Zamknij
REKLAMA

Uczniowie z Kurowa ODCIĘCI od dojazdu do szkoły

09:46, 11.06.2022 | M.W.
Skomentuj Uczniowie szkół średnich dojeżdżający do Koszalina z Kurowa zostali pozbawieni możliwości dojechania na zajęcia do szkoły
REKLAMA

Mieszkańcy Kurowa (gm. Bobolice) są zbulwersowani. Czują się oszukani przez spółkę PKS Koszalin. Uczniowie szkoły średniej nie mogą dojechać na zajęcia i chociaż firma PKS Koszalin sprzedała im bilety miesięczne, kilka dni później wygasiła bezpośrednie połączenie z Kurowa w kierunku Koszalina. Ludzie próbowali interweniować, ale na razie efektu nie ma. Pojawiły się nawet sugestie, żeby złożyć doniesienie do prokuratury. 

- Mam dwóch synów, którzy rano jeździli do szkoły w Koszalinie. Pewnego dnia autobus po prostu nie przyjechał. Bez ogródek powiedzieli, że dalej jeździć nie będzie i mamy sobie jakoś radzić. Kilka dni wcześniej sprzedali nam bilety miesięczne po 300 zł za 1 osobę, czyli 600 zł miesięcznie - opowiada Agnieszka Karbowska, mieszkanka Kurowa. 

Jej zdaniem ze strony PKS Koszalin doszło do oszustwa. Tak nazywa sytuację, w której 5 maja kupiła bilety miesięczne, a na drugi dzień okazało się, że autobus przestał jeździć. Jej synowie do szkoły nie pojechali. Co dalej? Albo będą spóźniać się na zajęcia, albo Agnieszka Karbowska i inni rodzice będą musieli wcześnie rano dowozić swoje dzieci na autobus do Bobolic. To dodatkowe obowiązki, dodatkowe koszta.

- Autobus wyjeżdżał dotychczas o godz. 6:06 z Kurowa. Bilety kupiłam 5 maja. Nie sądziłam, że spotka nas taka niespodzianka. W szkole oczywiście wytłumaczenia nie ma, bo wychowawcy to nie interesuje, że nasze dzieci nie mają jak dojechać - opowiada Karbowska. 

Jeden jej syn jest w drugiej klasie szkoły ponadpodstawowej, a drugi w klasie trzeciej. Dla starszego to mniejszy problem, bo kończy już nauczanie, ale młodszy syn będzie musiał męczyć się przez ponad rok. Alternatywnie teraz rodzice muszą dzieci dowozić do Bobolic, płacąc za paliwo i poświęcając swój czas. 

- Powrót jest też problematyczny. Zlikwidowany ma być też podobno autobus o godz. 16:00, więc będą musieli zwalniać się z lekcji, żeby dotrzeć do domu albo trzeba będzie po nich jeździć do Koszalina - mówi zbulwersowana mieszkanka Kurowa. 

Deklaruje ona, że podejmie inicjatywę zgłoszenia tej sprawy do prokuratury, podejrzewając popełnienie oszustwa przez spółkę PKS Koszalin. 

[ZT]7131[/ZT]


Bilet potwierdzający zakup biletu miesięcznego kilka dni przed zamknięciem linii

Nieco inaczej sprawę widzi radny Marek Golas, sołtys Kurowa. Potwierdza on, że osobiście starał się o uruchomienie tej linii autobusowej. Mieszkańcy obiecywali, że będą z niej korzystać. W rzeczywistości było inaczej. 

- Umowa z dyrektorem PKS była taka, że jeśli będzie chętnych 20 osób, które kupują bilety miesięczne, linia autobusowa będzie rentowna i autobusy będą jeździć. Zebraliśmy nawet podpisy, ludzie obiecywali, że będą z autobusów korzystać, a w rzeczywistości było inaczej. Pomimo deklaracji ludzie zaczęli wycofywać się, nie kupowali biletów miesięcznych. Dzieci raz jeździły, raz nie jeździły, czasami kupowali bilety tylko na dany dzień. Prezes PKS od dawna sygnalizował, że linia zostanie zawieszona, bo jest tylko 10 biletów miesięcznych. Moim zdaniem miał uzasadnienie dla zamknięcia tej linii, ale powinien to zrobić przynajmniej na koniec maja albo do końca roku szkolnego, a nie z dnia na dzień kursy zawiesić - komentuje radny Golas. 

