Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Radny z Miastka był na sesji, podczas której zaatakowano prezydenta Poznania

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 21:28, 16.06.2026 Aktualizacja: 21:30, 16.06.2026
Skomentuj Radny z Miastka był na sesji, podczas której zaatakowano prezydenta Poznania Pochodzący z Miastka radny Grzegorz Jura był bezpośrednim świadkiem ataku na prezydenta Poznania

Tort uderzył prosto w twarz prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Nie był to happening na ulicy ani polityczny transparent przed urzędem, ale atak podczas oficjalnej sesji Rady Miasta Poznania, na której radni zajmowali się absolutorium i wotum zaufania dla prezydenta. Na sali był również Grzegorz Jura, radny Poznania z Koalicji Obywatelskiej, pochodzący z Miastka.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

::event{"type":"vertical","item":"198"}

To postać dobrze znana części mieszkańców naszego regionu. Jura pochodzi z Miastka, nadal bywa w powiecie bytowskim i obserwuje lokalne wydarzenia. W Poznaniu jest radnym już trzecią kadencję, a drugą kadencję przewodniczy Komisji Kultury.

ATAK PODCZAS SESJI ABSOLUTORYJNEJ

Do zdarzenia doszło we wtorek, 16 czerwca, podczas sesji absolutoryjnej Rady Miasta Poznania. W trakcie obrad do sali weszła grupa osób. Jeden z mężczyzn miał ze sobą tort i uderzył nim w twarz prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Według relacji mediów sprawca mówił, że to „wotum nieufności” wobec prezydenta.

Sesja została przerwana, a mężczyznę zatrzymała policja. Sprawa natychmiast wywołała ogólnopolskie komentarze. Część samorządowców zwraca uwagę, że nawet jeśli był to tort, a nie niebezpieczne narzędzie, granica została przekroczona. Polityczny protest zamienił się w fizyczny atak na wybranego w wyborach prezydenta miasta.

Grzegorz Jura był wtedy na sesji.

Ta brutalizacja polityki, czy w ogóle życia społecznego, taka polaryzacja, jest widoczna od wielu, wielu lat. Rzeczywiście stajemy się jakimiś dwoma albo jeszcze większą liczbą plemion, które w pewnych fazach nie są w stanie się w ogóle dogadać – mówi Grzegorz Jura.

Radny zwraca uwagę, że coraz częściej zamiast rozmowy o sprawach publicznych pojawia się emocjonalna walka, nakręcana także przez sposób funkcjonowania debaty publicznej.

Do tego wszystkiego media, które nie zajmują się merytoryką czy istotą sprawy, a pewną otoczką polityki czy życia społecznego, prowadzą do takich sytuacji – ocenia.

„U NAS TO PIERWSZY TAKI FIZYCZNY ATAK”

Poznański incydent ma szczególne znaczenie także dlatego, że samorządowcy od lat funkcjonują w coraz ostrzejszym klimacie. Grzegorz Jura przypomina, że podobne napięcia w Polsce nie pojawiły się nagle. W rozmowie przywołuje też tragedię prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

W Poznaniu wcześniej dochodziło już do ostrych słownych ataków i gróźb podczas debat dotyczących tematów ideologicznych czy społecznych. Według Jury radni byli już w takich sprawach przesłuchiwani przez policję.

U nas to jest pierwszy atak rzeczywiście taki fizyczny. Mieliśmy różne ekscesy, kiedy przy okazji ideologicznych uchwał przychodziły środowiska, które atakowały nas słownie i mówiły, że to się może skończyć tak jak w Gdańsku. Takie ostrzeżenia dostawaliśmy. Były sprawy prowadzone przez policję, zeznawaliśmy jako radni – relacjonuje.

Radny podkreśla, że sesje rady miasta z mocy prawa są otwarte dla mieszkańców. To ważny element demokracji lokalnej, ale po takim zdarzeniu wraca pytanie o bezpieczeństwo.

Ktoś, kto przychodzi na sesję, nie jest spisywany, nie ma bramki bezpieczeństwa. Każdy może przyjść, chodzić między radnymi, podejść do prezydenta, przewodniczącego czy każdego radnego. Nie ma fizycznych ograniczeń – mówi Grzegorz Jura.

DOSTĘPNOŚĆ SESJI CZY WIĘKSZA OCHRONA?

Po ataku w Poznaniu samorządowcy będą musieli odpowiedzieć sobie na trudne pytanie: jak zachować otwartość obrad, a jednocześnie nie dopuścić do sytuacji, w której ktoś podchodzi do prezydenta, radnego albo urzędnika i atakuje go z bliska.

Po tym incydencie będziemy chcieli w jakiś sposób zapewnić dostępność do sesji i do Rady Miasta, a jednocześnie sprawić, żeby tej fizycznej bliskości jednak nie było – zapowiada radny.

To ważny sygnał również dla mniejszych samorządów. W powiecie bytowskim i w sąsiednich miastach sesje rad również są otwarte, a spory polityczne potrafią być ostre. Na razie jednak bez podobnych fizycznych ataków.

