Decyzja zapadła wcześniej, niż wielu się spodziewało, i w sposób, który dla części mieszkańców Miastka stał się symbolem zderzenia młodzieńczych ideałów z twardą praktyką lokalnej polityki. Młodzieżowa Rada Miejska wskazała swojego opiekuna, uzasadniła wybór, dopełniła formalności i przekazała uchwałę do „dorosłej” Rady Miejskiej. Tam sprawa się zatrzymała, bo… radny Paweł Biernacki nie pasował politycznie.
Zgodnie z procedurą, opiekun Młodzieżowej Rady musi zostać zatwierdzony uchwałą Rady Miejskiej. Tego kroku jednak nie wykonano. Kandydatura, zaproponowana oddolnie przez młodych radnych, nie uzyskała akceptacji większości.
– Młodzieżowa Rada sama zaproponowała opiekuna i jasno to uzasadniła – relacjonuje jeden z rozmówców, zaangażowany w tworzenie młodzieżowego samorządu od samego początku. – Spełnili wszystkie wymogi. Reszta była już tylko formalnością.
Formalność okazała się jednak zaporą.
Podczas obrad padł argument, który przesądził o losie uchwały. Kandydat miał być – jak wskazywali niektórzy radni – osobą „zaangażowaną politycznie”. To wystarczyło, by Rada Miejska odmówiła zatwierdzenia.
Nieobecność samego zainteresowanego na sesji – spowodowana, jak podkreśla, względami rodzinnymi – nie zmieniła biegu wydarzeń. Decyzja zapadła bez jego udziału, a dyskusja, według relacji osób śledzących obrady, była krótka i jednoznaczna.
– To była decyzja Rady Miejskiej i ja jej nie komentuję – mówi wprost Biernacki, przewodniczący Rady Powiatu Bytowskiego. – Natomiast dziękuję młodym ludziom za zaufanie. To dla mnie najważniejsze.
W tle pojawiają się pytania, których nikt oficjalnie nie chce zadawać. Czy decyzja miała wyłącznie charakter merytoryczny? Czy raczej była efektem lokalnych napięć i politycznych animozji, sięgających poza mury ratusza?
W rozmowach kuluarowych przewija się nazwisko starosty bytowskiego Leszka Waszkiewicza, choć żaden z rozmówców nie chce wiązać go wprost z decyzją Rady Miejskiej w Miastku. Padają też sugestie o wewnętrznych układach i lojalnościach wśród radnych.
Oficjalnie jednak wszyscy podkreślają jedno: to była suwerenna decyzja Rady Miejskiej.
Odrzucona kandydatura nie kończy współpracy z młodzieżą. Wręcz przeciwnie – zapowiadane są kolejne inicjatywy, panele dyskusyjne i działania edukacyjne.
– Jestem nauczycielem wiedzy o społeczeństwie. Samorząd i demokracja nie są dla mnie pustymi hasłami – podkreśla Biernacki. – Niezależnie od decyzji Rady Miejskiej, dalej będę wspierał młodych i z nimi współpracował.
Współpraca ta już się zresztą toczyła przy tworzeniu Młodzieżowej Rady, razem z jej przewodniczącym Hubertem Szymankowskim.
Dla młodych radnych to pierwsze poważne doświadczenie z mechanizmami władzy. Lekcja, która – jak mówią rozmówcy – przyszła zbyt szybko i w zbyt brutalnej formie.
– Młodzi zdecydowali, a dorośli im pokazali, że ich decyzja nie musi nic znaczyć – komentuje jeden z obserwatorów sprawy. – To nie jest dobry sygnał na początek ich drogi w samorządzie.
Na razie nie wiadomo, czy Rada Miejska w Miastku wróci do tematu i czy zaproponowany zostanie inny opiekun Młodzieżowej Rady. Wiadomo natomiast, że sprawa – choć formalnie zamknięta – długo jeszcze będzie komentowana.
Młodzi radni – jak wynika z rozmów prowadzonych po sesji – czują się rozczarowani decyzją dorosłej Rady Miejskiej i podkreślają, że nie chcą, by „starsi ustawiali młodych”. Zapowiadają, że nie zmienią zdania i będą dążyć do tego, by opiekunem został Paweł Biernacki.
