Zamknij
REKLAMA

Wojęcino zapomniane. Walczą nie tylko o drogę [WIDEO]

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 17.55, 06.01.2023 . Aktualizacja: 18.23, 06.01.2023
Skomentuj Mieszkańcy wsi Wojęcino twierdzą, że od lat nie mogą doprosić się budowy porządnej drogi. Jest też kilka innych problemów
REKLAMA

Poprosili mieszkańców o czas obiecując, że droga zostanie wyremontowana. Dzięki temu ludzie zameldowani we wsi Wojęcino w gminie Bobolice wstrzymali się z publikacją artykułu w Gazecie Miasteckiej. 

- Burmistrz obiecała, że droga zostanie wyremontowana, więc na razie tematu nie ma - przekazali nam wówczas mieszkańcy.

Minęło kilka tygodni i jednak jest… skucha. Ekipa Gminnego Zakładu Komunalnego wprawdzie do wsi przyjechała, ale remont wyglądał nie tak jakby tego oczekiwali mieszkańcy. Przecierali oczy ze zdumienia gdy zobaczyli mały samochód z tzw. paką, a na niej małą kupkę piasku. Z relacji mieszkańców wynika, że pracownicy rozprowadzili piach wsypując go do największych dziur, a następnie odjechali. Nie takiego remontu oczekiwali. Nerwy im puściły, postanowili załatwić sprawę raz na zawsze. Alarmują nie tylko w kwestii dziurawej drogi, ale i na temat wszystkich problemów dotyczących ich zapomnianej od lat miejscowości. Jednocześnie sygnalizują, że gmina Bobolice piasek wykorzystywany do naprawy dróg pobiera z pobliskiej działki. Powstała tam sporej wielkości dziura. Za radą mieszkańców poinformowaliśmy Okręgowy Urząd Górniczy. Warto wspomnieć, że w podobnym przypadku, wykrytym w pobliżu Bytowa, wykopanie niewielkiej dziury w ziemi zakończyło się karą w wysokości 180 000 zł. Takie wykopy traktowane są jak nielegalne kopalnie kruszywa.

[WIDEO]95[/WIDEO]

Wróćmy do Wojęcina. Udajemy się tam 15 grudnia. W nocy było prawie minus 20 stopni Celsjusza, wokół leży śnieg, więc nie widać dziur. Można powiedzieć, że gmina ma szczęście, bo pogoda przykryła wieloletnie zaniedbania. Wystarczy uwierzyć ludziom na słowo i zobaczyć wykonane jesienią zdjęcia. Droga dojazdowa do najlepszych nie należy. Ze strony mieszkańców pada cała lista wieloletnich zaniedbań. 

- Mieszkam tu ponad 30 lat. Ta droga nigdy nie była porządnie zrobiona. W ostatnim czasie wykonano tylko mały odcinek od strony Świelina. Dalej jest katastrofa - mówi Daniel Opałka. - Natomiast drugi odcinek w kierunku Bożniewic właściwie już nie istnieje. Radzimy sobie w taki sposób, że jeździmy po polu umowną drogą. Gdy prosiliśmy o naprawę drogi powiedzieli, że sprawa jest załatwiona, a w rzeczywistości wyglądało to tak, że przywieźli jakieś 30-40 kg piasku i wysypali do dziur. Tak wygląda remont w ich wykonaniu. 

Po tej sytuacji jedna z mieszkanek interweniowała u burmistrz Mieczysławy Brzozy. Jak zeznaje, reakcja była taka, że przywieziono nieco więcej piachu, na większej ciężarówce. Łopatami został wsypany do dziur, a następnie ubity nogami.

- Tak się drogi remontuje?! - pyta Julita Opałka.


Niby drobna rzecz, ale ludzi denerwuje. Po budowie nowego przystanku śmietnik nie został przeniesiony 

Mieszkańcy zastanawiają się w jaki sposób finansowany jest remont dróg, skoro piasek pobierany jest z wielkiej dziury wykopanej przy drodze. Ludzie twierdzą, że gmina w ten sposób stwarza zagrożenie, bo dziura w ziemi znajduje się niedaleko placu zabaw. Odrębna sprawa to jej legalność. Sprawdzamy to. Wysłaliśmy oficjalne zgłoszenie do Okręgowego Urzędu Górniczego.

