Zamknij
REKLAMA

NIEUDANY, rakietowy PODBÓJ USA Piotra Zacholskiego z Trzebielina

09.03, 16.09.2022 M.W.
Skomentuj Zespół z rakietą Hexa 2+ umieszczoną na wyrzutni
REKLAMA

Ruszyli na podbój Teksasu z wielkimi nadziejami, ale nie wszystko poszło tak, jak oczekiwali. Pochodzący z Trzebielina student, Piotr Zacholski i jego ekipa z Politechniki Poznańskiej, są zawiedzeni organizacją konkursu dla twórców rakiet. Podczas dwutygodniowego pobytu w amerykańskim Teksasie, finalnie ich rakieta w ogóle nie wzniosła się w powietrze, podobnie jak kilkanaście innych. To właściwie jedyny mankament, bo z samego pobytu są zadowoleni. Przywieźli ze sobą wartość, którą jest zdobyte doświadczenie i poznanie świata. 

Grupa studentów z Poznania, z Piotrem Zacholskim w składzie, wygrała najpierw ogólnopolski konkurs dla twórców rakiet, a następnie zebrali ponad 200 tys. zł, żeby wyruszyć na międzynarodowe zmagania w Teksasie. Chodzi tu o Spaceport America Cup, organizowany na największym, prywatnym kosmodromie na świecie - w Nowym Meksyku, w Stanach Zjednoczonych.

Ich ekipa nosi nazwę PUT RocketLab. Po licznych perypetiach, udało im się uzbierać ponad 200 tys. zł i w końcu, w czerwcu, ruszyli do USA. Za ocean poleciało w sumie 17 osób - studenci i ich opiekun naukowy. Mieli wielkie nadzieje, ale już od początku napotkały ich kłopoty. 

- Pierwszego dnia zawodów udało się nam przejść procedurę sprawdzania. Potwierdzono, że wszystko jest bezpieczne. Potwierdzono również, że zgadzają się wszystkie sumy ubezpieczenia. Powiedziano nam, że możemy przejść do dalszej rywalizacji - opowiada Piotr Zacholski, syn radnego z gminy Trzebielino, Tomasza Zacholskiego. 

Przez kolejne 2 dni prezentowali swoje rozwiązania od strony teoretycznej. Był to czas na rozmowy z uczestnikami z innych krajów i z innych kontynentów. 

- Sędziowie pozytywnie wyrażali się o naszych rozwiązaniach, w tym o konstrukcji napędu. Dzięki temu w następnych dniach mogliśmy przejść do rozstawienia się na poligonie z wyrzutnią - opowiada student z Trzebielina.

Pierwsza przeszkoda pojawiła się, gdy nadeszła pora monsunowa z obfitymi opadami deszczu. Drogi dojazdowe zostały zalane, przez co przez jeden dzień musieli spauzować. Kolejnego dnia rozstawili się na poligonie ze sprzętem, który przywieźli do USA. Wszystko toczyło się sprawnie. Zaczęli już obserwować starty drużyn, które startowały w innej kategorii, prezentując rakiety na paliwo stałe. Ich sprzęt to rakieta z napędem hybrydowym. 

- W piątek przyjechaliśmy na poligon z zamiarem wystartowania. Wszystko przygotowaliśmy. Wykonany został ostatni przegląd techniczny, który przeszliśmy bez żadnych problemów. Od stowarzyszenia, które organizuje ten konkurs, usłyszeliśmy, że niestety nie możemy wystartować, ponieważ nie ma informacji o ubezpieczeniu zespołów, startujących w naszej kategorii - opowiada Piotr Zacholski.

Taki komunikat pojawił się, pomimo faktu, że wcześniej zapewniono, że z ubezpieczeniem wszystko jest w porządku. Na tym etapie organizatorzy stwierdzili, że jednak suma ubezpieczenia powinna być większa. Ze względu na to, że w Polsce była późna pora, był problem z kontaktem z ubezpieczycielem w celu poszerzenia zakresu ubezpieczenia. Zresztą nie tylko oni mieli takie problemy. Udało się wystartować tylko dwóm zespołom, ponieważ jeden zespół ze Szwajcarii miał wysokie ubezpieczenie, a drugi miejscowy, z Teksasu, załatwił to na miejscu. Ekipa z Politechniki Poznańskiej załatwiła w końcu ubezpieczenie z wyższą sumą. Pełni nadziei oczekiwali na start rakiety kolejnego dnia. Była to sobota. 

