W Miastku narasta sprawa, która zaczęła się od chodnika, krzewów, daszków i kilku metrów pasa drogowego przy ul. Górnej 19B. Dziś ma już znacznie poważniejszy wymiar, bo w tle pojawia się pytanie o mandat radnego Dariusza Zagai i zarzut wykorzystywania gminnego mienia w działalności gospodarczej.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::event{"type":"vertical","item":"178"}
Sprawą zajmuje się Pomorski Urząd Wojewódzki, stanowisko ma zająć Rada Miejska w Miastku, a równolegle Urząd Miejski prowadzi postępowanie administracyjne dotyczące zajęcia pasa drogowego. Decyzja administracyjna jeszcze nie zapadła, ale polityczne konsekwencje mogą być bardzo poważne.
Przewodniczący Rady Miejskiej Tomasz Borowski potwierdza, że temat trafił już do samorządu z poziomu wojewody.
– Wojewoda zwrócił się do nas o opinię, czy należy wygasić mandat radnego Zagai, bo naruszył grunty gminne. Sprawdziliśmy to i faktycznie na swojej posesji minimalnie „wjechał” w drogę publiczną – mówi Tomasz Borowski.
Spór dotyczy kilku elementów przy budynku: fragmentu chodnika, pasa zieleni z nasadzeniami, daszków, rur, rynien spustowych oraz okapu wiaty gospodarczej. Według urzędu chodzi łącznie o około 24 metry kwadratowe pasa drogowego.
Z odpowiedzi Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego wynika, że pierwsze pismo w tej sprawie wpłynęło 2 października 2025 roku. Złożył je mieszkaniec gminy Miastko. Dotyczyło domniemanego naruszenia przez radnego zakazu prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy Miastko.
Dzień później wojewoda wystąpił do Rady Miejskiej o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Do urzędu wpłynęło też kolejne pismo, datowane na 2 grudnia 2025 roku. Inny mieszkaniec poprosił o postępowanie nadzorcze w sprawie bezumownego zajęcia pasa drogowego przez radnego. Drugie pismo nie zawierało nowych okoliczności.
Stanowisko rady zostało ujęte w projekcie uchwały. Radni uznali, że Zagaja nie złamał prawa, bo zajęcie części pasa drogowego nie ma związku z jego działalnością gospodarczą. Od głosu wstrzymał się jedynie radny Szymon Należyty. Ostateczna decyzja należy teraz do wojewody.
Równolegle działa Urząd Miejski w Miastku. Z odpowiedzi Jana Gajo wynika, że 9 lutego 2026 roku wszczęto z urzędu postępowanie administracyjne wobec właścicieli nieruchomości. Dotyczy ono wymierzenia kary pieniężnej za zajęcie pasa drogowego bez zgody zarządcy drogi.
Według wstępnych ustaleń urzędu zajęcie ma polegać na utwardzeniu terenu kostką betonową oraz umieszczeniu nad pasem drogowym elementów budynku. Wymieniono daszki, rury, rynny spustowe oraz okap wiaty gospodarczej.
Dariusz Zagaja nie ukrywa, że jeden z daszków rzeczywiście wystaje poza obręb jego nieruchomości. Zaznacza jednak, że w jego ocenie największy spór dotyczy chodnika.
– To jest moja nieruchomość. Tu jest wiata drewniana, daszek, który wystaje poza obręb mojej nieruchomości. Z tym, że to nie jest jeszcze problem. Problemem jest chodnik – mówi radny.
Jak relacjonuje, został oskarżony o wykonanie chodnika bez zgody gminy.
– Gmina chce obciążyć mnie karą za wykonanie tego chodnika – mówi.
Według radnego granica jego działki przebiega przy drugim rzędzie kostki. To oznacza, że fragment ciągu pieszego znajduje się już w pasie drogowym.
Zagaja przekonuje, że nie była to samowola. Twierdzi, że ponad 30 lat temu uzyskał zgodę gminy, najprawdopodobniej naniesioną pieczątką na jego piśmie. Dziś nie ma już tego dokumentu.
Radny tłumaczy, że chodnik i nasadzenia miały zabezpieczyć posesję przed zalewaniem. W pierwszej połowie lat 90. w tym miejscu nie było jeszcze urządzonej drogi, asfaltu ani zieleni. Było otwarte pole, z którego podczas opadów spływała woda z błotem.