Tę ocenę słyszy także przewodniczący Rady Miejskiej w Miastku.
– Młodzi mają prawo do takiego osądu – mówi Tomasz Borowski.
Jednocześnie podkreśla, że kluczowa jest procedura.
– Prawnie jest tak, że Młodzieżowa Rada może wskazać, ale Rada Miejska nie musi tego kandydata zatwierdzić. Radni są niezależni w podejmowaniu swoich decyzji. Każdy podejmuje decyzję w oparciu o swoje przekonania.
Borowski zaznacza, że jego osobista opinia w tej sprawie jest jednoznaczna.
– Moje przekonanie jest takie, że nie powinien czynny polityk być opiekunem Młodzieżowej Rady Miejskiej – stwierdza. – Istnieje niebezpieczeństwo, że taka funkcja może być wykorzystywana do celów politycznych.
Przewodniczący odpiera jednocześnie sugestie, które pojawiają się w komentarzach i kuluarach – jakoby decyzja miała być „karą” za wcześniejsze spory i działania Biernackiego w Radzie Powiatu. Stać miałby za tym starosta Leszek Waszkiewicz, sterujący swoim zastępcą Aleksandrem Szopą z Miastka. Ma być to zemsta za to, że Biernacki w radzie powiatu wykazał wadliwość uchwały o powołaniu młodzieżowej Rady w powiecie. Wojewoda przyznał mu rację. Uchwała została unieważniona. Na forum Rady Powiatu przekazywał uwagi, które wcześniej sygnalizował mu przewodniczący miasteckiej młodzieżowej rady Hubert Szymankowski. Okazało się, że młody radny miał wiedzę lepszą od prawników pracujących w starostwie.
– Nie, absolutnie nie – odpowiada Borowski. – Oczywiście radni między sobą rozmawiali. Pojawiały się dyskusje, że dziwne jest to, że kandydat na opiekuna jest przeciwko uchwale dotyczącej młodzieżowej rady w powiecie. To były rozmowy, nazwijmy to, poboczne.
W wypowiedzi Borowskiego mocno wybrzmiewa jeszcze jeden wątek: nieobecność kandydata na kluczowych etapach procedury.
– Jeżeli ktoś kandyduje na jakąś funkcję, to przynajmniej pokazuje się przed organem, który ma to zatwierdzić – mówi przewodniczący. – Pana Pawła nie było ani na komisji właściwej, żeby odpowiedzieć na pytania, ani na sesji Rady Miejskiej.
Borowski podkreśla, że zna wyjaśnienia dotyczące powodów absencji i nie zamierza ich podważać.
– Co prawda tłumaczy to tym, że był z dzieckiem u lekarza. Nie chcę nic sugerować. Dzieci są najważniejsze, rodzina jest najważniejsza – zaznacza. – Ale wypadałoby pojawić się na którymś posiedzeniu i odpowiedzieć na pytania.
Z rozmowy wynika, że formalnie temat może wrócić, ale nie zależy to wyłącznie od samych młodych.
– Młodzieżowa Rada działa pod auspicjami burmistrza – wyjaśnia Borowski. – Jeżeli burmistrz skieruje projekt uchwały podobnej treści, to skieruje. Każdy projekt uchwały, jaki wpływa do Biura Rady, wprowadzam do porządku obrad i poddaję pod głosowanie Rady. Jakie będzie głosowanie – tego nie jestem w stanie powiedzieć.
– Młodych to zniesmaczyło. Uważają, że to nieładnie, gdy starsi ustawiają młodych. Oni czują samodzielność – relacjonuje.
W tle jest nazwisko kandydata wskazanego przez młodzież – Pawła Biernackiego – oraz argument, który pojawił się w przestrzeni publicznej: że kandydat jest „aktywnym politykiem” i to ma go dyskwalifikować.
Szymankowski odpiera tę narrację, przywołując konkretny przykład z Polski.
– Znam i współpracowałem wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Aleksandrowa Kujawskiego w województwie kujawsko-pomorskim. On jest wiceprzewodniczącym rady i jest też opiekunem Młodzieżowej Rady. Więc czynność polityka nie wpływa na pełnienie takiej funkcji – mówi Szymankowski. – Są w kraju przykłady, gdzie to się sprawdza.