Zaznacza, że w tym przypadku jak najbardziej rozumie decyzję kierownictwa spółki PKS Koszalin. Jego zdaniem to rodzice zawiedli, bo zobowiązali się do zakupienia przynajmniej 20 biletów miesięcznych.

- Miałem na liście nawet nazwiska osób zainteresowanych korzystaniem z tej linii autobusowej, którzy później tego zobowiązania nie wypełnili - opowiada radny. 

Według jego opowieści podobno było też zobowiązanie ze strony burmistrz Mieczysławy Brzozy, która miała zadeklarować, że gmina zechce skorzystać z rządowego programu, z którego można pozyskać dofinansowanie na utrzymanie takich linii autobusowych. Według opowieści radnego Golasa, burmistrz Brzoza tematu nie podjęła. 

- Miałem takie słowne zapewnienie, ale nic z tego nie wyszło. Burmistrz obiecywała, że w tej sprawie będzie działać. Skończyło się tylko na jakimś piśmie wysłanym do spółki PKS Koszalin. Żadnych dodatkowych działań nie było - opowiada Golas. - Ja osobiście włożyłem dużo pracy i czasu aby doprowadzić do uruchomienia tej linii. Musiałem negocjować z prezesem PKS z Koszalina, a teraz głupio mi do niego zadzwonić. Na podstawie podpisów obiecałem mu, że ludzie będą z autobusów korzystać. Miałem też słowne zapewnienie naszej burmistrz, że podejmie działania w kierunku uzyskania dofinansowania dla tej linii. 

Wskazuje, że teraz nie tylko Kurowo, ale i pobliskie miejscowości są pozbawione porannych połączeń autobusowych. To znaczny obszar gminy, który - można powiedzieć - jest autobusowo odcięty od świata. Ludzie będą musieli wozić dzieci na autobus do Bobolic.

- To była naprawdę potrzebne linia autobusowa, która obsługiwała pół gminy. Korzystali z niej nie tylko uczniowie, ale i mieszkańcy, którzy chcieli rano dojechać do Bobolic. Teraz pół gminy odcięte jest od połączeń autobusowych - komentuje Golas. 

W przypadku spółki PKS Koszalin radni powiatowi niewiele mogą zrobić, bo nie należy ona do samorządu. 

- PKS to nie nasza kompetencja. Spółka ta została sprywatyzowana - wyjaśnia Wiesław Lebioda, radny powiatowy z pobliskiej gminy Polanów. 

Do burmistrz Brzozy wysłaliśmy zestaw pytań w tej sprawie. Do tematu wrócimy.

SPIRALA NIENAWIŚCI?

Z Tomaszem Strońskim, prezesem i współwłaścicielem spółki PKS Koszalin, rozmawia Mateusz Węsierski

Mieszkańcy alarmują, że źle się dzieje, bo linia autobusowa m.in. przez Kurowo została zlikwidowana. Jak to wygląda z pana perspektywy? 

Rzeczywiście, nie jeździmy już w tym rejonie gminy Bobolice. Realizujemy to połączenie częściowo z miejscowości, w której było najwięcej pasażerów, czyli z Drzewian do Bobolic. Nie robimy dodatkowo około 20 km, bo rzeczywiście jest tak, że pasażerów miało być więcej, ale wcale tak nie było. Pomimo to realizowaliśmy dalej to połączenie. Nikt nie przyszedł i nie powiedział: “Dziękujemy Wam bardzo. Wiemy, że na tej linii nikt nie zarabia, więc możecie już przestać jeździć.”. Nikt nam nie podziękował za to, że dla dobra pasażerów dokładaliśmy do utrzymania tej linii. Natomiast, jak ją zlikwidowaliśmy, to jesteśmy ci najgorsi. 