- Od lat w naszej miejscowości nic nie było robione, nawet plac zabaw mamy najgorszy w całej gminie. Ogrodzili go tylko z trzech stron, co też jest co najmniej dziwne - sygnalizuje Daniel Opałka. 

Zimą dodatkowo pojawiła się kwestia odśnieżania. Mieszkańcy twierdzą, że władze robią im na złość. Ich zdaniem w urzędzie już wiedzą, że ludzie wystąpili do gazety. Podobno dlatego po opadach śniegu nikt nie przyjechał drogi odśnieżyć, nie wspominając o posypywaniu piachem.

- Mój mąż kiedyś pracował w zakładzie komunalnym. Cieszyliśmy się gdy nakazano mu wycinać drzewa i krzaki przy drodze w kierunku Bożniewic. Informowano, że droga będzie remontowana. Potwierdziła to później burmistrz na zebraniu wiejskim, ale jak to zwykle bywa, na obietnicach się skończyło - opowiada mieszkanka. - W Chlebowie do jednego domu nową drogę zbudowali, a my nadal mamy czekać. Tu mieszka kilkadziesiąt osób, są małe dzieci, starsze osoby potrzebujące przyjazdu karetki pogotowia ratunkowego. Kurierzy do nas też nie chcą przyjeżdżać, nie wspominając o dostawcach pieczywa. Z powodu fatalnego stanu drogi każdy stara się unikać dojazdu do Wojęcina.

Obrywa się też miejscowemu radnemu.

- Radny jak jedzie na sesję Rady Miejskiej trzyma rękę w górze zanim burmistrzowa do sali wejdzie. Ludzie się śmieją z tych naszych radnych, bo tacy są ugodowi, potulni wobec naszej burmistrz - komentuje Marian Opałka. - Jeśli ktoś nie będzie się z nią zgadzać, musi od razu wypad robić. 


Według mieszkańców w tym miejscu znajduje się nielegalna kopalnia kruszywa. Dziura podobno wykopana jest na zlecenie bobolickiego samorządu

Mieszkańcy wskazują, że obie dotychczas używane drogi tak naprawdę nie są właściwymi dojazdami do wsi, bo geodezyjnie wyznaczona jest zupełnie inna, obecnie zarośnięta. Gdyby udało się ją wyremontować, byłby to najbardziej dogodny dojazd do Wojęcina. 

Ludzie gminie wypominają, że nie skorzystała z propozycji nadleśnictwa, które podobno oferowało 70 000 zł jako wkład własny w remont drogi dojazdowej. 

- Pieniądze poszły na inną wioskę - wyjaśnia Daniel Opałka.

Ludzie wskazują, że interwencje były nie tylko z ich strony, ale i ze szkoły oraz od przewoźnika dowożącego dzieci. Interweniował podobno nawet dzielnicowy i lekarz. Nic nie wskórali. 

- Moja córka codziennie dojeżdża do Koszalina, do pracy. Musi o godzinie 4:00 nad ranem wyjeżdżać. W ubiegłym tygodniu musiała jechać przez Świelino, bo po opadach śniegu droga była całkowicie zasypana, a jak popada deszcz, po roztopach robi się błoto i też nie da się przejechać - sygnalizuje Irena Pałyga. 

Julita Opałka podkreśla, że w Wojęcinie nie mieszkają tylko starsze osoby. Jest też grupa osób pracujących, którzy muszą codziennie do pracy dojeżdżać. Jedni na krótkich odcinkach, inni na dłuższych, na przykład do Koszalina. Jej mąż Daniel Opałka dodaje, że gdyby po stronie gminy była dobra wola, mogliby się dogadać z firmami budującymi pobliską drogę ekspresową S11. Zaledwie kilka kilometrów dalej jest ciężki sprzęt, który problem drogi mógłby załatwić w krótkim czasie. Niestety, po stronie gminy takiej dobrej woli nie ma. 

- 4 lata temu na zebraniu wiejskim cztery razy naszą burmistrz pytałam, czy droga zostanie wyremontowana? Usłyszałam, że mają tak dużo kruszywa, że na pewno będzie to załatwione. Rzeczywistość okazała się taka, że przywieźli kilkadziesiąt kilogramów piasku - komentuje Julita Opałka. 