– Były takie sytuacje, że woda wlewała się już nawet do piwnicy – relacjonuje.
Po rozmowach w gminie miał usłyszeć, że samorząd nie ma pieniędzy ani planów na szybkie rozwiązanie problemu. Postanowił więc zabezpieczyć nieruchomość na własny koszt. W tym samym czasie powstały nasadzenia zieleni.
– Wszystkie te żywopłoty sadziłem po to, żeby chronić przed wodą, która napływała z góry – podkreśla.
Razem z sąsiadem wykopał też rów, który odprowadzał wodę i chronił fundamenty budynków.
Zagaja zwraca uwagę, że po około 15–16 latach od wykonania tych prac gmina rozpoczęła projektowanie ulicy. Stało się to w 2010 roku. Nowa inwestycja została dopasowana do istniejącego już układu.
W jego ocenie oznacza to, że gmina przez lata wiedziała o chodniku i go akceptowała.
– Gmina zaoszczędziła, bo nie musiała budować tego fragmentu. To nie jest budynek jednorodzinny, tylko wielolokalowy. Tu na dole są lokale, jest klatka schodowa. Nie wyobrażam sobie, jak można było to inaczej zaprojektować. Tu musi być drugi równoległy ciąg – przekonuje.
Radny wskazuje też, że podobny układ istnieje przy działce nr 218, gdzie również wykonano równoległy ciąg pieszy. Jego zdaniem nie chodzi więc o prywatny kaprys, lecz o rozwiązanie techniczne wynikające z położenia budynków.
W odpowiedzi Urzędu Miejskiego pojawia się ważny wątek. Samorząd przyznaje, że w wielu miejscowościach występują tak zwane zaszłości geodezyjne, często sięgające kilkudziesięciu lat.
Chodzi o sytuacje, w których elementy budynków, schody, rynny czy okapy mogły znaleźć się w granicach pasa drogowego na skutek dawnych podziałów, późniejszych pomiarów albo zmian kategorii dróg. Przez lata nikt nie kwestionował takich rozwiązań.
Gmina zastrzega jednak, że reaguje wtedy, gdy pojawia się zgłoszenie dotyczące konkretnego naruszenia. Samorząd nie prowadzi obecnie postępowań wobec innych właścicieli nieruchomości wskazanych przez redakcję, bo wcześniej nie wpływały w tych sprawach zgłoszenia.
Urząd podał też przykłady innych postępowań. Od 2023 roku gmina prowadziła sprawy wobec właścicieli prywatnych nieruchomości w Pasiece. Chodziło o ogrodzenia w pasie drogowym. W obu przypadkach wydano decyzje o odstąpieniu od nałożenia kary.
To pokazuje, że sama procedura nie musi automatycznie kończyć się karą.
Dariusz Zagaja zwraca uwagę na jeszcze jeden argument. W budynku mają mieszkać osoby z niepełnosprawnościami, w tym jedna poruszająca się na wózku.
– Tu są dwie osoby niepełnosprawne. Ja sobie nie wyobrażam, że ten chodnik zostanie rozebrany – mówi.
Sam demontaż technicznie nie byłby trudny, bo pod kostką nie ma betonu.
– Można go rozebrać w ciągu jednego popołudnia. Tam jest tylko piasek. Tylko pytanie, co dalej? Czy te osoby mają teraz po deskach jeździć? – pyta.
Formalnie chodzi o pas drogowy. W praktyce również o codzienne dojście do budynku i dostępność dla mieszkańców.
W sprawie daszków radny przyjmuje bardziej ugodowe stanowisko. Potwierdza, że zadaszenie nad wejściem i element przy wiacie wystają poza granicę nieruchomości.
– Zgadzam się z tym – mówi.
Wyjaśnia, że większy okap miał chronić drzwi przed deszczem. Po analizie przepisów uznał, że tego typu elementy powinny mieć zgodę zarządcy drogi.
– Tego nie dopełniłem, więc jeśli chodzi o daszki, zgadzam się z tym, że będę musiał ponieść koszty z tego tytułu – mówi.