Jakie są powody wyłączenia tej linii?

Pierwszy jest taki, że rzeczywiście pasażerów nie było, ale pomimo to bardzo długo jeździliśmy. Po drugie mamy ciągle problem z kierowcami. Była fala zachorowań i z tego względu tam, gdzie jeździ najmniej pasażerów, musieliśmy te połączenia wycofać. W naszej firmie bardzo dużo ludzi chorowało. Kierowców nadal brakuje. W pewnym momencie było tak, że aby utrzymać tę linię, musieliśmy kwaterować kierowców w Drzewianach, płacąc za noclegi i wyżywienie. To nie jest tak, że pasażerowie zostali całkowicie pozbawieni dojazdów, bo z miejscowości Drzewiany nadal jeździmy, a ponadto pasażerów już w drugiej połowie kwietnia informowaliśmy, że taka sytuacja będzie miała miejsce. 

Dlaczego więc jeszcze w maju bilety miesięczne były sprzedawane?

Jeśli doszło do takiej sytuacji, to prawdopodobnie w wyniku błędu kasjerów. Jeśli taka osoba do nas się zwróci, otrzyma zwrot pieniędzy. 

Agnieszka Karbowska z Kurowa, która zgłosiła się z tą sprawą, grozi nawet pana spółce złożeniem doniesienia do prokuratury, twierdząc, że została oszukana.

Robiliśmy, co mogliśmy, żeby to połączenie utrzymać. Teraz tego żałuję. Akurat ze strony tej pani spotkaliśmy się z nakręcaniem spirali nienawiści. Jeździliśmy na tej linii od 3 lat. Przejęliśmy te połączenia od poprzednich przewoźników. Nikt nam nawet nie podziękował za te miesiące, w których jeździliśmy bez pasażerów. Gdy z powodu nierentowności oraz braków kadrowych musieliśmy z niej zrezygnować, nazywa się nas oszustami. To przykre. 

Radny Marek Golas mówi, że czuje się oszukany przez mieszkańców, którzy podpisali się na listach, a później biletów miesięcznych nie kupili.

Często jest tak, że jak pasażerowie chcą otrzymać połączenie czy też stworzyć nowe, podpiszą się na każdej liście, co nie oznacza, że będą z takiego połączenia korzystać. Osoba zainteresowana zrobi obchód po wszystkich domach i zbierze mnóstwo podpisów, ale później rzeczywistość to weryfikuje. Tak jest w wielu gminach, niestety. Natomiast nikt nie zainteresuje się losem autobusu, który służy kilkorgu dzieciom i jeździ po dziurawych drogach 20 km i za który to kurs płacą pasażerowie na innych liniach, gdy ta linia jest nierentowna. Taki autobus spełnia misję społeczną i pomaga tym ludziom, którzy mieszkają na wioskach. 

Jest pewna możliwość utrzymania linii, a są to rządowe dotacje na wniosek gminy. Czy gmina Bobolice zwracała się do państwa z wnioskiem o utrzymanie tej linii?

Rzeczywiście ze Skarbu Państwa można pozyskać takie pieniądze, ale nie otrzymaliśmy takiego wniosku od gminy Bobolice. W regionie realizujemy takie połączenia np. dla powiatu szczecineckiego i dla powiatu sławieńskiego. Uzyskanie takich środków nie jest specjalnie trudne. Skarb Państwa finansuje znaczną część kosztów takiego przewozu i to działa.

W Bobolicach nie działa.

Nie chcę tu podawać Bobolic jako złego przykładu, bo podobnie postępuje niestety w województwie zachodniopomorskim ogromna część gmin i powiatów, które nie korzystają z tych środków. Najwidoczniej pasażerowie i wyborcy nie przymuszają ich do tego. Teraz jeszcze jest dodatkowy problem z brakiem kierowców. Jeszcze rok lub dwa i kierowcy, którzy już są na emeryturze albo na nią zaraz odejdą, nie będą w stanie dalej pracować. Zdecydowana większość kierowców ma więcej niż 60 lat, a młodych nie ma. Z każdym rokiem będą coraz większe problemy w obsadzie autobusów, które dziś jeżdżą i nawet, jeśli będą na to środki, nikt bez kierowcy autobusem nie pojedzie. Poszukujemy pracowników. Wynagrodzenia od pewnego czasu rosną, ale nie daje to efektów. 

