Zamknij
REKLAMA

Przychodzi radna Lechowicz do Mikołajewskiego i prosi o MILIONY

15.12, 23.10.2022 M.W. Aktualizacja: 15.15, 23.10.2022
Skomentuj Radna Grażyna Lechowicz chce dać gminie “prezent” w postaci drogi, której modernizacja kosztowałaby kilka milionów złotych
REKLAMA

Zapowiada się wybuch skandalu z udziałem radnej gminy Biały Bór Grażyny Lechowicz. Znana jest od dawna jako jedyna opozycjonistka, która konsekwentnie krytykuje rządy burmistrza Pawła Mikołajewskiego. Nieoczekiwanie radna Lechowicz wystąpiła do białoborskich władz z prośbą o przysługę. Jej wartość to - bagatela - kilka milionów złotych. Nie jest to wprawdzie propozycja korupcyjna, ale budzi duże kontrowersje.

- Grażyna Lechowicz ma działkę przy wyjeździe z Białego Boru w kierunku wsi Kaliska. Podzieliła ją na 19 mniejszych działek, aby je sprzedać pod budowę domów. Wytyczyła granice i wymyśliła sobie, że ona drogę gminie odda, aby później na koszt podatników gmina zbudowała tam lepszą nawierzchnię wraz z oświetleniem i odwodnieniem. Przecież to koszty idące w miliony złotych. Wszyscy mieszkańcy gminy Biały Bór mieliby za to zapłacić, a ona skasowałaby pieniądze za działki. Pewnie dużo więcej, bo mogłaby kupującym mówić, że sprzedaje działki z drogami gminnymi. W takiej sytuacji nie ma kosztu utrzymania dojazdu do posesji - alarmuje nasz informator z gminy Biały Bór.

miastko24.pl

Tylko u nas!

Ta sprawa idealnie wpisuje się w ostatnie wystąpienie Pawła Śpiewaka, znanego działacza społecznego z Warszawy. W odniesieniu do stolicy polski poruszał problem deweloperów, którzy budują osiedla gdzie popadnie, a później oczekują od gminy budowy dróg dojazdowych i wewnętrznych. Za takie inwestycje muszą płacić mieszkańcy. Nazwał takie sytuacje patodeweloperką. 

- Jeśli radna Lechowicz myśli, że gmina zrobi prezent wart kilka milionów złotych, to jest to “przegięcie!” - komentuje.

Burmistrz Paweł Mikołajewski potwierdza, że takie pismo do niego wpłynęło. 

- To prawda. Właściciele oczekują, że gmina nieodpłatnie przejmie wytyczone między działkami drogi, aby następnie je zmodernizować - mówi Mikołajewski. - Nie uważam, że gmina powinna przejmować takie nieruchomości. Jeżeli ktoś decyduje się na zakup działki z prywatną drogą, to ta droga i jej utrzymanie do niego należy. Nie może być tak, że ktoś weźmie zysk, a gmina weźmie koszty. Oczywiste jest dla mnie, że wartość działek bez drogi gminnej jest niższa. Nasza radna Grażyna powinna te drogi na własny koszt zbudować, po sprzedaży działek, albo powinni to zrobić nowi właściciele tych gruntów.

Negatywnie decyzję swojej koleżanki z Rady Miejskiej ocenia przewodniczący tego gremium. Włodzimierz Szydywar podaje za przykład podobną inwestycją mieszkaniową w swojej okolicy, czyli w rejonie miejscowości Stepień. Jak mówi, tam ludzie kupują działki budowlane, ale z udziałem w drodze. Nowi właściciele będą musieli ją samodzielnie remontować albo zbudować porządną nawierzchnię. 

- To ponad 60 działek, które nowi właściciele kupili razem z udziałem w drodze. Nie znam przypadku żeby osoba czy firma sprzedająca działki budowlane zwracała się do gminy z wnioskiem o przejęcie drogi - mówi Szydywar. 

Jak się okazuje, jednak jest pierwszy taki przypadek. Najprawdopodobniej gmina negatywnie rozpatrzy ten wniosek, bo negatywne jest nastawienie. 

- Nie sądzę żeby pani Lechowicz chciała coś wymusić na gminie. Raczej z uwagi na to, że jest radną próbuje korzystać z szerszego dostępu do burmistrza - komentuje Szydywar. - Doskonale burmistrza rozumiem, bo gmina sprzedała sporo gminnych działek, do których w perspektywie następnych lat musi zbudować drogi. W tym przypadku mówimy o prywatnym terenie. 

Negatywnie do inicjatywy radnej lechowicz nastawiony jest burmistrz sąsiedniego Miastka - Witold Zajst. 