Jak podkreśla, wystąpił już o wydanie decyzji. Jeżeli zgody nie będzie, deklaruje, że daszki mogą zostać skrócone.
Jednym z zarzutów ma być również to, że rynna zrzuca wodę na teren gminny. Zagaja odpowiada, że przy budynku znajduje się odwodnienie liniowe.
– Wodę odbieram nie tylko z tej rynny, ale również z całego podjazdu. Woda z drogi spływa do mojej nieruchomości – tłumaczy.
Jednocześnie zaznacza, że nigdy nie robił z tego problemu.
Najpoważniejszy wymiar sprawy dotyczy nie samego chodnika czy daszków, lecz próby powiązania sporu z mandatem radnego. Chodzi o zakaz wykorzystywania mienia komunalnego gminy do prowadzenia działalności gospodarczej przez radnego.
Zagaja tłumaczy, że prowadzi działalność projektową i od lat posługuje się adresem przy ul. Górnej 19B jako adresem firmowym.
– Wykorzystuję ten adres, ponieważ mieszkałem tu dużo wcześniej i prowadząc działalność projektową, korzystałem z tego adresu. Teraz mieszkam już na ul. Świerkowej, ale adres pozostał – wyjaśnia.
To właśnie ten fakt ma być argumentem, że w związku z działalnością gospodarczą korzysta z mienia gminnego. Radny uważa taki zarzut za absurdalny.
Dariusz Zagaja sugeruje, że cała sprawa może mieć polityczne podłoże.
– Myślę, że gdybym nie był radnym, to byśmy na ten temat nie rozmawiali – ocenia.
W jego opinii postępowanie może być formą nacisku i próbą uciszenia niewygodnego samorządowca. Zapowiada, że jeśli zapadnie wobec niego niekorzystna decyzja, będzie się od niej odwoływał.
– Nie czuję się osobą, która wykonała coś niezgodnie z uzgodnieniami z gminą Miastko w tamtym okresie – mówi.
Radny zwraca też uwagę, że przez trzy dekady ani chodnik, ani pas zieleni nie były utrzymywane przez gminę.
– Utrzymujemy te zieleńce, sami kosimy trawę, sami nasadzamy, sami odśnieżamy. Gmina nie dołożyła do tego ani złotówki – mówi.
Spór o kilka metrów przy ul. Górnej urósł do rangi jednej z najpoważniejszych politycznych spraw ostatnich miesięcy w Miastku. Zaczęło się od chodnika zbudowanego przed laty za prywatne pieniądze. Dziś na stole leży już pytanie, czy radny Dariusz Zagaja może przez tę sprawę stracić mandat.
::news{"type":"see-also","item":"18338"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu miastko24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Miastko wróciło z mat z medalami. Pracowity weekend
Brawo młodzi miasteccy zapaśnicy! Gratulacje należą się im, trenerowi Kazimierzowi Wanke, no i rodzicom, a także dziadkom, którzy wspomagają pracę swych dzieci i wnuków!
Konrad Remelski
07:36, 2026-05-03
Drogówka nie znika z Miastka. Komendant wyjaśnia
Cały komisariat niech sobie do bytowa zabiorą. W Miastku policja nie jest potrzebna.
jacek placek
19:19, 2026-04-28
Pomorska Góra Piachu została ZAMKNIĘTA dla miłośników
Przykład pakowania wszystkich do jednego worka, przykład nieudolności służb i przykład ja różne środowiska poruszają się na quadach i crossach . Przez takie zachowania ludzi wszędzie mamy zakazy. Bo jak już coś można to trzeba się zachowywać ja bydło. Co do pan Burmistrza, jakie problem kilka razy w roku zorganizować piknik postawić ludzi i służby do obsługi i kasować po 100zł od wjazdu na teren. Przychód dla regionu wszystko na legalu pozwoli też odsiać pojazdy be rejestracji ludzi bez uprawnień. Problem w Polsce jest taki, że takich miejsc bardzo mało i trzeba na nielegalu wszędzie jeździć.
Tom
10:33, 2026-04-21
Tola Rudnik mistrzynią Polski U17. Wielki sukces
Brawo Tola! Brawo Panie Trenerze!
lele
10:13, 2026-04-21