Krzysztof Bryndal ma 44 lata, ale nadal potrafi zrobić na boisku coś, po czym ręce same składają się do oklasków.
Krzysztof Bryndal ma 44 lata, ale na boisku wciąż potrafi zrobić coś, po czym kibice przecierają oczy ze zdumienia. Doświadczony zawodnik Startu Miastko, były piłkarz Bytovii Bytów, znów przypomniał, że piłkarska jakość nie kończy się po czterdziestce.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::event{"type":"vertical","item":"181"}
::video{"type":"onnetwork","item":"751"}
W jednym z ostatnich meczów pobiegł pod bramkę, złożył się efektownie i huknął tak, że piłka wpadła prosto w okienko. Ten gol dał Startowi trzy punkty, a wśród kibiców szybko pojawiły się żarty, że to nie jest końcówka kariery, tylko kolejny rozdział historii „miasteckiego Ronaldo”.
Sam Bryndal podchodzi do takich porównań z dużym dystansem.
– Nie, tak to mnie nie nazywaj. Nie ma co porównywać – mówi z uśmiechem.
Trudno jednak uciec od faktów. W wieku, w którym wielu zawodników już dawno ogląda mecze zza linii bocznej, on nadal gra, trenuje i potrafi dawać drużynie konkret. Nie tylko doświadczenie, ale też bramki.
Punktem wyjścia do rozmowy był film z tego trafienia. Kibice zobaczyli akcję, w której Bryndal złożył się do efektownego uderzenia i zapakował piłkę do siatki. Dla wielu wyglądało to jak klasyczna przewrotka. Sam zawodnik tonuje opis.
– Nie, to nie była przewrotka, bez przesady. Bardziej jak karateka. Po czymś takim trzy dni dochodzę do siebie – żartuje.
Właśnie ten dystans najlepiej pokazuje, dlaczego jego historia jest ciekawa. Bryndal nie opowiada o sobie jak o bohaterze z plakatu. Raczej jak o człowieku, który dobrze wie, ile organizm kosztuje każdy trening, każdy mecz i każdy taki strzał.
– W takim wieku to nie tylko zdrowie, ale też dyspozycja dnia. Czasami się uda, a czasami nie. Dopóki człowiek fizycznie źle się nie czuje, to jeszcze jakoś to wygląda – mówi.
Bryndal nie ukrywa, że po czterdziestce nic nie dzieje się samo. Sama piłkarska przeszłość nie wystarczy. Jeśli zawodnik chce nadal grać, musi pilnować ciała, treningów i głowy.
– Staram się przede wszystkim trzymać wagę. Systematycznie, dwa-trzy razy w tygodniu, staram się być na treningach. Jeżeli człowieka nie ma na jednej czy drugiej jednostce, to później już widać to na meczu. Przede wszystkim musi być systematyczność – podkreśla.
Nie ma tu cudownej metody, magicznej diety ani wielkich deklaracji. Jest zwykła praca. Trening piłkarski w klubie, schematy gry, zajęcia z zespołem, a czasem dodatkowe wzmacnianie albo mała siłownia. Wszystko wtedy, gdy pozwalają na to codzienne obowiązki.
– Póki co sprawia mi to jeszcze frajdę. Widzę, że jak mogę coś wnieść do zespołu, to chętnie człowiek przyjdzie na trening i pogra. Ale pomalutku widzę, że jest coraz ciężej. Czasami ciężko zmusić się do treningu, bo obowiązków w pracy jest dużo – przyznaje.
Bryndal nie ogranicza się tylko do własnej gry. Prowadzi też najmłodszą grupę młodzieżową w klubie. To dodatkowy obowiązek, ale też naturalne przedłużenie piłkarskiej drogi.
Dziś, jak mówi, świadomość zawodników i rodziców jest większa niż kiedyś. Coraz więcej osób rozumie, że sport to nie tylko wynik, ale również zdrowie, regularność i dobre nawyki.
– Trzeba dbać o swoje zdrowie i samopoczucie – mówi.
Dla młodych piłkarzy taki przykład może być ważniejszy niż niejedna motywacyjna pogadanka. Gdy widzą zawodnika po czterdziestce, który nadal trenuje, walczy i strzela efektowne gole, dostają prosty komunikat. Da się. Ale trzeba pracować.
Krzysztof Bryndal wielu kibicom w regionie nadal kojarzy się z Bytovią Bytów i jej najlepszymi latami. Grał tam między innymi z Piotrem Łapigrowskim. Dziś Łapigrowski wrócił do Bytovii, a Bryndal nadal robi swoje w Starcie Miastko.
I choć sam nie chce wielkich porównań, jedno jest pewne. Takie gole po czterdziestce smakują wyjątkowo. Zwłaszcza wtedy, gdy dają drużynie trzy punkty i jeszcze długo krążą między kibicami.
::news{"type":"see-also","item":"4148"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu miastko24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Mandat radnego Zagai ZAGROŻONY. W tle chodnik
Oj pokrętne tłumaczenie. Zajął pas drogi to musi go opuścić i tyle. Daszek trzeba rozebrać. Nie twoje to nie ruszaj. Były radny, pan kurator już przestawił płot a taki był mądry i mocny... wylot z Miastka na szczecinek... Nawet krzaki usunął. Powinien dostać karę za użytkowanie nie swojego gruntu. Takich przypadków jest wiele. Kto następny może Pan radny hejza, który kosze , pojemniki na odpady ustawił w pasie drogowym tuż przy krawędzi jezdni. Czy wspólnota płaci za korzystanie z pasa drogowego?
Gość
06:30, 2026-05-11
Mandat radnego Zagai ZAGROŻONY. W tle chodnik
Cała sprawa o nic. Zapewne to sprawa niezrównoważonego Zdzisława P.
Miastowy
15:53, 2026-05-10
Miastko wróciło z mat z medalami. Pracowity weekend
Brawo młodzi miasteccy zapaśnicy! Gratulacje należą się im, trenerowi Kazimierzowi Wanke, no i rodzicom, a także dziadkom, którzy wspomagają pracę swych dzieci i wnuków!
Konrad Remelski
07:36, 2026-05-03
Drogówka nie znika z Miastka. Komendant wyjaśnia
Cały komisariat niech sobie do bytowa zabiorą. W Miastku policja nie jest potrzebna.
jacek placek
19:19, 2026-04-28