- Była zapowiedź, że tego dnia będą dwa okna startowe w naszej kategorii. Ustaliliśmy, że będziemy startować w drugim oknie startowym. Takie były sugestie organizatorów. Powiedziano nam, że nie mamy się spieszyć i wszystko dokładnie sprawdzić. Niestety, pierwsze okno startowe znacznie przedłużyło się, m.in. ze względu na starty rakiet w innych kategoriach i problemy organizacyjne. Trwało to na tyle długo, że na przygotowanie w drugim oknie startowym zostało nam zaledwie 10 min., ale i tak poradziliśmy sobie. Został jeszcze wolny czas - opowiada Zacholski.

Ekipa z Polski zasygnalizowała gotowość do startu. Wszystko byłoby dobrze, gdyby prezes stowarzyszenia nie powiedział, że to już koniec rywalizacji i drugiego okna startowego nie będzie!

- Niestety organizacyjnie było to fatalnie zrobione. Ostatecznie, w naszej kategorii, z 14 zespołów wystartowały tylko 3 - zeznaje student z Trzebielina. 

Jego zdaniem, sporo winy ma zarząd stowarzyszenia, które organizowało tę międzynarodową rywalizację. Podobno, przed zorganizowaniem zawodów, doszło tam do zmian personalnych. Uczestnicy rakietowych zawodów wrócili do Polski, a za nimi rakieta, która w skrzyni przypłynęła statkiem. Teraz szykują się do kolejnej rywalizacji. Będą to rozgrywane w październiku zawody w Portugalii. Tam wystrzelona ma być ich kolejna rakieta, nazywająca się Hexa 3, która ma osiągnąć pułap 9 km. 

Rakieta skonstruowana przez studentów z Politechniki Poznańskiej to w znacznym stopniu własny, autorski projekt, chociaż oczywiście bazuje ona na gotowych rozwiązaniach. Ma wkład parafinowy na paliwo stałe oraz ciekły utleniacz. Przy starcie, w komorze spalania jest zapalnik, który rozgrzewa wkład parafinowy, po czym wtryskiwany jest utleniacz. Powstaje siła ciągu, która poprzez gazy wylotowe odpycha rakietę w górę. Pułap ich rakiety to 9134 m. Ma oczywiście dwustopniowy system spadochronów, dzięki czemu wraca na ziemię i jest gotowa do dalszego użytku. W ostatniej fazie opada na ziemię z prędkością 9 m. na sekundę. 

Piotr Zacholski jest studentem na kierunku automatyka i robotyka. W październiku zaczyna 3 rok studiów. Z uwagi na swoje zainteresowania technologiami kosmicznymi, zapisał się do koła naukowego, konstruującego rakiety. Są tam studenci z całej Politechniki, z różnych kierunków. 

- Zawsze interesowałem się technologiami kosmicznymi, więc gdy zauważyłem, że jest takie koło na Politechnice Poznańskiej, od razu się do niego zapisałem, aby dużo się nauczyć, dobrze się bawiąc - wyjaśnia student z Trzebielina. 

Nie zniechęcił się nieudanym pobytem w USA. Zaznacza, że nie wszyscy przedstawiciele amerykańskiego Stowarzyszenia popełnili błędy organizacyjne. Podobno ze strony organizatorów pojawiła się zapowiedź zaproszenia ich do udziału w kolejnych zawodach. Dla każdego studenta najważniejsza jest wymiana doświadczeń i zaprezentowanie swoich możliwości w międzynarodowym gronie, co może w przyszłości przynieść pozytywne skutki dla rozwoju osobistego. 

[ZT]8160[/ZT]

ARTYKUŁ ARCHIWALNY - AKTUALNE INFORMACJE w papierowej Gazecie Miasteckiej

Możesz też kupić e-wydanie. KLIKNIJ przycisk SUBSKRYBUJ na stronie głównej FB i otrzymuj e-mailem Gazetę Miastecką w wersji PDF!

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%