Ponad 200 szynszyli w skandalicznych warunkach przechowywał mieszkaniec Polanowa. Wszystkie zostały mu odebrane w wyniku interwencji Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Koszalinie. W ślad za tym poszło doniesienie do prokuratury złożone przez Urząd Miejski w Polanowie. W chwili obecnej ponad 40 szynszyli czeka na nowe domy.
W akcji brała udział inspektorka Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i jednocześnie radna miasta Koszalin, Bogumiła Tiece.
- Szynszyle w tej fermie żyły w strasznych warunkach. W wilgoci, bez światła i odpowiedniego jedzenia. Część jest skrajnie wychudzona, wymagają leczenia. Potrzebna jest karma dla szynszyli - zioła, siano, piasek wulkaniczny, klatki, ściółka, a najbardziej domy tymczasowe. Chętnych do pomocy proszę o kontakt pod numerem telefonu 531 664 421 - mówi Bogumiła Tiece.
Radna twierdzi, że do dziś czuje amoniak, który gryzł w oczy i drapał w gardło na nieszczęsnej fermie.
- Wchodząc tam, nie wiedziałam, że zostanę taki widok. To straszne jak w dwudziestym pierwszym wieku człowiek traktuje zwierzaki. Brud, smród, zimno, brak jedzenia w wielu karmnikach, kompletny niedobór światła dziennego i ogromna wilgoć to według hodowcy zachowane normy. Wszystko dla kasy - komentuje inspektorka.
Działaczka wylicza, że jedno futro to 200 zabitych szynszyli. W całej Polsce rocznie zabija się 6500 tych zwierząt. Wszystkich zwierząt futerkowych w naszym kraju w ciągu roku ginie około 8 milionów.
- Chęć zysku, okrucieństwo i snobizm kierują hodowcami i nabywcami - podkreśla.
Sporą część szynszyli udało się przekazać do domów tymczasowych, ale ciągle brakuje miejsca dla 40 z nich.
Udało się nam ustalić, że ferma znajdowała się w budynku gospodarczym w Polanowie. Hodowca to mieszkaniec tego miasta. Była legalna, zarejestrowana, a zwierzęta sprzedawane za pośrednictwem portalu OLX. Później trafiały do miejsc, w których są zabijane w celu pozyskania futerka. Kontrolę w fermie przeprowadzał Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Koszalinie, wzywając jako wsparcie Towarzystwo Ochrony nad Zwierzętami. Organizacja będzie wnioskować o wydanie zakazu trzymania zwierząt przez właściciela firmy.
- Właściciel pokrętnie się tłumaczył, zmieniając zdanie, a gdy znaleźliśmy martwego szynszyla, twierdził, że go podrzuciliśmy. Oczywiście zawsze w kieszeni noszę martwe szynszyle - komentuje Bogumiła Tiece.
Podkreśla ona, że zgodnie z ustawą zwierzęta powinny mieć dostęp do światła dziennego, mieć zapewnioną świeżą wodę, karmę, możliwość swobodnego poruszania się, a ich klatki powinny być utrzymywane w czystości. Tymczasem smród był tam okropny. Poza tym na miejscu czuć było okropną wilgoć, której szynszyle nie znoszą. Temperatura, jaka tam panowała to około 6 stopni Celsjusza, a minimum dla szynszyli to 18 stopni Celsjusza. Nie było ani jednego okna, a jedzenie zdążyło już spleśnieć.
- Przed naszą wizytą pan właściciel podkręcił trochę temperaturę, przez co amoniak zaczął parować i tak gryzło w oczy, że nie można było tam wejść - relacjonuje Bogumiła Tiece.
Właściciel ogłaszał w internecie, że był w stanie dostarczać 600 szynszyli.
- Hodowca mocno zaniedbał hodowlę. Od powiatowego lekarza weterynarii w Koszalinie dostaliśmy wniosek o odebranie tych zwierząt. Po zobaczeniu warunków, w jakich zwierzęta bytują, w obecności lekarza weterynarii i przedstawicieli Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, pracownicy biorący udział w tej kontroli stwierdzili jednoznacznie, że zwierzęta przebywają w warunkach tragicznych. Szynszyle były zaniedbane, wychudzone. Znaleziono nawet sztuki padłe. Na podstawie tych informacji wydałem decyzję o odebraniu zwierząt - mówi burmistrz Grzegorz Lipski. - Mój pracownik po powrocie do urzędu, po tej kontroli, płakał. Nie wiem czy z powodu zimna i dużej zawartości amoniaku czy też z powodu tego, co tam zobaczył.
Część odebranych zwierząt nie przeżyła transportu. Kontrolerzy wykonali dokumentację fotograficzną. Po konsultacjach prawnych burmistrz zdecydował, że należy skierować do prokuratury wniosek dotyczący naruszenia ustawy o ochronie zwierząt.
- Powiatowy lekarz weterynarii kontrolował fermę trochę wcześniej. Stwierdził, że wydane wcześniej zalecenia nie zostały zrealizowane - podkreśla burmistrz Lipski. - Mogę w tym miejscu tylko podziękować Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami w Koszalinie, że reakcja była tak szybka i skuteczna.
Przyznaje, że zna hodowcę, ale nie chce wypowiadać się na jego temat. Z jego wiedzy wynika, że to nie jedyna hodowla szynszyli w gminie Polanów.
531 664 421
pod tym numerem można się kontaktować ws. adopcji szynszyli
Więcej informacji lokalnych w Gazecie Miasteckiej z 7.01.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
ODEJŚCIE bez fajerwerków. Adrian Kundro rezygnuje
ponoć Freza chce startować bo za mało mu wszystkiego Kolejny idiota przydupas burmistrza
Fryz
21:07, 2026-01-17
Mieszkańcy chcą NOWEGO BOISKA przy „trójce”
to boisko było fatalne już 20 lat temu, to nie wyobrażam sobie jak to wygląda teraz aczkolwiek skoro cały czas słychać narzekania, że gmina nie ma na nic pieniędzy, to chyba to nie jest najpilniejszy wydatek.
Waldi
17:31, 2026-01-16
Mieszkańcy chcą NOWEGO BOISKA przy „trójce”
Kiedy remonty Orlików? Co zapomnieli że trzeba o nie dbać? Kiedy odnowione będą place zabaw na osiedlach? Czy teren boiska przy SP2 nie wymaga odnowienia? OT cała prawda o tych włodarzach i bezradnych radnych
Gość
09:59, 2026-01-16
Mieszkańcy chcą NOWEGO BOISKA przy „trójce”
Jak Ci z ratusza zapytają w ankiecie czy chcecie w Miastku lotnisko i port z dostępem do morza to idioci z uśmiechem i zachwytem odpowiedzą TAK 3 razy. Przecież ta gmina pod przewodnictwem nauczyciela i milicjanta to ruina.
Gość
09:51, 2026-01-16