Zamknij
REKLAMA

Wypadek w pracy. ODCIĘTE PALCE w tartaku

08:56, 25.02.2021 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

W tartaku Poltarex w Bielsku doszło do wypadku. W poniedziałek 1 lutego przed godziną 22:00 mieszkaniec Koczały doznał tam poważnych obrażeń. Jeden z palców jego ręki został odcięty, a drugi zmiażdżony. Według wstępnych ustaleń, dużo było w tym jego winy, ponieważ nie wyłączył maszyny podczas czyszczenia jej na fajrant. Dokładne okoliczności ustali policja i Państwowa Inspekcja Pracy. 

- Państwowa Inspekcja Pracy analizuje tę sprawę. Jeśli okaże się, że doszło do przestępstwa, to my również przeprowadzimy czynności - mówi Sławomir Gradek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Człuchowie. 

Równocześnie, drugim torem policja też sprawdza czy doszło do złamania artykułu 220 Kodeksu Karnego. Chodzi o narażenie pracownika na utratę zdrowia lub życia. Dyrektor tartaku Tadeusz Lisowski, który jest jednocześnie przewodniczącym Rady Powiatu Człuchowskiego, zapewnia, że nie ma tu winy zakładu pracy. 

- Nasz pracownik czyścił maszynę, której nie wyłączył. To, że odcięło mu palec, to najprawdopodobniej wina pracownika - komentuje Lisowski. 

Zapewnia on, że nie ma możliwości, aby na przykład maszyna uległa awarii czy też się zablokowała. 

- Ten sam pracownik już raz miał nauczkę, bo tydzień wcześniej próbował coś robić i prawie mu rękę wciągnęło. Stało się to podczas wydmuchiwania wiórów pistoletem. Przejechało mu po palcach, ale nie miał wówczas żadnych obrażeń. Teraz postanowił czyścić maszynę, kiedy nadal była włączona. Ten wypadek to wynik niefrasobliwości - wyjaśnia Lisowski. 

Maszyna, na której doszło do wypadku, to linia do przecierania drewna, sprowadzona ze Szwecji. Nie jest to pojedyncza piła. Wypadkowi uległ wieloletni pracownik. Tym samym nie była to osoba niedoświadczona. Być może zawiniła rutyna? Mężczyzna został przetransportowany do szpitala w Słupsku. Nie wiadomo czy udało się uratować palec, ponieważ szpital nie udziela takich informacji. 

Tymczasem Państwowa Inspekcja Pracy dokonała już wstępnych ustaleń. Wskazywana jest przede wszystkim wina pracownika, ale wykryto również nieprawidłowe zabezpieczenie maszyny.

- Czynności kontrolne związane z badaniem okoliczności i przyczyn wypadku zostały wszczęte 3 lutego. Sprawa jest na wstępnym etapie. Z danych, które udało mi się ustalić wynika, że poszkodowany obsługiwał linię produkcji drewna, w trakcie czego doszło do pochwycenia palców dłoni przez przekładnię łańcuchową podajnika desek - mówi Agnieszka Dobrodziej, p.o. zastępcy Okręgowego Inspektora Pracy ds. Nadzoru w Gdańsku. - Inspektor Pracy w czasie kontroli stwierdził brak osłony strefy niebezpiecznej. Poszkodowany w wyniku wypadku doznał ciężkiego urazu i przebywa obecnie w szpitalu, co uniemożliwia jego przesłuchanie. Postępowanie kontrolne jest w początkowej fazie, zatem udzielenie informacji szczegółowych będzie możliwe dopiero w terminie późniejszym. 

Do tematu wrócimy.

ARTYKUŁ ARCHIWALNY - AKTUALNE INFORMACJE w papierowej Gazecie Miasteckiej.

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

LisuLisu

2 1

Jak ten pracownik cały czas pijany w pracy, więc co się dziwić, w końcu się doigral 12:41, 25.02.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

HUJHUJ

1 0

Bo piłować to trza umić 21:05, 25.02.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%