Pochodzący z Miastka radny Grzegorz Jura był bezpośrednim świadkiem ataku na prezydenta Poznania
Tort uderzył prosto w twarz prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Nie był to happening na ulicy ani polityczny transparent przed urzędem, ale atak podczas oficjalnej sesji Rady Miasta Poznania, na której radni zajmowali się absolutorium i wotum zaufania dla prezydenta. Na sali był również Grzegorz Jura, radny Poznania z Koalicji Obywatelskiej, pochodzący z Miastka.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::event{"type":"vertical","item":"198"}
To postać dobrze znana części mieszkańców naszego regionu. Jura pochodzi z Miastka, nadal bywa w powiecie bytowskim i obserwuje lokalne wydarzenia. W Poznaniu jest radnym już trzecią kadencję, a drugą kadencję przewodniczy Komisji Kultury.
ATAK PODCZAS SESJI ABSOLUTORYJNEJ
Do zdarzenia doszło we wtorek, 16 czerwca, podczas sesji absolutoryjnej Rady Miasta Poznania. W trakcie obrad do sali weszła grupa osób. Jeden z mężczyzn miał ze sobą tort i uderzył nim w twarz prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Według relacji mediów sprawca mówił, że to „wotum nieufności” wobec prezydenta.
Sesja została przerwana, a mężczyznę zatrzymała policja. Sprawa natychmiast wywołała ogólnopolskie komentarze. Część samorządowców zwraca uwagę, że nawet jeśli był to tort, a nie niebezpieczne narzędzie, granica została przekroczona. Polityczny protest zamienił się w fizyczny atak na wybranego w wyborach prezydenta miasta.
Grzegorz Jura był wtedy na sesji.
– Ta brutalizacja polityki, czy w ogóle życia społecznego, taka polaryzacja, jest widoczna od wielu, wielu lat. Rzeczywiście stajemy się jakimiś dwoma albo jeszcze większą liczbą plemion, które w pewnych fazach nie są w stanie się w ogóle dogadać – mówi Grzegorz Jura.
Radny zwraca uwagę, że coraz częściej zamiast rozmowy o sprawach publicznych pojawia się emocjonalna walka, nakręcana także przez sposób funkcjonowania debaty publicznej.
– Do tego wszystkiego media, które nie zajmują się merytoryką czy istotą sprawy, a pewną otoczką polityki czy życia społecznego, prowadzą do takich sytuacji – ocenia.
„U NAS TO PIERWSZY TAKI FIZYCZNY ATAK”
Poznański incydent ma szczególne znaczenie także dlatego, że samorządowcy od lat funkcjonują w coraz ostrzejszym klimacie. Grzegorz Jura przypomina, że podobne napięcia w Polsce nie pojawiły się nagle. W rozmowie przywołuje też tragedię prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.
W Poznaniu wcześniej dochodziło już do ostrych słownych ataków i gróźb podczas debat dotyczących tematów ideologicznych czy społecznych. Według Jury radni byli już w takich sprawach przesłuchiwani przez policję.
– U nas to jest pierwszy atak rzeczywiście taki fizyczny. Mieliśmy różne ekscesy, kiedy przy okazji ideologicznych uchwał przychodziły środowiska, które atakowały nas słownie i mówiły, że to się może skończyć tak jak w Gdańsku. Takie ostrzeżenia dostawaliśmy. Były sprawy prowadzone przez policję, zeznawaliśmy jako radni – relacjonuje.
Radny podkreśla, że sesje rady miasta z mocy prawa są otwarte dla mieszkańców. To ważny element demokracji lokalnej, ale po takim zdarzeniu wraca pytanie o bezpieczeństwo.
– Ktoś, kto przychodzi na sesję, nie jest spisywany, nie ma bramki bezpieczeństwa. Każdy może przyjść, chodzić między radnymi, podejść do prezydenta, przewodniczącego czy każdego radnego. Nie ma fizycznych ograniczeń – mówi Grzegorz Jura.
DOSTĘPNOŚĆ SESJI CZY WIĘKSZA OCHRONA?
Po ataku w Poznaniu samorządowcy będą musieli odpowiedzieć sobie na trudne pytanie: jak zachować otwartość obrad, a jednocześnie nie dopuścić do sytuacji, w której ktoś podchodzi do prezydenta, radnego albo urzędnika i atakuje go z bliska.
– Po tym incydencie będziemy chcieli w jakiś sposób zapewnić dostępność do sesji i do Rady Miasta, a jednocześnie sprawić, żeby tej fizycznej bliskości jednak nie było – zapowiada radny.
To ważny sygnał również dla mniejszych samorządów. W powiecie bytowskim i w sąsiednich miastach sesje rad również są otwarte, a spory polityczne potrafią być ostre. Na razie jednak bez podobnych fizycznych ataków.