W rozmowie padają też gorzkie słowa o tym, jak łatwo młodzieżowe inicjatywy mogą stać się elementem lokalnej gry. To moment, w którym opowieść o formalnej procedurze zaczyna brzmieć jak klasyczna historia o tym, jak „władza lubi mieć ostatnie słowo”.
W rozmowie dziennikarz słyszy nie tylko argumenty, ale też przypuszczenia dotyczące kulis. Pojawia się sugestia, że cała sytuacja może być efektem lokalnych rozgrywek – i że ktoś chciał „ukrócić” Biernackiego. W tej warstwie rozmowy padają nazwiska i osobiste oceny, ale ważniejsze jest to, co z tego wynika jako obraz: młodzi widzą, że ich decyzja może zostać zatrzymana jednym ruchem dorosłych.
– To wygląda jak „House of Cards”, tylko w mniejszej skali – pada w rozmowie.
Szymankowski nie wchodzi w personalne wycieczki, ale nie ukrywa, że młodzież odbiera sytuację jako sygnał: nawet jeśli zrobisz wszystko „jak trzeba”, i tak ktoś może to zablokować.
Miastko stoi dziś na dwóch równoległych liniach: jednej, na której toczy się spór o opiekuna Młodzieżowej Rady, i drugiej, na której miasto mierzy się z cichym odpływem mieszkańców.
Obie linie spotykają się w jednym punkcie: w pytaniu, czy młodzi będą tu widzieli swoją przyszłość?
[ZT]17063[/ZT]
miastczanin22:50, 29.12.2025
Niektórzy nasi wielcy politycy (ale to tylko w ich mniemaniu) na wszystkie sposoby i wszędzie by się lansowali rękoma innych osób. Nie dziwi mnie brak akceptacji rady.
Stary Jary 15:48, 30.12.2025
Brak akceptacji rady to oznaka braku klasy i małomiasteczkowej zapyziałości. Myśleli, że pokażą Biernackiemu, a pokazali... swoje prawdziwe oblicze. A młodym, że będąc dorosłymi ludźmi na stanowiskach zachowują się jak przedszkolaki.
To znak szczególny dzieci, że nie lubią obcych na swoim podwórku.
No bo po co im ta Młodzieżowa Rada? Jeszcze nie daj Boże będą musieli się liczyć z jej zdaniem i coś robić dla młodych...
KO Kolega Obywatelsk01:08, 30.12.2025
Powinien być Olek Szopek. On wiedziałby jak wytłumaczyć młodym, dlaczego należy uciekać z Miastka. Swoim rządzeniem przekonał nawet własne dzieci do opuszczenia Miastkowa. Podobnie jak inni radni.
Hejehe15:52, 30.12.2025
Przed wyborami wszytko obiecują , a wice starosta przed wyborami nawet chłopów w ręce całował 😂😂😂😂😂
MO i ORMO razem17:29, 30.12.2025
Borowik to może robić za Gargamela bo o polityce to ten mierny milicjant nie ma pojęcia
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu miastko24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
ODCIĘLI brzemię o nazwie CENTRUM. Rozmowa z posłanką
lOBBY pARTIE TO SĄ NIC INNEGO. DBAJA O INTERESY PRODUCENTÓW WIATRAKÓW I POMP CIEPLA A PRZECIĘTNEGO KOWALSKIEGO PYŚLICLIBY Z TORBAMI
MASK
14:38, 2026-02-24
Nowe oblicze budynku przy Łąkowej. SOLIDNA realizacja
kocham was.
tomek.
16:21, 2026-02-20
Nowe oblicze budynku przy Łąkowej. SOLIDNA realizacja
Tak się wydaje nie swoje pieniądze. Pamiętacie jak wydawana pieniądze z KPO na jachty, kluby swingersów itd. My za to też zapłacimy z naszych podatków
Gość
20:27, 2026-02-19
Nowe oblicze budynku przy Łąkowej. SOLIDNA realizacja
Kurde kurde jaki to sukces. Wydali ponad milion trzysta za 150 m2. To wychodzi ok 7500 za metr. To jest sukces? Za te pieniądze gmina mogła kupić w bloku 4 mieszkania po 45 m2 . Ale powód do dumy- zmarnowane pieniądze
Miastowy
19:57, 2026-02-18