Grzegorz Jura nie ukrywa, że w Poznaniu polityczne emocje są bardzo silne. W ostatnim czasie miasto żyło m.in. tematami mieszkaniowymi, działalnością środowisk anarchistycznych oraz sporami wokół decyzji władz miasta.

Takich różnych środowisk anarchistycznych jest całkiem sporo i mamy różne tematy w mieście, gdzie one się pojawiają. Mieliśmy ważną sesję, bo to kwestia udzielenia absolutorium i wotum zaufania, więc było wiadomo, że będzie się cieszyła większym zainteresowaniem niż normalnie. Myślę, że to zostało wykorzystane – mówi Jura.

RADNY Z MIASTKA W POZNANIU

Grzegorz Jura od lat działa w poznańskim samorządzie, ale nie odcina się od regionu, z którego pochodzi. Przyznaje, że nadal bywa w Miastku i śledzi część lokalnych tematów, choć mniej intensywnie niż kiedyś.

W Poznaniu Jura jest radnym trzecią kadencję. Drugi raz przewodniczy Komisji Kultury, która – jak sam mówi – należy do największych i najbardziej licznych komisji w radzie.

To największa komisja, najbardziej liczna ze wszystkich. Jest kilkanaście instytucji kultury, kilkadziesiąt organizacji pozarządowych zajmujących się kulturą, więc tematów naprawdę jest mnóstwo – mówi.

Zawodowo nie pracuje jednak w kulturze.

Przez wiele lat zajmowałem się środkami unijnymi. Pracowałem w agencji, która dystrybuowała środki unijne dla przedsiębiorców. Teraz pracuję w energetyce, zajmuję się inwestycjami – wyjaśnia.

POLITYKA CORAZ BLIŻEJ GRANICY

Atak tortem może wydawać się komuś groteskowy. Problem polega jednak na tym, że w polityce lokalnej i krajowej coraz częściej przesuwa się granica zachowań uznawanych za dopuszczalne. Dzisiaj jest tort, jutro może być coś znacznie groźniejszego.

Grzegorz Jura nie mówi o tym jak o zwykłym incydencie. Widzi w tym raczej element szerszego procesu, w którym spór publiczny przestaje być rozmową, a staje się walką plemion.

Poznańska sesja zakończyła się politycznym zwycięstwem Jacka Jaśkowiaka. Prezydent otrzymał wotum zaufania i absolutorium. Jednak obraz, który zostaje po tej sesji, to nie tylko wynik głosowania. To także twarz prezydenta uderzona tortem i pytanie, czy samorządy w Polsce są gotowe na coraz brutalniejszą debatę publiczną?

::news{"type":"see-also","item":"4391"}

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu miastko24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Miastko będzie miało aż 14 połączeń dziennie do Słupska

Kogo wy chcecie wozić tyloma autobusami ? Wystarczy popatrzeć autobus 5 osób reszta pusta. Może połączenie do polanowa z Miastka a tam jest prywatny przewoźnik do koszalina

Lpl

22:48, 2026-06-15

Szkoła w Miastku ogrzewana olejem za ponad 234 tys. zł

tylko zec. najlepsze i najprostsze rozwiązanie , do tego podłączyc domki na Ogrodowej jak będa chętni

oracl

14:41, 2026-06-15

Wielka fabryka jaj pod Miastkiem. 400 milionów

Ja tu czegoś nie rozumiem ..... inwestor chce postawić kurniki na wiosce !!! WIOSCE !!! I wielke halo i problem a pytanie jest jedno zasadnicze ... a gdzie jak nie na wiosce maja byc stawiane kurniki ???? Wszyscy płaczą od lat ze pracy nie ma ze nic w Miastku nie ma a co ma byc jak tu zawsze sie znajdzie grupa popaprańców którym nigdy nie nie pasuje ... Miastko wiatraków nie chciało.... a w Białym Borze są mają sie dobrze i wpływy z podatków są .... w Miastku to tylko narzekanie i wszystko na nie a pozniej płacz i lament i co 3 lata burmistrzów chca zmieniac.... a prawda taka ze to co sie dzieje to w dużej mierze wina społeczeństwa... bo kazdy by chciał wiele ale broń boże obok siebie... i z tego co widze to mieszkańcy Kamnicy nie sa jednoznacznie na nie .... inne większe ryby przypuszczają atak bo chca miec monopol ... wstyd

Hsjsbshs

22:45, 2026-06-12

Wielka fabryka jaj pod Miastkiem. 400 milionów

A ja proponuję zrobić w okolicach Miastka rezerwat przyrody, wtedy nikt nie będzie chciał budować fermy czy zakładu pracy, proponuję pozamykać wszystkie zakłady pracy a nowych nie otwierać, zapraszam do Niemiec na szparagi jak ktoś chce zarobić i żyć, a podatki do gminy? przecież państwo da.

Mistrz40

22:21, 2026-06-12

0%