy złotych za metr kwadratowy – mówi radny.
Według niego przy możliwym dofinansowaniu realny koszt dla gminy mógłby być dużo niższy.
– Możemy do tego dostać 50 procent dofinansowania, czyli wyjdzie po 2 tysiące za metr kwadratowy lub nawet 90 procent dofinansowania, jeżeli to będą osoby niepełnosprawne – wylicza Dariusz Zagaja.
Radny proponuje, aby mieszkania kupować dla rodzin, które są samodzielne, płacą i potrafią dbać o lokal. Dla osób mniej zaradnych należałoby szukać innego rozwiązania.
– Natomiast osoby, które są już niezaradne, może jeden z tych budynków jednak wyremontować i skumulować te osoby w tym jednym budynku socjalnym – proponuje Zagaja.
Wiceburmistrz Daniel Radziszewski zwraca jednak uwagę, że przy zakupie mieszkań we wspólnotach gmina nie ma pełnej kontroli nad budynkiem. Podkreśla też, że samorząd składa wniosek do BGK o dofinansowanie inwestycji mieszkaniowej.
NAJWYŻSZY CZYNSZ TO 3,86 ZŁ ZA METR
Radni dopytują również o czynsze. Joanna Szweda informuje, że najwyższa obecnie stawka w lokalach komunalnych w Miastku wynosi 3,86 zł za metr kwadratowy. Dotyczy mieszkań z instalacją elektryczną, wodociągową, kanalizacyjną, łazienką, WC i centralnym ogrzewaniem.
– To jest najwyższa stawka, która w tej chwili obowiązuje w lokalach komunalnych – mówi dyrektor ZMK.
Radny Piotr Milda szybko przelicza, że przy mieszkaniu o powierzchni 50 metrów oznacza to około 200 zł miesięcznie.
– No to ja też bym chciał w takim mieszkać. Full wypas i 200 zł miesięcznie, i nie obchodzą mnie remonty – komentuje.
W dyskusji pojawiają się też mocne głosy o postawie części osób oczekujących na mieszkania komunalne. Mirosław Kwaśniewski mówi o mentalności oczekiwania, że gmina „da mieszkanie”, podczas gdy w innych miejscowościach młodzi ludzie budują się, kupują lokale i biorą kredyty.
KOWALSKA 10 BLOKUJE SIĘ NA GRUNCIE SPÓŁDZIELNI
Osobny wątek dotyczy budynku przy Kowalskiej 10. Joanna Szweda wyjaśnia, że stoi on na gruncie będącym w użytkowaniu wieczystym spółdzielni mieszkaniowej. To oznacza, że gmina ma ograniczone możliwości działania.
Przewodniczący Jan Basara proponuje, aby wystąpić do spółdzielni z konkretną propozycją.
– Może spółdzielnia chciałaby przejąć ten budynek? Wyremontuje, będą mieli kolejnych dwóch lokatorów. Albo niech spółdzielnia przekaże ten grunt gminie, zrezygnuje z tej dzierżawy i wtedy będzie można sprzedać – mówi Jan Basara.
Jego zdaniem obecna sytuacja nie ma sensu.
– Trudno inwestować na nieswoim terenie i to tak będzie dalej niszczało – podkreśla.
MIASTKO MUSI WYBRAĆ MIĘDZY REMONTAMI, ROZBIÓRKAMI I TYMCZASOWYMI LOKALAMI
Cała dyskusja pokazuje, że Miastko nie ma jednego prostego rozwiązania. Z jednej strony są budynki, które według rekomendacji technicznych powinny zostać rozebrane. Z drugiej strony są lokatorzy, których nie można wyrzucić bez zapewnienia im innego miejsca.
Dlatego mieszkania kontenerowe wracają jako wariant awaryjny. Nie jako rozwiązanie idealne, ale jako sposób na szybkie zapewnienie dachu nad głową tam, gdzie dalsze inwestowanie w stare budynki nie ma ekonomicznego ani technicznego sensu.
Na stole są też inne możliwości: zakup mieszkań z rynku wtórnego, nowe inwestycje z dofinansowaniem BGK, rozmowy ze spółdzielnią w sprawie Kowalskiej 10, adaptacja innych budynków oraz rozbiórka obiektów, które od lat straszą mieszkańców.
Jedno jest pewne: problem mieszkań komunalnych w Miastku nie jest już tylko sprawą remontów. To decyzja o tym, jak gmina ma traktować swój zasób mieszkaniowy i gdzie lokować ludzi, gdy stare budynki przestają nadawać się do życia.
::news{"type":"see-also","item":"17924"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu miastko24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Wielka fabryka jaj pod Miastkiem. 400 milionów
Ja tu czegoś nie rozumiem ..... inwestor chce postawić kurniki na wiosce !!! WIOSCE !!! I wielke halo i problem a pytanie jest jedno zasadnicze ... a gdzie jak nie na wiosce maja byc stawiane kurniki ???? Wszyscy płaczą od lat ze pracy nie ma ze nic w Miastku nie ma a co ma byc jak tu zawsze sie znajdzie grupa popaprańców którym nigdy nie nie pasuje ... Miastko wiatraków nie chciało.... a w Białym Borze są mają sie dobrze i wpływy z podatków są .... w Miastku to tylko narzekanie i wszystko na nie a pozniej płacz i lament i co 3 lata burmistrzów chca zmieniac.... a prawda taka ze to co sie dzieje to w dużej mierze wina społeczeństwa... bo kazdy by chciał wiele ale broń boże obok siebie... i z tego co widze to mieszkańcy Kamnicy nie sa jednoznacznie na nie .... inne większe ryby przypuszczają atak bo chca miec monopol ... wstyd
Hsjsbshs
22:45, 2026-06-12
Wielka fabryka jaj pod Miastkiem. 400 milionów
A ja proponuję zrobić w okolicach Miastka rezerwat przyrody, wtedy nikt nie będzie chciał budować fermy czy zakładu pracy, proponuję pozamykać wszystkie zakłady pracy a nowych nie otwierać, zapraszam do Niemiec na szparagi jak ktoś chce zarobić i żyć, a podatki do gminy? przecież państwo da.
Mistrz40
22:21, 2026-06-12
Miastko będzie miało aż 14 połączeń dziennie do Słupska
Autobus z ponad 50 miejscami gdzie najwyższej na całej trasie jedzie dziesięć osób
Nikt
11:48, 2026-06-12
Miastko będzie miało aż 14 połączeń dziennie do Słupska
Pytanie brzmi ile będzie kosztował przejazd , jeśli nadal ma kosztować około 30 zł w jedną stronę to bardziej się opłaca jechać Autem , skorzystają osoby bez samochodu
Pawel P
11:17, 2026-06-12