Pewnie chcieliby zarobki takie, jak w transporcie międzynarodowym ciężarówkami?

Jeśli my będziemy płacić 8 tys. zł, firmy transportowe zapłacą 12 tys. zł, bo oni zawsze będą mieć większe możliwości przeznaczenia większych pieniędzy na płace dla kierowców. Tam zawsze będą większe pieniądze do zarobienia, bo tam płaci z reguły firma firmie. Nie są to usługi dla społeczeństwa. W przypadku autobusów zawsze jest pewna bariera finansowa, za którą pasażer biletu autobusowego nie kupi. Oczywiście, dla pewnej grupy kierowców praca na liniach autobusowych jest atrakcyjniejsza, ponieważ jest się na miejscu i nie trzeba dźwigać, nie trzeba spać w kabinie i robić dalekich tras. Niestety, rynek zachodnioeuropejski zaczyna kusić kierowców autobusów większymi zarobkami, których nie jesteśmy w stanie przebić. My nie jesteśmy w stanie podnosić cen biletów do wyższego poziomu, bo pasażerowie nie pojadą. Nikt nie zapłaci o 200 proc. więcej za bilet. Już teraz bilet z Koszalina do Bobolic kosztuje 15 zł. My musimy się na tym finansować. 

Sytuacja bez wyjścia?

Tak, jest to sytuacja niemal bez wyjścia. Staramy się zapewnić kierowcom jak najlepsze warunki pracy. Niestety, będzie ich brakować, bo młodych, którzy się szkolą, jest niewielu, a i tak większość podejmuje pracę na samochodach ciężarowych. My jesteśmy nawet w stanie sfinansować zdobycie uprawnień dla kierowców, ale w większości przypadków jest tak, że jak już kierowca zdobędzie uprawnienia, to i tak wyjedzie za granicę. Mamy obecnie około 80 kierowców, a teraz niestety naszym głównym zadaniem jest pozyskanie nowego pracownika i zapewnienie obsady dla pojazdów, które już są w ruchu. Wszystko inne zeszło obecnie na dalszy plan. W tej sytuacji uruchomienie jakiegokolwiek nowego połączenia jest niemożliwe z powodu braku kierowcy. 

Kto jest właścicielem PKS Koszalin?

To jest spółka osób prywatnych, m.in. moja. Z biegiem lat oddziały PKS były kupowane, bo początkowo spółka należała do około 200 osób. 

Czyli jako prezes i współwłaściciel jednocześnie ponosi pan też odpowiedzialność za losy tej firmy i również za swoje losy.

Ja już 23 lata pracuję w tym zawodzie, w transporcie autobusowym. Proszę mi wierzyć, że do wielu połączeń podchodziliśmy z sentymentem. Wiedzieliśmy, że one nie przynoszą zysku, ale zostawiliśmy je ze świadomością, że jesteśmy ostatnim przewoźnikiem na danym terenie. Dziś spotkaliśmy się nie z brakiem pieniędzy, ale z pandemią i z brakiem kadry, aczkolwiek w tym przypadku jest wszystko na raz. Było to pierwsze połączenie zlikwidowane od wielu miesięcy. 

ARTYKUŁ ARCHIWALNY - AKTUALNE INFORMACJE w papierowej Gazecie Miasteckiej

Możesz też kupić e-wydanie. KLIKNIJ przycisk SUBSKRYBUJ na stronie głównej FB i otrzymuj e-mailem Gazetę Miastecką w wersji PDF! Tylko dla subskrybentów premierowe reportaże wideo i pełne wersje tekstów, niedostępne na portalu www.miastko24.pl!

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

Ktuś Ktuś

0 0

Panie bezradny powiatowy a kto tą spółkę sprywatyzował nie czasami bezradni powiatowi. 08:35, 12.06.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%