Ponadto mieszkańcy podkreślają, że nie mają świetlicy. Jest tylko skromny plac zabaw. Zgodnie mówią, że skończyło się pobłażanie. Za wszelką cenę zamierzają doprowadzić do remontu drogi gminnej. Mają na myśli porządny remont, a nie prowizorkę. Ich zdaniem gmina do ich miejscowości podchodzi w sposób lekceważący. Na przykład gdy zbudowano przystanek, śmietnika już nie przeniesiono. Znajduje się on po drugiej stronie drogi. Niby drobna rzecz, ale ludzi denerwuje. Kolejny przykład to plac zabaw ogrodzony tylko z trzech stron, przez co psy wchodzą do środka i załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne.

- No i jeszcze ta dziura, z której wydobywają piach. W środku są kamienie, jest dość duży uskok, więc to kwestia czasu aż jakiś dzieciak tam wpadnie i głowę sobie rozbije - alarmuje Daniel Opałka. 

Ich zdaniem najlepsze rozwiązanie to kompleksowy remont jednej konkretnej drogi w kierunku Bożniewic, czyli najkrótszego odcinka dojazdowego to Bobolic. 

[ZT]7990[/ZT]


Przywieźli jakieś 30-40 kg piasku i wysypali do dziur. Tak wygląda remont w ich wykonaniu

To już druga publikacja na temat drogi do Wojęcina. Przy pierwszym razie sołtys Wioleta Marszałkowska zlekceważyła protesty mieszkańców sugerując, że to jest droga leśna, więc nigdy idealnego dojazdu nie będzie. Jej zdaniem ludzie wyolbrzymiają problem. Po publikacji wyparła się tych słów, ale mamy nagranie, więc powtarzamy. Wypowiedź sołtys Marszałkowskiej można usłyszeć w reportażu wideo, który opublikujemy na portalu miastko24.pl. 

- To jest droga przez las. Im tam asfaltu nie położą. Oni by chcieli zaraz chodniki, latarnie i cholera wie co - mówiła sołtys Marszałkowska. - Myślą, że jak telewizję zainteresują, to od razu będzie sprawa załatwiona. Nie tędy droga. Zresztą oni nie raz interweniowali w sprawie tej drogi, ale jest jak jest z naszymi władzami.

Jak to zazwyczaj bywa, burmistrz Mieczysława Brzoza nie odbierała telefonu, więc nie wiemy czy będzie w stanie pomóc mieszkańcom wsi Wojęcino. Milczał również telefon prezesa Gminnego Zakładu Komunalnego. Bardziej dostępny dla ludzi jest miejscowy radny Ireneusz Bednarczyk. Jego z kolei dziwi fakt, że mieszkańcy zwrócili się do gazety, a nie bezpośrednio do radnego. 

- Prawda jest taka, że to kiedyś mieszkańcy wymyślili żeby droga dojazdowa była od strony Świelina. Teraz domagają się budowy drogi w starym przebiegu. Porozmawiam z nimi, pojadę tam - deklaruje radny Bednarczyk. - Mam kontakt z członkiem Rady Sołeckiej, która mieszka w Wojęcinie. Dotychczas nie wskazywała mi jakichkolwiek problemów z drogą. 

Jednocześnie bardzo niepokoi go wystąpienie Mariana Opałki. Jego zdaniem mieszkaniec mówi oczywistą nieprawdę twierdząc, że radny Bednarczyk na sesję Rady Miejskiej wchodzi z podniesioną ręką, a następnie zatwierdza wszystko to, co zaproponuje burmistrz Brzoza. 

- Nie jest tak, że głosuję pod czyjeś dyktando. Głosuję dla siebie, dla swojego okręgu, dla gminy, a nie dla pani burmistrz - zapewnia Bednarczyk. 

ARTYKUŁ ARCHIWALNY - AKTUALNE INFORMACJE w papierowej Gazecie Miasteckiej

Możesz też kupić e-wydanie. KLIKNIJ przycisk SUBSKRYBUJ na stronie głównej FB i otrzymuj e-mailem Gazetę Miastecką w wersji PDF!

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%