Dotychczas kosztował 500 zł. Wkrótce kierowcy będą musieli wydać aż 2500 zł. Chodzi o obowiązkowe szkolenie dla osób zatrzymanych za jazdę po alkoholu lub środkach odurzających. To nie jedyna zmiana.
Dla wielu kierowców może to być jedna z najbardziej dotkliwych zmian ostatnich miesięcy. Ministerstwo Zdrowia zdecydowało o znaczącym podniesieniu opłaty za obowiązkowe kursy reedukacyjne przeznaczone dla osób przyłapanych na prowadzeniu pojazdu po alkoholu lub narkotykach.
Koszt szkolenia wzrośnie z 500 do 2500 zł. Oznacza to podwyżkę aż o 2000 zł.
Nie każdy kierowca będzie musiał zapłacić nową stawkę. Kursy reedukacyjne są przeznaczone dla osób, wobec których wydano decyzję o obowiązku odbycia takiego szkolenia po naruszeniu przepisów związanych z alkoholem lub środkami odurzającymi.
Szkolenie jest obowiązkowe. Bez jego ukończenia kierowca nie może spełnić wszystkich wymogów wynikających z decyzji administracyjnej.
Do tej pory udział w kursie kosztował 500 zł. Po wejściu w życie nowych przepisów cena wzrośnie pięciokrotnie.
Według założeń resortu zdrowia nowa stawka ma nie tylko pokrywać koszty organizacji zajęć, ale również pełnić funkcję odstraszającą.
Urzędnicy nie ukrywają, że jednym z celów jest odczuwalna kara finansowa dla osób, które zdecydowały się prowadzić samochód pod wpływem alkoholu lub narkotyków.
To odpowiedź na skalę problemu. Tylko w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku policjanci zatrzymali blisko 25 tysięcy kierowców będących pod wpływem alkoholu. W całym 2025 roku takich przypadków było ponad 95 tysięcy.
Nowe przepisy przewidują także zmiany w programie szkolenia.
Dotychczas kursy skupiały się głównie na konsekwencjach prawnych i społecznych prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Teraz pojawi się więcej treści dotyczących zdrowia.
Uczestnicy będą poznawać między innymi skutki działania substancji psychoaktywnych na organizm człowieka, a także informacje dotyczące chorób, które mogą być związane z ich nadużywaniem.
W programie znajdą się zagadnienia dotyczące między innymi chorób układu krążenia oraz zwiększonego ryzyka występowania nowotworów.
Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać po upływie 14 dni od ogłoszenia rozporządzenia w Dzienniku Ustaw.
W praktyce oznacza to, że kierowcy kierowani na kurs reedukacyjny już w najbliższym czasie mogą zostać objęci nowymi zasadami.
Sam kurs pozostanie podobny pod względem organizacyjnym. Nadal będzie obejmował 16 godzin zajęć realizowanych zazwyczaj przez dwa dni. Uczestnictwo we wszystkich wykładach będzie obowiązkowe, a dopiero po ich ukończeniu kursant otrzyma stosowne zaświadczenie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu miastko24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Mistrzowski sezon. Czy Start zagra w IV lidze?
Jak zwykle na nic pieniędzy nie ma. Wstyd
Xxx
17:34, 2026-06-08
Wielka fabryka jaj pod Miastkiem. 400 milionów
Widzę, że niektórym komentującym brakuje ambicji, skoro tak bardzo podoba im się wizja pracy w kurnikach. Jakie podatki, jaka kasa dla gminy? O czym wy ludzie gadacie. Wypadałoby patrzeć trochę szerzej niż na czubek własnego nosa, bo w ogólnym rozrachunku stracicie dużo więcej, niż wydaje się wam, że zyskacie. Nie macie pojęcia jaki to jest cenny przyrodniczo teren, ważne jest że inwestor obiecuje 100 miejsc pracy! A dla kogo, to w sumie nie wiadomo. Na pewno wszystkich przyjmą z otwartymi ramionami do pracy w administracji. Nikt nikogo też nie zmusza do pracy na paleciarni w Kamnicy, więc o jakim wyzysku jest mowa? Chyba każdy wie na jakie warunki pracy się godzi, za jaką stawkę i co należy do jego obowiązków. Do Miastka jest pare kilometrów, śmiało można do pracy dojechać nawet rowerem, skoro jest tak źle.
Masakra
10:59, 2026-06-08
Wielka fabryka jaj pod Miastkiem. 400 milionów
Skoro praca przy paletach to taki wyzysk to dlaczego wielu ludzi pracuje tam kilkanaście lat? Oczywiste ze nie każdy musi być zadowolony, ale przedstawianie takiej pracy jako wyzysk jest po prostu niesprawiedliwe wobec osób które same zdecydowały się tam pracować. Sprzeciw dotyczy ogromnej przemysłowej fermy na terenie o dużym znaczeniu przyrodniczym a nie miejsc pracy. Poza tym myślisz że praca na fermie z definicji będzie taka super lepsza niż praca w tartaku? To po prostu inny rodzaj pracy, Praca jak każda inna, jeśli chcesz pracować to będziesz i nieważne czy to przy kurach czy przy deskach czy paletach . Ale sugerowanie ze sprzeciw wynika z rzekomego "wyzysku" czy strachu przed konkurencją jest zwyczajnie nieuczciwe i odwraca uwage od rzeczywistego problemu, którym jest lokalizacja tej inwestycji .
Do człowieka o nicku
10:31, 2026-06-08
Wielka fabryka jaj pod Miastkiem. 400 milionów
CIEMNOGRÓD TO LUDZIE KTÓRZY NIE WIDZĄ JAKIE BOGACTWO MAJĄ POD NOSEM I BYLE INWESTOR IM ZAMIESZA W GŁOWIE OBIECUJĄC PARĘ GROSZY NA STRAŻ CZYT FESTYN. INWESTYCJA POSTAWI MIASTKO NA NOGI?! WIESZ O CZYM TY MÓWISZ? PODATEK ROLNY JAK BYŁ PŁACONY TAK BĘDZIE TAKA FERMA NIE PŁACI PODATKU JAK NORMALNE FIRMY W DODATKU W POIERWSZYCH LATACH BĘDZIE ZWOLNIONA
brak
09:53, 2026-06-08