Zamknij

Dodaj komentarz

Księżycowa droga do Płocicza. Ewa Budner interweniuje [WIDEO]

M.W. 06:06, 03.03.2020 Aktualizacja: 13:37, 23.10.2025
Skomentuj

Księżycowa droga. Tak gruntowy odcinek drogi powiatowej z Koczały do Płocicza określa mieszkanka tej pierwszej miejscowości - Ewa Budner. Ma już dość wszechobecnych dziur, które znikają na bardzo krótki czas, po remoncie przeprowadzonym przez drogowców, a później bardzo szybko wracają. Teraz znowu jest taka sytuacja.

- Mamy tu krajobraz księżycowy, a do Płocicza można dojechać jedynie na pierwszym biegu, bo inaczej się nie da. Co rusz mam uszkodzenia w samochodzie, takie jak urwany tłumik czy uszkodzenia w zawieszeniu. To jest jakaś tragedia! Wójt zgania winę na powiat, powiat na wójta, więc ciężko stwierdzić, kto w ogóle jest odpowiedzialny za remont tej drogi - narzeka Ewa Budner.

W trakcie rozmowy spotykamy rowerzystów jadących z Płocicza w kierunku Koczały. Potwierdzają, że nawet rowerem ciężko przejechać.

- 40 lat jeżdżę tą drogą i jak było źle tak jest nadal. Rok w rok mówią, że będzie naprawiona i nawet jeśli coś zrobią to zaraz dziury znowu się pojawiają - mówi Jan Lewandowski, mieszkaniec Koczały.

Po żniwach polegających na wycince rosnącej na pobliskim polu kukurydzy, przed zasiewem, mieszkańcy alternatywną drogę robią sobie przez pole należące do spółki Good Valley. 

- Ewentualnie w zimie, kiedy padał śnieg i były mrozy, to wtedy też dziury znikały, bo wiadomo że po gładkim ubitym śniegu jeździ się lepiej niż po takich dziurach - podkreśla Ewa Budner. - W ubiegłym roku przyjechali, wyrównali trochę drogę walcem, ale minęły 2 tygodnie i dziury znowu się pojawiły.

Budner przyznaje, że mieszkańcy najczęściej, jeśli jest taka możliwość, jeżdżą drogą tymczasową utworzoną na polu spółki Good Valley, ale jest to możliwe tylko wtedy, gdy kukurydza jest ścięta. 

- Trzeba też podkreślić, że zamiast załatać dziury, w ostatnim czasie postawili znak ograniczenia prędkości do 40 km na godzinę, a nad nim jeszcze informację o wybojach. To jest chyba jedyne ograniczenie prędkości, którego kierowcy będą przestrzegać. A nawet jeździć dużo wolniej, bo 40 km na godzinę nie da się tą drogą jechać - podkreśla Ewa Budner, informując, że maksymalna możliwa prędkość to na tej drodze 20 km na godzinę. - Jak obecny wójt, a wówczas sołtys Koczały, Jerzy Bajowski zbierał podpisy na swoją kandydaturę, obiecywał, że sprawę załatwi. Tymczasem minęło trochę czasu i nic się nie zadziało. Droga jest zrobiona tylko w taki sposób, że postawiono ten znak ograniczenia prędkości. 

Wójt Koczały Jerzy Bajowski zapewnia, że problem dziurawej drogi do Płocicza cały czas ma na uwadze.

- Byłem tam ostatnio w sprawie mostu, bo miałem zgłoszenie, że jest on w kiepskim stanie. Jak się okazało, nie ma żadnego poważnego uszkodzenia. Natomiast droga lekko dziurawa jest i po opadach deszczu nic specjalnego nie da się tam zrobić, ale na pewno bliżej wiosny zostanie to wyrównane - zapewnia wójt Bajowski.

Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych Stanisław Marek ma standardową odpowiedź.

- Droga będzie zrobiona wiosną - deklaruje. - Doskonale też wiem w jakim stanie obecnie jest ta droga. Trzeba poczekać, aż przeschnie, wtedy będzie lepiej, a wiosną zostanie naprawiona.

MATERIAŁ ARCHIWALNY - Więcej informacji lokalnych w aktualnej Gazecie Miasteckiej.

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu miastko24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

GORZKI OPŁATEK w Miastku. Dramat rodziny

Skoro wnioski składa się po terminie tak niestety bywa. Tu nie mops zawinił a składająca. Wielka afera o 95 zł , zapewne składane było o okresowe więc tragedii nie było na święta. Zresztą ludzi w Miastku się zna i nie trzeba dużo mówić ,że kasa była potrzebna ale nie na jedzenie .

Obserwator

21:47, 2026-01-04

GORZKI OPŁATEK w Miastku. Dramat rodziny

Przykro się czyta jak pani dyrektor MGOPS mówi o potrzebujących osobach ONE, zamiast PANIE. Dobrze płatny stołek, bywanie na sesjach Rady Miejskiej i mamy efekt wyższości nad ludźmi, dla których pani dyrektor została zatrudniona.

Słoma

20:30, 2026-01-04

GORZKI OPŁATEK w Miastku. Dramat rodziny

Prawda jest taka, że urzędy często wykorzystują nie wiedzę osób, które starają się o jakąkolwiek pomoc. Gdyby, pracownik zadzwonił z informacją drogi Panie X, droga Pani Y, jeżeli chce pan/i korzystać z świadczenia musi pani w ciągu miesiąc itp. złożyć nowy wniosek, bo inaczej przepadnie. Bądź działać jak ZUS, gdzie na portalu lub na stronie www. Jest info w aktualnościach o terminach składania, przedłużania wniosków. MGOPS w Miastku działa zgodnie z ustawą itp. dokumentami, ale pracownicy tego ośrodka nawet nie wychodzą z ośrodka, no chyba że na kiepa. Różne wydziały, jednostki nawet ze sobą nie współpracują. Wszystkich traktują jednocześnie i zgodnie z przepisami, zero indywidualnych podejść do danej sytuacji, po prostu traktują wszystkich schemtycznie. Ponieważ indywidualizacja istnieje....tylko na papierze.

Ktoś.

20:27, 2026-01-04

GORZKI OPŁATEK w Miastku. Dramat rodziny

Najłatwiej krzyczeć "dajcie pieniądze", "należy mi się" i biec do mediów. Mnie zastanawia, dlaczego dorosły, jak rozumiem zdrowy, mężczyzna utrzymuje się z prac dorywczych, skoro miejsca pracy są. Nawet minimalna krajowa jest lepsza niż nic. Trzeba tylko chcieć. Dlaczego dorosła, jak podejrzewam zdrowa, kobieta nie pracuje wcale? 17-latka się uczy i zajmuje swoim dzieckiem, to zrozumiałe. Ale w tej rodzinie jest chyba inny problem...

za darmo nic nie dos

20:21, 2026-01-04

0%