Grzegorz Jura nie ukrywa, że w Poznaniu polityczne emocje są bardzo silne. W ostatnim czasie miasto żyło m.in. tematami mieszkaniowymi, działalnością środowisk anarchistycznych oraz sporami wokół decyzji władz miasta.
– Takich różnych środowisk anarchistycznych jest całkiem sporo i mamy różne tematy w mieście, gdzie one się pojawiają. Mieliśmy ważną sesję, bo to kwestia udzielenia absolutorium i wotum zaufania, więc było wiadomo, że będzie się cieszyła większym zainteresowaniem niż normalnie. Myślę, że to zostało wykorzystane – mówi Jura.
RADNY Z MIASTKA W POZNANIU
Grzegorz Jura od lat działa w poznańskim samorządzie, ale nie odcina się od regionu, z którego pochodzi. Przyznaje, że nadal bywa w Miastku i śledzi część lokalnych tematów, choć mniej intensywnie niż kiedyś.
W Poznaniu Jura jest radnym trzecią kadencję. Drugi raz przewodniczy Komisji Kultury, która – jak sam mówi – należy do największych i najbardziej licznych komisji w radzie.
– To największa komisja, najbardziej liczna ze wszystkich. Jest kilkanaście instytucji kultury, kilkadziesiąt organizacji pozarządowych zajmujących się kulturą, więc tematów naprawdę jest mnóstwo – mówi.
Zawodowo nie pracuje jednak w kulturze.
– Przez wiele lat zajmowałem się środkami unijnymi. Pracowałem w agencji, która dystrybuowała środki unijne dla przedsiębiorców. Teraz pracuję w energetyce, zajmuję się inwestycjami – wyjaśnia.
POLITYKA CORAZ BLIŻEJ GRANICY
Atak tortem może wydawać się komuś groteskowy. Problem polega jednak na tym, że w polityce lokalnej i krajowej coraz częściej przesuwa się granica zachowań uznawanych za dopuszczalne. Dzisiaj jest tort, jutro może być coś znacznie groźniejszego.
Grzegorz Jura nie mówi o tym jak o zwykłym incydencie. Widzi w tym raczej element szerszego procesu, w którym spór publiczny przestaje być rozmową, a staje się walką plemion.
Poznańska sesja zakończyła się politycznym zwycięstwem Jacka Jaśkowiaka. Prezydent otrzymał wotum zaufania i absolutorium. Jednak obraz, który zostaje po tej sesji, to nie tylko wynik głosowania. To także twarz prezydenta uderzona tortem i pytanie, czy samorządy w Polsce są gotowe na coraz brutalniejszą debatę publiczną?
::news{"type":"see-also","item":"4391"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu miastko24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Miastko będzie miało aż 14 połączeń dziennie do Słupska
Kogo wy chcecie wozić tyloma autobusami ? Wystarczy popatrzeć autobus 5 osób reszta pusta. Może połączenie do polanowa z Miastka a tam jest prywatny przewoźnik do koszalina
Lpl
22:48, 2026-06-15
Szkoła w Miastku ogrzewana olejem za ponad 234 tys. zł
tylko zec. najlepsze i najprostsze rozwiązanie , do tego podłączyc domki na Ogrodowej jak będa chętni
oracl
14:41, 2026-06-15
Wielka fabryka jaj pod Miastkiem. 400 milionów
Ja tu czegoś nie rozumiem ..... inwestor chce postawić kurniki na wiosce !!! WIOSCE !!! I wielke halo i problem a pytanie jest jedno zasadnicze ... a gdzie jak nie na wiosce maja byc stawiane kurniki ???? Wszyscy płaczą od lat ze pracy nie ma ze nic w Miastku nie ma a co ma byc jak tu zawsze sie znajdzie grupa popaprańców którym nigdy nie nie pasuje ... Miastko wiatraków nie chciało.... a w Białym Borze są mają sie dobrze i wpływy z podatków są .... w Miastku to tylko narzekanie i wszystko na nie a pozniej płacz i lament i co 3 lata burmistrzów chca zmieniac.... a prawda taka ze to co sie dzieje to w dużej mierze wina społeczeństwa... bo kazdy by chciał wiele ale broń boże obok siebie... i z tego co widze to mieszkańcy Kamnicy nie sa jednoznacznie na nie .... inne większe ryby przypuszczają atak bo chca miec monopol ... wstyd
Hsjsbshs
22:45, 2026-06-12
Wielka fabryka jaj pod Miastkiem. 400 milionów
A ja proponuję zrobić w okolicach Miastka rezerwat przyrody, wtedy nikt nie będzie chciał budować fermy czy zakładu pracy, proponuję pozamykać wszystkie zakłady pracy a nowych nie otwierać, zapraszam do Niemiec na szparagi jak ktoś chce zarobić i żyć, a podatki do gminy? przecież państwo da.
Mistrz40
22:21, 2026-06-12