- Jeśli chcemy wymagać wiele od gminy, najpierw wymagajmy od siebie. Uważam, że zwracanie się do gminy z takim wnioskiem przez radną nie jest w porządku dla wszystkich mieszkańców, bo to oni zapłaciliby za budowę tych dróg wewnętrznych - komentuje.

[ZT]8196[/ZT]

ODPOWIEDŹ NA ZARZUTY
Grażyna i Andrzej Lechowicz
Odnosząc się do zastrzeżeń związanych z pomysłem nieodpłatnego przejęcia przez gminę Biały Bór części naszej działki przede wszystkim wskazujemy, iż pomysł ten został zainicjowany przez przedstawiciela gminy. Przedstawiciel ten zwrócił uwagę na to, że istniejąca droga gminna granicząca z naszą działką jest wąska (miejscami poniżej 6 m.) i wskazane byłoby jej poszerzenie kosztem naszej działki o pas szerokości 3 m. Wyraziliśmy na to zgodę i wnieśliśmy o podzielenie tej działki, tak by m.in. powstała nowa działka przeznaczona właśnie na poszerzenie istniejącej drogi gminnej. Nie sposób w tym kontekście dostrzegać cokolwiek nagannego, skoro to sama gmina zainicjowała pomysł powiększenia drogi gminnej kosztem części naszej działki.

Ponadto uważamy, iż uwzględnienie naszego wniosku leży nie w naszym interesie, a w interesie gminy oraz ewentualnych nabywców działek, które powstały w wyniku podziału naszej działki. W wyniku powyższego gmina nieodpłatnie uzyska nieruchomości stanowiące określoną wartość materialną powiększając tym samym majątek komunalny oraz jednocześnie powiększy swój zasób dróg publicznych. Ewentualnym nabywcom działek zaś ułatwi to choćby doprowadzenie energii elektrycznej, wodociągu, kanalizacji i innych mediów. Jak wynika z ustawy o samorządzie gminnym zaspokajanie potrzeb w tym względzie należy właśnie do zadań własnych gminy, a więc przejęcie tych nieruchomości ułatwi gminie wykonywanie tych obowiązków. Powyższe w efekcie może przyczynić się do rozwoju gminy przez powiększenie liczby jej mieszkańców czy poprawienie warunków mieszkaniowych obecnych mieszkańców. Podkreślamy przy tym, że nie zamierzamy być deweloperem i stawiać na tej działce domów celem ich sprzedaży. Zaznaczyć przy tym należy, iż wobec zrealizowania inwestycji farmy wiatrowej na terenie gminy i związanymi z tym ograniczeniami w udzielaniu pozwoleń na budowę nowych budynków mieszkalnych nasza działka znajduje się na jednym z nielicznych obszarów, na których możliwa jest rozbudowa miasta Biały Bór. 

Kolejno zaznaczamy, iż wniosek o przejęcie przez gminę części naszej podzielonej działki złożyliśmy wspólnie - jako małżeństwo, które jest jej właścicielami. Nie ma to żadnego związku z pełnieniem przez jednego z nas funkcji radnego w gminie. Jesteśmy od kilkudziesięciu lat mieszkańcami gminy, prowadzimy na jej obszarze działalność gospodarczą oraz wykonujemy pracę i mamy na jej terenie nieruchomości. Nie sposób wymagać, byśmy - w związku z tym, że jedno z nas jest radnym - nie składali gminie żadnych wniosków, które dotyczą naszych spraw, tak jak mogą to analogicznie czynić wszyscy inni mieszkańcy. Stanowiłoby to o rażącej i nigdzie nie przewidzianej dyskryminacji osób pełniących funkcję radnego. Podkreślić przy tym należy, że to od gminy (a nie radnej Lechowicz, która będzie przecież wyłączona z procesu podejmowania decyzji w tej sprawie) zależy jak ten wniosek zostanie rozstrzygnięty i ostatecznie to gmina oceni, czy uwzględnienie naszego wniosku jest w interesie naszej wspólnoty.

Ciąg dalszy tej sprawy w Gazecie Miasteckiej 26.10. UJAWNIAMY treść wniosku małżeństwa Lechowicz. Opublikujemy też najlepsze komentarze.

ARTYKUŁ ARCHIWALNY - AKTUALNE INFORMACJE w papierowej Gazecie Miasteckiej

Możesz też kupić e-wydanie. KLIKNIJ przycisk SUBSKRYBUJ na stronie głównej FB i otrzymuj e-mailem Gazetę Miastecką w wersji PDF!

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

JaJa

2 0

Kogo to?🤣 15:38, 23.10.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%